"November 9" Colleen Hoover

AUTOR: COLLEEN HOOVER
TŁUMACZ: PIOTR GRZEGORZEWSKI
ROK WYDANIA: 2016
WYDAWNICTWO: OTWARTE
LICZBA STRON: 331
MOJA OCENA: 9/10
Jakoś tak ostatnio mam szczęście trafiać na powieści, które poruszają problem miłości na odległość. "November 9" jest jednak książką autorstwa Colleen Hooover, a więc moje oczekiwania były naprawdę wysokie. Czułam, że nie będzie to banalna historyjka o miłości, ale zdecydowanie coś więcej. Właściwie nie wiem, dlaczego książka trafiła w moje ręce tak późno. Czy autorce udało się napisać kolejną rewelacyjną powieść?
Tytułowa data 9 listopada ma ogromne znaczenie dla Fallon i Bena, jest niejako częścią ich przeznaczenia. To właśnie wtedy, w drugą rocznicę traumatycznego wydarzenia w życiu Fallon, dziewczyna przypadkowo poznaje Bena, marzącego o karierze pisarskiej. Okoliczności są... bardzo nietypowe. Niestety, jeszcze tego samego dnia Fallon wyprowadza się do Nowego Jorku. Oczarowany nią Ben postanawia napisać powieść, której bohaterami będą właśnie oni. Historia ma opierać się na corocznych spotkaniach 9 listopada, przez pięć lat. Oprócz tego jednego dnia w roku nie mają mieć ze sobą żadnego kontaktu. Co z tego wyniknie? Czy Fallon i Ben będą w stanie określić, co jest fikcją, a co rzeczywistością? Jaki wpływ na wszystko ma ich przeszłość?
Ta powieść utwierdza mnie w przekonaniu, że uwielbiam twórczość Colleen Hoover. Owszem, zdarzają się jej czasem słabsze powieści, ale tempo ukazywania się jej kolejnych książek jest naprawdę imponujące, przy czym większość z nich jest naprawdę rewelacyjna. Bardzo podoba mi się styl Hoover. Pisze w taki sposób, że czytelnik jest wciągnięty w całą historię już od pierwszych słów. Jej opisy przeżyć wewnętrznych, różnych sytuacji, wyglądu, a także dialogi są naprawdę świetne. Całość czyta się niezwykle sprawnie i zazwyczaj taką książkę mam przeczytaną w jeden dzień. "November 9" pochłonęłam naprawdę szybko, bo po prostu nie mogłam się od niej oderwać.
Książka jest niezwykle ciekawa i wciągająca. Widać, że autorka ma dużo pomysłów, a oprócz tego świetnie buduje napięcie. Momentami z nerwów bolał mnie aż żołądek, a jednak nie zdarza się to aż tak często, jeśli chodzi o powieści. Poza tym to prawdziwa emocjonalna bomba. W tej książce odnajdziecie po prostu wszystkie możliwe emocje. Przy tym jest to bardzo wiarygodne, czytelnik "kupuje" tę historię. Hoover i tym razem nie zapomniała także o zaskakiwaniu czytelników. Wielu rzeczy kompletnie się nie spodziewałam i momentami byłam w wielkim szoku. Tutaj nie ma miejsca na przewidywalność, banalność, tu wydarzyć może się wszystko.
Jeśli chodzi o bohaterów, to wzbudzili oni we mnie wiele różnych uczuć. Naprawdę polubiłam Fallon i rozumiałam właściwie każdy jej czyn i bardzo mocno trzymałam za nią kciuki. Co do Owena, na początku również bardzo go lubiłam, ale później strasznie mnie zdenerwował. Byłam taka zirytowana, że pewnego razu nie odczytał prawdziwych intencji Fallon i nie zrozumiał, że chciała dobrze... A potem to już w ogóle namieszał. Ale pod koniec książki pojawiło się współczucie dla niego. Co do innych postaci to nie odgrywają tu aż takiej istotnej roli, jak bohaterowie drugoplanowi w niektórych innych powieściach Hoover. Poczułam jednak sympatię do Amber i Glenna, a także Kyle'a. Muszę jednak przyznać, że relacja między Fallon i Benem jest opisana naprawdę świetnie. Czuć, że iskrzy, ale wszystko jest bardzo specyficzne. Spotkania raz w roku, opisywanie wszystkiego w powieści, założenie, żeby oprócz 9 listopada żyć jak gdyby nigdy nic.
Jak wszystkie książki Hoover, i ta ma bardzo poważną tematykę. Miłość jest tu bardzo trudna, a nie słodka i banalna. Oprócz tego autorka znów porusza kwestię dramatycznych wydarzeń z przeszłości, które odciskają piętno na całym życiu. Mamy tu prawdziwą lawinę zdarzeń. Jedna tragedia powoduje kolejne. Czy ten tragiczny łańcuch można jakoś przerwać? "November 9" jest również opowieścią o kompleksach, braku pewności siebie, poczuciu winy. Nie brak jednak również pięknych, wzruszających momentów, odzyskiwania radości z życia, walki o marzenia, powolnej akceptacji siebie, wybaczania. Powieść mogę zatem polecić nie tylko fanom Colleen Hoover, ale wszystkim. którzy lubią niebanalną literaturę obyczajową.
