poniedziałek, 30 września 2013

"Scarlett"

            Tym razem znów sięgnęłam po paranormal romance. Byłam ciekawa, czy książki tego typu mogą mnie jeszcze czymś zaskoczyć. Wciąż mam nadzieję, że tak, bo przecież taki paranormal mógłby być świetny, gdyby tylko miał w sobie to "coś". Czy "Scarlett" Barbary Baraldi (Wydawnictwo Zielona Sowa) jest taką powieścią?
            Scarlett nagle dowiaduje się o przeprowadzce do innej miejscowości. Nowe otoczenie, szkoła, znajomi - myśli o tym nieco ją przerażają, tym bardziej, że właśnie miłość wyznał jej najlepszy przyjaciel, Matteo. Jednak znajomość ta nie ma szans przetrwać, a na horyzoncie pojawiają się dwaj przystojniacy - Umberto oraz Mikael. Który będzie tym jedynym i jaki sekret skrywa Mikael?
            Powiem tak, z początku cała historia mnie wciągnęła, pomimo tego, że czytałam już wiele podobnych. Niestety, później było trochę gorzej, a schematy zaczęły coraz bardziej przeszkadzać. Tak naprawdę prawie nic się nie działo, fabuła powieści jest uboga i dosyć naiwna. Szkoda, że autorka jej nie dopracowała. Przecież jeden wątek więcej mógłby spowodować zupełnie inny efekt. Właściwie nie znalazłam żadnego punktu kulminacyjnego, rozwinięcia akcji, czy niespodziewanego jej zwrotu.
            Niektóre zachowania bohaterów były naprawdę głupie, jak gdyby chodzili do szkoły podstawowej. Genziana i Cat ubzdurały sobie, że Umberto będzie chodził z Cat, chociaż wcale nie jest nią zainteresowany, więc Scarlett ma się trzymać od niego z daleka. Zaś Mikael przypomina Edwarda ze "Zmierzchu", głównie ze względu na to, co mówi: jestem niebezpieczny, nie powinniśmy być razem itp. Mnie takie coś denerwuje, nie wiem czy Was. Zadziwiające jak szybko urwał się kontakt z dawnymi przyjaciółmi Scarlett. Bądź co bądź rzekomo byli ze sobą bardzo zżyci. Nie rozumiem również, dlaczego Scarlett najpierw wie, że pewna osoba knuje, a później się z nią umawia, gdy ta twierdzi, że musi jej przekazać ważną wiadomość dotyczącą jej ukochanego. Jednak i tak najlepsze było zdanie wypowiedziane do mamy: "No tak. On zaniósł te notatki do mojej koleżanki, bo wie, że nie lubię odwiedzać chłopaków" - s.255.
            Oczywiście książka wnosi pewne wartości. Mówi o przyjaźni, trudnej miłości. Pokazuje, jakim strasznym przeżyciem jest śmierć przyjaciela. Uświadamia nam, że powinniśmy kochać i szanować bliskie nam osoby, póki jeszcze możemy. Toteż jeśli akurat będziecie mieli ją pod ręką, przeczytajcie. Osobiście nie jestem szczególnie zachwycona, ale jeśli lubicie paranormal romance, pewnie się Wam spodoba.

Za możliwość przeczytana książki w wersji e-book dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa.

niedziela, 22 września 2013

Lepsza wersja siebie - "Jad. Chcę ukraść Twoje życie"

   Nie wiedziałam, czego się spodziewać po powieści „Jad. Chcę ukraść Twoje życie” S.B. Hayes (Wydawnictwo Zielona Sowa). Moją uwagę bardzo przykuła okładka, którą jestem zachwycona, a także intrygujący tytuł. Wydawało mi się, że może to paranormal romance lub coś w stylu „Intruza”. Myliłam się, gdyż „Jad” to powieść obyczajowo - psychologiczna z elementami thrillera, kryminału. Oryginalna, wciągająca, przejmująca…
Jad. Chcę ukraść twoje życie - S.B. Hayes   „Często zastanawiam się: czy wszystko potoczyłoby się inaczej, gdybym tego dnia nie obejrzała się za siebie” str. 8. Pewnego dnia, zupełnie przypadkowo Katy spotyka dziewczynę bardzo do niej podobną, ale jest ona jak gdyby jej udoskonaloną wersją. Z czasem okazuje się, że tajemnicza Genevieve staje się jej najgorszym koszmarem i niszczy wszystko, co dla Katy było ważne. W końcu nastolatka postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i poznać prawdę o swojej dręczycielce. Rozwiązanie zagadki może bardzo zaskoczyć…
   „Jad. Chcę ukraść twoje życie” to bardzo ciekawa powieść, która zaskakuje czytelnika. Uważam, że jest nieprzewidywalna i ma dużo niespodziewanych zwrotów akcji. Często po prostu byłam w szoku, myślałam, że wszystko potoczy się zupełnie inaczej. Postać Genevieve to wielki plus powieści. Nie wiadomo, kim ona jest: czarownicą, duchem, czy po prostu zagubioną nastolatką o przykrej przeszłości? Długo nie znałam odpowiedzi na to pytanie. Jeśli lubicie tajemnice, będziecie zachwyceni, bo znajdziecie ich naprawdę wiele, szczególnie w drugiej połowie książki. Czyta się ją przyjemnie, z zapartym tchem i aż trudno się oderwać.
   Powieść skupia się również na uczuciach i co ciekawe, to kolejna książka, gdzie nie ma słynnego trójkąta miłosnego, gdyż są dwie dziewczyny (właściwie nawet trzy) i dwóch chłopaków. W tym wypadku akurat domyślałam się, jak to się zakończy. Katy przekona się, czym jest prawdziwa miłość, i że owszem, trzeba patrzeć sercem, ale nie można być zaślepionym. Czy Merlin, jej chłopak, kocha ją, czy jej wygląd? Czy zazdrość z powodu Genevieve jest słuszna? Oprócz tego znajdziecie przyjaźń wystawioną na próbę. Jednak, jeśli jest prawdziwa, przetrwa. Katy będzie się zmagać także z problemami rodzinnymi i przekona się, że miłość do matki może być bardzo trudna.
   Skupmy się teraz na wątkach psychologicznych. Traumatyczne wydarzenia mają wpływ na całe nasze życie, nie możemy tak łatwo się od nich uwolnić. Jeszcze gorsze jest ukrywanie czegoś, zostawianie przykrych sekretów tylko dla siebie. Intryguje zachowanie matki Katy, zobaczycie z czego ono wynika. Oczywiście głównym wątkiem jest relacja Katy – Genevieve. Ta druga za wszelką cenę pragnie zniszczyć życie pierwszej. Co czuje osoba, która widzi lepszą wersję siebie? Okazuje się jednak, że „co nas nie zabije, to nas wzmocni”, a prześladowcy mogą różnie na nas wpływać. Ciekawe, prawda? To także historia o poznawaniu siebie, swojej przeszłości, o uporze w dążeniu do celu i trudnej sztuce, jaką jest przebaczenie.

   Jak najbardziej polecam Wam tę powieść, myślę, że nie będziecie zawiedzeni. To mądra, ambitna książka, która długo nie pozwoli o sobie zapomnieć. Gwarantowane dużo emocji i wzruszeń.

Za możliwość przeczytania książki w wersji e-book dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa. 

środa, 18 września 2013

"Władca wilków"

   O książkach Juraja Cervenaka jeszcze nigdy nie słyszałam. "Władca wilków" jest więc pierwszą powieścią autora, z którą się spotkałam. Rozpoczyna ona serię "Czarnoksiężnik", za którą autor został uhonorowany Nagrodą Akademii Science Fiction, Fantasy i Horroru w kategorii "Najlepsza czeska i słowacka książka roku". Rzeczywiście, jest w niej coś, co czyni ją wyjątkową...
Władca wilków - Juraj Červenák   Rogan przez prawie dziesięć lat walczył w wojnach przeciwko Awarom. Był po stronie Karola Wielkiego, słowiańskich książąt, chana Kruma. Obecnie tropi Krwawe Psy - okrutnych Awarów. Pragnie zemścić się za zabitą żonę i syna. Na swojej drodze spotyka m.in. wiedźmę Mirenę i Czarnoboga - władcę wilków. Wkrótce odkrywa swoje powołanie, ale kolejne tajemnice już czekają w królestwie bogini śmierci - Moreny.
   Zacznę od plusów, bo tych jest zdecydowanie więcej. Czytelnicy mojego bloga pewnie wiedzą, że nie przepadam za zbyt długimi opisami. We "Władcy wilków" są one świetne, krótkie, ale treściwie i co najważniejsze - wciągające, mroczne... Mogłam zobaczyć wszystko w swojej wyobraźni, ogromną przyjemnością było ich czytanie. Kolejne brawa należą się za bohaterów. Każdy z nich jest interesujący, oryginalny, ma ciekawy charakter. Na wielką uwagę zasługują postacie płci żeńskiej. Krasa i Mirena to odważne i dzielne panie, a jednocześnie nadal kobiece, uczuciowe. Podobały mi się także nawiązania do mitologii słowiańskiej, z którą przecież na ogół się nie spotykamy, a szkoda, bo naprawdę warto. Poza tym w powieści znajdziecie również motywy historyczne, co według mnie jest ogromnym plusem.
   W książce nie brakuje krwawych scen, okrucieństwa i brutalności, ale wymaga tego fabuła i tematyka powieści. Dzięki temu jest ona zgodna ze średniowiecznymi realiami. To historia o zemście za śmierć najbliższych, poszukiwaniu uleczenia duszy, powstawaniu prawdziwych przyjaźni. Do czego doprowadzi to głównego bohatera? Jaki wpływ na jego życie będą miały osoby, z którymi wędruje?
   Niestety, czegoś mi zabrakło. Może jeszcze jakiegoś wątku, więcej wydarzeń? Czasem zdarzyło się, że jakaś sytuacja była trochę niejasna, ale pewnie to kwestia czytelnika. Jednak zdecydowaną wadą są błędy, których znalazłam dosyć dużo. Nie tylko literówki, czy "e" zamiast "ę", ale również błędy ortograficzne, a to już niedopuszczalne. Doskonale wiem, że korekta jest bardzo trudnym i mozolnym zadaniem, literówki mogą się zdarzyć, ale błąd ortograficzny jest już poważnym zaniedbaniem. "Nie karz mi prosić" - str. 45. To bardzo rzuciło się w oczy (każ - kazać). Niestety, takich przypadków było nieco więcej.
   Podsumowując, książkę warto przeczytać, szczególnie jeśli jest się wielbicielem literatury fantasy. Zastanawiam się, czym zaskoczy czytelników druga część tej serii. Mam nadzieję, że będzie jeszcze lepsza, a akcja się rozwinie.

Za książkę serdecznie dziękuję serwisowi nakanapie.pl

Recenzja opublikowana także na moim drugim blogu:
agdzia13ewangelina.blogi.kotek.pl

niedziela, 15 września 2013

Wyniki konkursu

Witajcie :) Wiem, że nikt nie lubi długo czekać na wyniki jakiegokolwiek konkursu (sama tego nie cierpię :D), więc już dzisiaj jedna osoba może cieszyć się z wygranej :) Do konkursu zgłosiło się 11 osób, niestety od 3 nie otrzymałam pracy konkursowej. Zdaję sobie sprawę, że byłoby tego więcej, gdyby konkurs polegał na losowaniu, jednak czytanie Waszych prac jest naprawdę ogromną przyjemnością, a poza tym, aby coś wygrać, trzeba się najpierw troszkę pomęczyć ;)

Starałam się oceniać Was sprawiedliwie, nie patrzyłam jaka to książka, czy ją lubię, czy nie, czy czytałam, czy też nigdy o niej nie słyszałam. Chodzi o pomysł, uzasadnienie, o to, czy pisaliście z sercem. Czuć, że każda praca jest szczera. Najwięcej z Was pisało o książce, która spowodowała, że zainteresowaliście się literaturą, przekonaliście się do czytania. To wspaniale, że spotkaliście w swoim życiu takie powieści :)

A teraz czas na ogłoszenie wyników. Książkę "Córki łamią zasady" Joanny Philbin za oddanie w pracy naprawdę wielu emocji i uczuć otrzymuje Edyta Chmura. Serdecznie gratuluję, czekaj na e-mail ode mnie :) Pozostałym dziękuję za świetne prace i myślę, że za jakiś czas zorganizuję kolejny konkurs.

poniedziałek, 2 września 2013

Podsumowanie sierpnia

Sierpień pod względem czytelniczym prezentuje się słabiutko...
Przeczytałam pięć książek:



Mogło być o wiele lepiej, ale dużo wyjeżdżałam i zwyczajnie nie miałam czasu. Wybaczcie.
Poświęciłam za to trochę czasu, aby wprowadzić zmiany do mojego bloga. Przede wszystkim dodałam spis recenzji, wszystko podlinkowane, więc zaglądajcie, może coś Was zainteresuje :) Poza tym udostępniłam bloga w Google+. Oprócz tego zorganizowałam konkurs, do udziału w nim serdecznie zapraszam :) http://kraina-ksiazek-stelli.blogspot.com/2013/08/konkurs-wygraj-corki-amia-zasady-joanny.html

Obecnie czekam na egzemplarz recenzencki (to też nowość :)) od portalu nakanapie.pl. Jestem ciekawa cóż to będzie za książka :)

Pozdrawiam i mam nadzieję, że we wrześniu będzie tego więcej :)

Czytelnicy