środa, 29 października 2014

"Wojciech Fortuna. Skok do piekła" Leszek Błażyński

TYTUŁ: WOJCIECH FORTUNA. SKOK DO PIEKŁA
AUTOR: LESZEK BŁAŻYŃSKI
WYDAWNICTWO: FALL
ROK WYDANIA: 2013
LICZBA STRON: 156 + ZDJĘCIA
MOJA OCENA: 10/10


Życie ludzkie jest bardzo nieprzewidywalne. W 1972 r. prawie nikt nie przypuszczał, że w konkursie skoków narciarskich na dużej skoczni podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Sapporo zwycięży dziewiętnastoletni Polak, którego właściwie w ogóle nie chciano zabrać do Japonii. Jednak nikt nie sądził także, że ten piękny początek kariery jest właściwie jednocześnie jej końcem... Mowa tu o Wojciechu Fortunie, skoczku narciarskim, o którym pewnie większość z was chociaż raz słyszała, gdyż przez 42 lata był jedynym złotym medalistą olimpijskim w tej dyscyplinie. Fortunie udało się pokonać głównego faworyta konkursu, legendarnego Yukio Kasayę, ale wkrótce przyszło mu się zmierzyć z zupełnie innym przeciwnikiem...

O Fortunie mówi się różnie. Wiele osób krytykuje go za to, że zaprzepaścił swoją karierę, uzależnił się od alkoholu, miał kłopoty z prawem itd., zaś inni doceniają jego wielkie osiągnięcie. Opinie są często bardzo skrajne. "Najgorsze, co spotkało Wojtka, to wygrana na igrzyskach olimpijskich!" - takie słowa wypowiedziała podobno przed śmiercią jego matka. Czy miała rację? Każdy może sam to ocenić, sięgając po biografię "Wojciech Fortuna. Skok do piekła" autorstwa dziennikarza Leszka Błażyńskiego.

Biografia Fortuny jest bardzo szczera i zarazem wstrząsająca. Niezwykle poruszający jest chociażby opis pobytu w więzieniu... Były skoczek nie boi się mówić o swoim upadku, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co stracił. Poza tym nie próbuje się "wybielać". Owszem, ma żal, że w PRL-u traktowano sportowców tak, a nie inaczej oraz wymienia czynniki, które sprzyjały popadnięciu w nałogi, jednak nie usprawiedliwia się w żaden sposób. Po prostu opowiada historię swojego życia i wyraźnie zaznacza, że gdyby mógł cofnąć czasu, rozegrałby wszystko zupełnie inaczej. "Skok do piekła" to opowieść o młodym chłopaku, który się wyraźnie pogubił, wpadł w złe towarzystwo i pewnie nie przypuszczał, że z pozoru niewinne toasty mogą tak się skończyć.

Książka mówi także o próbach powrotu na "dobrą drogę". Czytelnicy mogą śledzić zmagania Fortuny z samym sobą, z jego słabościami, wadami. To człowiek, który naprawdę wiele w życiu przeszedł. Kiedy chciał się zmienić, okazało się, że to nie jest takie proste. Wyobraźcie sobie taką sytuację - macie świadomość tego, że wszystko zaprzepaściliście, ale chcecie spróbować się podnieść, tymczasem los zdaje się wam to utrudniać i nie zamierza przestać rzucać kłód pod nogi. Fortuna musiał naprawdę walczyć i bardzo mocno chcieć wyjść na prostą.

"Wojciech Fortuna. Skok do piekła" jest również opowieścią o różnych obliczach prawdziwej i pięknej miłości. Matka Fortuny jako jedna z nielicznych osób nie odwróciła się od niego, kiedy upadł. Cieszyła się z jego sukcesów, ale była przy nim także w trudnych chwilach. Odwiedzała syna w więzieniu, zawsze go wspierała i zapewne do końca miała nadzieję, że ten kiedyś się zmieni. Cierpiała z jego powodu, ale kochała go. Teraz na pewno byłaby z niego dumna. Podobnie było w przypadku jego drugiej żony, Marii. Kiedy Fortuna ją poznał, miał już prawie 50 lat, ale wtedy nie udało mu się jeszcze ostatecznie zwyciężyć ze słabościami. W ich życiu było wiele trudnych chwil, kobieta musiała niejedno znieść, ale ich miłość przetrwała. Maria pomogła mu ostatecznie uporać się z jego "demonami". "To, że się z nią ożeniłem, to jedna z najlepszych rzeczy, jakich dokonałem w życiu" - mówi Fortuna. Jak obecnie wygląda życie Fortuny? Tego wam nie zdradzę, przeczytajcie.

Oprócz tego książka jest skarbnicą wiedzy o skokach narciarskich za czasów Fortuny. Niektóre rzeczy naprawdę mnie zszokowały. Znajdziecie dużo ciekawostek o strojach, sprzęcie, dyscyplinie, zasadach, organizacji i przebiegu konkursów, uczciwości itd. Poza tym czytelnicy mają okazję poznać kulisy Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Sapporo i zwycięstwa Fortuny. Biografia zawiera także wiele anegdotek z jego życia, np. czasów szkolnych. Książka może być także źródłem wiedzy historycznej, gdyż zostały w niej opisane realia życia w PRL-u, sytuacja sportowców i wiele absurdów z tamtych lat. Wzbogacona została również o liczne zdjęcia, a także wplecione do treści wypowiedzi różnych osób np. rodziny, kolegów, trenerów o Fortunie.

"Wojciech Fortuna. Skok do piekła" to biografia, która porusza i na długo zostaje w pamięci. Jest opowieścią o prawdziwej, długotrwałej walce. Myślę, że historia Fortuny może być przestrogą dla wielu młodych ludzi, którzy każdego dnia narażeni są na różne pokusy. Naprawdę łatwo jest zniszczyć sobie życie, ale o wiele trudniej odbudować to, co się zepsuło. Jednak biografia ta może dać nam siłę do walki ze swoimi słabościami i nadzieję na to, że z każdego upadku człowiek jest w stanie się podnieść.

wtorek, 21 października 2014

"Kolor jej serca" Barbara Mutch

Pewnie jesteście trochę zdziwieni, że pojawia się u mnie recenzja, no ale tak to już jest, że wszystko ciągle się zmienia. Jeszcze nie obiecuję całkowitego powrotu, ale myślę, iż to jest możliwe. Dlaczego? Otóż los trochę sobie ze mnie zakpił (a może właśnie chciał mi pomóc?) i prawdopodobnie nie będę miała możliwości wzięcia udziału w tej olimpiadzie z polskiego. Przynajmniej wszystko na to wskazuje. Wkurzyłam się, bo lektur miałam już dużo przeczytanych, ale ostatecznie nie rozpaczam, bo mam teraz więcej czasu i mogę spokojnie przygotowywać się do matury, czytać, recenzować, pisać opowiadania na konkursy itd. Olimpiada chyba nie jest moim powołaniem :D Zobaczymy.



TYTUŁ: KOLOR JEJ SERCA
AUTOR: BARBARA MUTCH
WYDAWNICTWO: MUZA SA
ROK WYDANIA: 2014
LICZBA STRON: 430
MOJA OCENA: 7/10

Są takie książki, które nas poruszają i na zawsze zostają w pamięci oraz sercu. Są też takie, które mówią o czymś ważnym i wydaje nam się, że nas poruszą, ale okazuje się, że coś nie do końca zagrało i po lekturze nie czujemy się tak, jak powinniśmy się czuć. Taką właśnie powieścią, przynajmniej w moim odczuciu, jest "Kolor jej serca" autorstwa Barbary Mutch. Nie zrozumcie mnie źle, ona mi się podobała, ale nie wzbudziła aż takich emocji jak chociażby "Przeminęło z wiatrem".

1919 r., Cathleen Harrington wyjeżdża z Irlandii do Afryki Południowej, gdzie czeka na nią narzeczony, którego ostatni raz widziała pięć lat temu. Okazuje się jednak, że inaczej wyobrażała sobie przyszłość, o czym wie tylko jej dziennik... Największą pociechą jest dla niej Ada, córka czarnoskórej służącej, dziewczynka tak jak ona kochająca muzykę. Z upływem lat Ada dorasta i pewnego dnia życie mieszkańców Cradock House na zawsze się zmienia...

Wbrew pozorom narratorką całej opowieści jest Ada, a nie Cathleen. Jednak zapiski tej drugiej, czytane w tajemnicy przez Adę stanowią świetne uzupełnienie tej historii i pozwalają na nią spojrzeć z innego punktu widzenia. Pomimo tego odnoszę wrażenie, że o Cathleen czytelnik wie trochę za mało. Myślałam, że autorka skupi się także na jej życiu, tymczasem główną bohaterką jest właściwie tylko Ada, którą poznajemy w dniu jej narodzin i towarzyszymy jej aż do starości. A ja chciałabym dowiedzieć się więcej o Cathleen, o jej relacjach z Edwardem itp.