Kolejna książka autorki, ale nie miałam okazji jeszcze przeczytać ani jednej. Recenzja bardzo zachęca:)
OdpowiedzUsuńNie przepadam za twórczością autorki, więc do książki raczej nie zajrzę.
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że dla mnie to jedna z gorszych książek Hoover ;)
OdpowiedzUsuńCzytałam jedną książkę autorki i był to strzał w dziesiątkę. Byłam zachwycona "Ugly Love", ale na razie nie ciągnie mnie do innych książek pani Hoover. W przyszłości mam zamiar przeczytać jeszcze coś jej autorstwa, ale na razie nie mam ochoty ;).
OdpowiedzUsuńwww.literynapapierze.pl
Mam w planach tę książkę, dlatego bardzo się cieszę, że tak pozytywnie ją oceniasz.
OdpowiedzUsuńMam już ten tytuł chyba zapisany i będzie to moje pierwsze spotkanie z autorką, mam nadzieję, że udane.
OdpowiedzUsuńBardzo chcę przeczytac jakąś ksiąźke Hoover. Same dobre recenzje czytam na temat jej książek. Muszę nadrobić zaległości 😊
OdpowiedzUsuńDla mnie Colleen to jedna z lepszych pisarek w swoim gatunku. Bardzo lubię jej "Hopeless", a "Maybe Someday" to według mnie mistrzostwo. Oczywiście "November 9" jest na liście do przeczytania, tak samo jak reszta twórczości Hoover ;)
OdpowiedzUsuńBuziaki kochana, obserwuję, świetny blog!
BOOKBLOG
Ta przygoda czytelnicza jeszcze przede mną, mam nadzieję, że niedługo będę miała okazję zapoznać się z nią. :)
OdpowiedzUsuńBookendorfina
Przeczytałam dopiero pierwszy rozdział i zapowiada się obiecująco :)
OdpowiedzUsuńCzytałam "November 9" jakiś czas temu i jestem zachwycona tą książką. Colleen Hoover to jedna z moich ulubionych autorek.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
zapoczytalna.blogspot.com
Znam tylko Hopeless tej autorki, ale tyle wystarczy bym zaczęła kupować wszystkie jej książki w ciemno- jest naprawdę cudowna <3 Nie mogę się doczekać kiedy wreszcie przeczytam kolejną jej powieść :-) A może zrobie to już dziś? ;-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Historie Colleen Hover raczej do mnie nie przemawiają, także mimo tylu pozytywnych stron, o których wspominasz, raczej odpuszczę sobie tę książkę ;)
OdpowiedzUsuńTą książkę już dawno mam za sobą, bo uwielbiam tę autorkę. Teraz czekam na jej nową historię.
OdpowiedzUsuńMam w planach książki autorki, jak na razie przeczytałam tylko jedną.
OdpowiedzUsuńJa niestety nie należę do fanek tej autorki, bo żadne z trzech naszych spotkań literackich mnie nie zachwyciło.
OdpowiedzUsuńJak dla mnie z książek autorki jakie miałam okazje czytać, to ta wypadła najsłabiej. Jakoś jej nie polubiłam. Za to Maybe someday kocham, wielbię <3
OdpowiedzUsuńCzytałam wszystkie książki autorki, a ta jest jedną z moich ulubionych :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
http://tworze-czytam-fotografuje.blogspot.com/
Zakochałam się w Hoover po przeczytaniu trylogii ''Pułapka uczuć'' ale niestety innych ksiazek tej autorki nie ma w mojej bibliotece!!!!! Bede musiala kupic. nie moge sie doczekaac;)
OdpowiedzUsuń(recenzentka-ksiazek.blogspot.com)
Ta książka była moim pierwszym spotkaniem z autorką. Nie spodziewałam się, że książką będzie tak dobra! Hoover w niezwykły sposób poprowadziła fabułę książki :)
OdpowiedzUsuńhttps://zofiawkrainieksiazek.blogspot.com/
Jeśli chodzi o książkę - zgadzam się z tobą. Uwielbiam tę pozycję, uwielbiam tę historię, uwielbiam Colleen. Ale coś jeszcze co w niej uwielbiam to fakt, że obsadziła swoje historie w jednym - powiedzmy - uniwersum. To że pojawili się tu bohaterowie Ugly Love, po prostu... nie wiem. Rozczuliło mnie bo to znaczy, że te historie przytrafiają się w tym samym świecie - uwielbiam takie zabiegi. :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Sherry
Którzy bohaterowie z Ugly Love się tu pojawili? Coś przegapiłam :D
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń