wtorek, 20 sierpnia 2013

"Klątwa opali"



   Tamora Pierce jest znaną i lubianą pisarką, ale pomimo tego, że o jej książkach słyszałam wiele razy, to „Klątwa opali” była pierwszą przeczytaną przeze mnie. Byłam pewna, że przypadnie mi do gustu, niestety znowu się pomyliłam. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, dlaczego czytelnicy tak się zachwycają powieściami Pierce. Możliwe, że inne są lepsze, a ja po prostu miałam pecha. Co mi się nie podobało? Wiele rzeczy i pewnie o wszystkich nawet nie wspomnę.
Klątwa opali - Tamora Pierce   Becca Cooper ma szesnaście lat, jest nieśmiała, ale jednocześnie bardzo odważna. Należy do Wieczornej Straży, która patroluje miasto, aczkolwiek jest dopiero Szczenięciem. Tunstall i Goodwin raczej nie są zadowoleni, że przydzielono im na naukę młodą dziewczynę. Pewnego dnia w slumsach zaczyna grasować tajemniczy i niebezpieczny morderca. Jego intrygi przerastają najdzielniejszych…
   Nie będę ukrywać  – „Klątwa opali” nie podobała mi się ani trochę. Z trudem przeczytałam ją do końca, ponieważ zwyczajnie mnie nudziła, a także denerwowała. Miałam dosyć już po kilku pierwszych stronach. Przeczytajcie jak zaczyna się pamiętnik głównej bohaterki: „Moje brzoskwinki są jak trzeba. Z pewnością byłyby większe, gdybym przytyła parę kilo, ale ponieważ nie mam ukochanego i na razie wcale mi na tym nie zależy, takie brzoskwinki są w sam raz” – str. 25. Widać, że autorka nie miała o czym pisać, a poza tym „brzoskwinki”? Uważam, że świadczy to o braku szacunku dla kobiet. Denerwujące są również wszelkie nazwy. Psy? Uliczka Psich Sików? Szambo? To trochę niesmaczne...
   Właściwie oprócz głównej intrygi cała reszta nie została dopracowana i nie wciąga czytelnika. Ciężko powiedzieć, co właściwie w tej książce się działo. Ciekawy i zabawny jest może Drapek – kot Bekki. Książka mówi o pokonywaniu nieśmiałości, o tym, że każdemu trzeba dać szansę itp. Mnie to nie przekonało, ale może z Wami będzie inaczej? Jeśli macie dużo cierpliwości, wytrwałości i nie denerwujecie się tak od razu, to przeczytajcie i oceńcie sami.

3 komentarze:

  1. Jeszcze nie czytałam tej książki, ale być może kiedyś przeczytam.

    Tymczasem zapraszam na:
    http://our-kingdom-of-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostudziłaś mój zapał do tej książki... Nie wiem, czy się za nią zabiorę.

    OdpowiedzUsuń
  3. A wydawała się ta książka taka interesująca... Tak czy siak ją przeczytam, ale zniknęło uczucie: "muszę przeczytać" :]

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło jeśli dodasz chociaż krótki komentarz :) Jeśli chcesz - zostaw adres swojego bloga, a na pewno go odwiedzę ;)

Czytelnicy