Konkurs - do wygrania bookbox!

Ostatnio bardzo popularne zrobiły się tak zwane bookboxy i postanowiłam zorganizować konkurs, w którym do wygrania będzie właśnie bookbox. Zapoznajcie się ze szczegółami!

Nagroda
Nagrodą jest BOOKBOX niespodzianka. Istnieje szansa, że przed jego skomponowaniem przejrzę bloga zwycięzcy i postaram się, aby bookbox przypadł mu do gustu ;)

Zadanie
Pytanie konkursowe jest bardzo proste. Jaką niespodziankę najmilej wspominasz i dlaczego? Odpowiedzi zostawiajcie w komentarzach pod tym postem. Oprócz tego będzie mi miło, gdy zostaniecie obserwatorami mojego bloga i udostępnicie na swojej stronie baner konkursowy.

Czas trwania konkursu
20 września - 10 października 2017 r.

Dodatkowe informacje
Odpowiedzi naruszające czyjeś prawa autorskie, uczucia, zasady kulturalnej wypowiedzi itd. będą usuwane. Zwycięzca zostanie wyłoniony w ciągu pięciu dni od zakończenia konkursu i ma on pięć dni na przesłanie swoich danych adresowych. Nagroda zostanie wysłana pocztą na mój koszt w ciągu tygodnia od otrzymania wiadomości od zwycięzcy.

Do dzieła!

Baner podlinkujcie adresem tego posta ;)


Komentarze

  1. Rzadko kiedy ktoś mi robi niespodzianki - zwykle wiem o wszystkim wcześniej, bo tak... po prostu wolę. Ale kilka ciekawych mi się zdarzyło. Najciekawsza zaś miała miejsce w moje 19 urodziny :D
    Pojechałam z rodzicami na wystawę psów. Klubową, więc niewielką. Takie zwykle są najfajniejsze: każdy przywozi z domu jakieś słodycze, a że ludzie przyjeżdżają z całej Europy to różne cuda można tam znaleźć. Niemniej, za wystawami nie przepadam: zwykle się nudzę, bo tam wiele do roboty po prostu nie ma. Czytałam sobie "Solaris" Lema, zrobiłam jakieś zdjęcia, poczesałam psiaki... Urodzin raczej nie obchodzę, bo mi się nie chce [XD], nawet o nich chyba nie pamiętałam. I nagle pod koniec wszystkiego ktoś mnie woła na ring. Podchodzę... i okazało się, że moi rodzice wygadali się komuś, że mam w ten dzień urodziny i ich znajoma organizatorka przygotowała dla mnie tort :D Życzenia złożyli mi sędziowie oraz jakaś szycha z zarządu FCI. Niestety... mój tata robiąc zdjęcia nie zauważył, że mam ustawiony tryb manualny... i zdjęcia z tego dnia wyszły po prostu białe. Od tego czasu zawsze uważnie sprawdzają tryb xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie największą i najpiękniejszą niespodzianką od losu są moje dwie córy. Zawsze wydawało mi się, to mało realne, żebym mogła zostać Mamą, a tu proszę:) Każdy dzień jest inny i każdy dzień przynosi dużo radości (no oczywiście poza tymi chwilami gdzie broją:P).

    OdpowiedzUsuń
  3. Z biegiem lat coraz trudniej jest mnie zaskoczyć. Ponadto nie lubię braku stabilizacji i niespodzianki mnie po prostu denerwują. Jednak kiedyś był taki czas, w którym je uwielbiałam. I o takim jednym przypadku dzisiaj Wam opowiem.

    Zdarzyło się to lata temu, kiedy moje serce przepełnione było radością. Mój tato był we Francji i właśnie miał przyjechać do Polski, do domu. Oczywiście mama mi o tym nie powiedziała, bo miała to być niespodzianka. Nie marzyłam o niczym innym jak o tym, żeby był z nami, żeby w końcu na zawsze wrócił. Pewnego dnia to marzenie się w końcu spełniło. To dziwne, ale nie poznałam własnego ojca. Był wychudzony, opalony, ale szczęśliwy. I ja też byłam szczęśliwa. Biegłam w jego kierunku i mocno go przytuliłam. To była jedna z niewielu sytuacji, w której mogłam go przytulić. Byłam tak bardzo zaślepiona szczęściem, radością z jego przybycia, że nie zauważyłam, iż trzyma coś w ręce. Był to prezent... Prezent dla mnie. On nigdy nie przywiózł mi prezentu, dlatego nie mogłam uwierzyć w to, że specjalnie dla mnie z Francji przywiózł piękną porcelanową lalkę, która w przyszłości miała być jedyną pamiątką po tym, że kiedykolwiek coś znaczył w moim życiu, że kiedykolwiek był w nim obecny. Teraz ta lalka codziennie patrzy na mnie i obserwuję moje życie, uczestniczy w nim tak jakby miała zastąpić mi ojca.

    Ta lalka była dla mnie wielką niespodzianką, jedną z najmilszych jaką kiedykolwiek od kogoś dostałam. Ta lalka przypomina mi o chwili szczęścia, którą spędziłam z moim tatą. Ta lalka jest dla mnie ważna, a wspomnienie jakie się z nią łączy zbyt szczęśliwe, zbyt bolesne aby o nim myśleć.

    OdpowiedzUsuń
  4. A co mi tam, podzielę się swoją historią :) Już nie pamiętam, kiedy brałam udział w blogowych konkursach. Ale nagroda niespodzianka brzmi tak ciekawie, że... chętnie się skuszę.

    Najpiękniejszą niespodzianką, jaką otrzymałam, były słowa pewnej pani doktor, która odwołała moją operację. Brzmi dziwnie? Ale tak było. Bo dzięki temu wciąż mam parę swoich oczu i dzięki temu byłam w stanie zobaczyć inne, życiowe niespodzianki, których być może nigdy nie przyszłoby mi doświadczyć. A wszystko zaczęło się od tego, że jako siedmioletnie dziecko zaczęłam niedowidzieć. Przeszłam 6 operacji, kilkuletnie leczenie... w efekcie moich rodziców poproszono o podpisanie zgody na usunięcie jednego oka, które wyniszczało drugie (na to jedno widziałam już tylko kontury). Podpisali i zaczęto przygotowywać mnie do operacji. Chyba nie muszę wspominać co przeżywałam ja i moi rodzice. I wtedy na szpitalnym oddziale zawitała pewna dobra dusza, cudowna pani doktor, która dziś jest tytułowanym i bardzo szanowanym lekarzem. I poprosiła moim rodziców oraz kolegów po fachu, żeby się wstrzymali, bo jest nadzieja na to, że jeszcze uda mi się z tego wszystkiego wyjść zachowując własne oczy. Jakie były konsekwencje jej decyzji? Dziś normalnie widzę. Mam własne oczy, a po wyniszczającej chorobie nie pozostał żaden ślad. Czy mogła być lepsza niespodzianka? Może gdyby usunięto mi jedno oko, wkrótce wysiadłoby i drugie? Może wtedy nigdy nie miałabym okazji zobaczyć mojego męża i uśmiechu małej córeczki... Może już nigdy nie przeczytałabym żadnej książki...

    To tyle. Ale się rozpisałam :)
    Bloga obserwuję, a bannerek wrzuciłam tutaj - https://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/p/blog-page_9189.html

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Będzie mi miło jeśli dodasz chociaż krótki komentarz :) Jeśli chcesz - zostaw adres swojego bloga, a na pewno go odwiedzę ;)

Obserwatorzy


Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Popularne posty z tego bloga

"Ania, nie Anna" sezon 2

"Tam, gdzie śpiewają drzewa" - Laura Gallego

"Moje serce, mój wróg" A. J. Steiger