Ada jest bohaterką, która mnie dość irytowała. Rozumiem, że na początku nie umiała czytać, pisać itd., ale jej postrzeganie świata momentami było naprawdę bardzo naiwne. Owszem, czasami jej wnioski okazywały się nadzwyczaj trafne, ale niekiedy zachowywała się tak, jakby zupełnie z niczego nie zdawała sobie sprawy. Dopiero później zmieniła się, zaczęła walczyć o swoje i stała się naprawdę dzielną kobietą, aczkolwiek wciąż denerwowało mnie to, że niby miała jakiś zryw, zapał, a za chwilę to wszystko gasło... Zaś o pozostałych mieszkańcach Cradock House, podobnie jak o Cathleen niewiele wiadomo. Autorka nie dopracowała ich charakterów i czytelnik wie po prostu, że oni są, ale jacy są i co czują to już jest zagadką. Mogłabym podać jedynie jakąś jedną cechę każdego z nich. A ja chciałabym wiedzieć co nimi kierowało w poszczególnych sytuacjach, dlaczego postąpili tak, a nie inaczej... Szkoda też, że wątek Phila nie został nieco inaczej poprowadzony, bo mogłoby to bardziej urozmaicić powieść.

Tło historyczne jest zdecydowanym plusem tej powieści i dodaje jej dramaturgii. Okrutny apartheid, segregacja rasowa, nienawiść, wojna - to wszystko znacząco wpływa na losy bohaterów "Koloru jej serca". Dlaczego człowiek potrafi w taki sposób traktować drugiego człowieka? Pod tymi względami książka bardzo przypomina mi "Drzewo migdałowe", ale niestety jest od niej nieco słabsza. Najbardziej zabrakło mi bowiem emocji. Owszem, w książce dzieje się bardzo dużo, akcja pędzi do przodu i to jest duży plus, ale autorka w ogóle nie skupia się na uczuciach. Dlaczego nie pokazała rozpaczy, bólu, miłości, złości, nadziei? Niby one są, ale jakoś ich w ogóle nie czułam. W takich książkach właśnie emocje powinny być największą zaletą. Chciałabym móc wczuć się w sytuację bohaterów, przeżywać wszystko razem z nimi...

"Kolor jej serca" pomimo swoich wad jest wartościową i mądrą książką, która niesie ze sobą jakieś przesłanie. Szkoda, że nie do końca został wykorzystany potencjał tej historii, ale dla wielbicieli powieści z tłem historycznym i sag rodzinnych jest to pozycja obowiązkowa. Opowieść o wielkiej przyjaźni, która jest w stanie przetrwać wszystkie przeciwności losu i... o muzyce, która towarzyszy nam przez całe życie, daje nam siłę i jest niezniszczalna.


Wyzwania:
Czytam Opasłe Tomiska
Stare, dobre czasy!
Book lovers

wtorek, 14 października 2014

Kilka słów



Nie mogę powiedzieć, że mój nastrój jest ostatnio jakoś szczególnie optymistyczny. Pewnie niektórzy z Was zauważyli moją nieobecność na blogu. Wasze staram się odwiedzać chociaż raz na tydzień, ale też nie zawsze się to udaje. Wszystko głównie przez olimpiadę z języka polskiego. Lista lektur jest ogromna, poza tym są to często trudne teksty i czyta się je dość wolno. Nie mam kompletnie czasu na to, żeby poczytać coś innego, a czeka na mnie tyle pięknych książek...

Długo zastanawiałam się nad tym, co zrobić z blogiem. Początkowo myślałam, że uda mi się publikować chociaż dwie recenzje na miesiąc, ale w tej chwili już tego nie widzę. Mam ostatnio dużo chwil zwątpienia, myślałam nawet nad tym, żeby po prostu zamknąć bloga, lecz z drugiej strony nie potrafię podjąć takiej decyzji, za bardzo mi go szkoda.

Próbuję też sklecić coś na konkursy literackie, ale i tutaj często przegrywam z czasem. Ostatnio udało mi się zająć drugie miejsce w powiatowym, to było pisanie "na żywo". Poza tym, wiadomo, zależy mi na ogólnopolskich.

Dzisiaj i tak stwierdzam, że nie chcę tak tego kończyć i jeszcze spróbuję. Tempo czytania lektur na olimpiadę jest już dużo lepsze i może jakoś się z tym wszystkim uporam. Jest jednak jeszcze matura...


Pozdrawiam
see you soon
(przynajmniej taką mam nadzieję)

sobota, 11 października 2014

Ocalić od zapomnienia - październik

W komentarzach przesyłajcie: tytuł, autora oraz link do recenzji przeczytanej książki.

Dołączyć można w każdej chwili!

Zapisy oraz regulamin tutaj: http://kraina-ksiazek-stelli.blogspot.com/p/wyzwania-2014-r.html

Czytelnicy