wtorek, 29 grudnia 2015

"Dziesięć płytkich oddechów" K. A. Tucker

Okładka książki Dziesięć płytkich oddechówTYTUŁ: DZIESIĘĆ PŁYTKICH ODDECHÓW
SERIA: TEN TINY BREATHS #1
AUTOR: K. A. TUCKER
WYDAWNICTWO: FILIA
ROK WYDANIA: 2014
LICZBA STRON: 421
MOJA OCENA: 8/10


Moje spotkania z literaturą typu New Adult nie zawsze są udane, ale pomimo tego co jakiś czas sięgam po taką powieść. Wybrałam "Dziesięć płytkich oddechów", ponieważ zazwyczaj recenzenci oceniali ją bardzo wysoko. Poza tym tematyka Zespołu Stresu Pourazowego wydała mi się interesująca i poważna.

"Jak sobie poradzisz kiedy na Twoich oczach świat rozsypuje się na kawałki? Co zrobisz kiedy wszystko idzie źle? Kiedy ból rozsadza Twoją duszę? Po prostu oddychasz. Dziesięć płytkich oddechów…

Kilka lat temu życie dwudziestojednoletniej Kacey Cleary rozpadło się na kawałki. Wraz z młodszą siostrą Livie, z biletami autobusowymi w kieszeni, wyruszają do Miami.
Goniąc za marzeniami i uciekając przed koszmarem, dziewczyny trafiają do apartamentowca niedaleko plaży. Rozpoczynają nowe życie.
I wszystko przebiegałoby zgodnie z planem, gdyby Kacey nie spotkała Trenta Emersona z mieszkania 1D.
Zamknięta w sobie Kacey nie chce niczego czuć. Tak jest bezpieczniej. Dla wszystkich. Jednak w końcu ulega, otwiera serce i zaczyna wierzyć, że może pozostawić za sobą koszmarną przeszłość, by zacząć od nowa. Niestety okazuje się, że nie tylko Kacey kryje tajemnicę. Pozornie perfekcyjny mężczyzna ukrywa prawdę o wydarzeniach, których nie da się wybaczyć. Odkryta przeszłość Trenta sprawi, że Kacey powróci w przerażający mrok i samotność.
Piękna powieść o bliznach, o których nie można zapomnieć, o winie, której nie da się odkupić i o światełku w tunelu, które sprawia, że nawet najbardziej poraniony człowiek szuka w sobie siły, która pozwoli mu wykonać dziesięć płytkich oddechów…"
(lubimyczytac.pl)

Najpierw krótko napiszę, co mi się nie podobało, a potem przejdę już do plusów. Otóż na początku książka wydała mi się bardzo schematyczna i wręcz nudnawa. Nie działo się nic szczególnie interesującego. Poza tym wiele rzeczy przewidziałam już na samym początku lektury (na szczęście pewne wydarzenia mnie zaskoczyły!). Jednak chyba najbardziej irytujące było to, że czytelnik po prostu skazany jest na czytanie o tym, jak bardzo Kacey pożąda Trenta i jak próbuje go uwieść. Oczywiście autorka trochę wyjaśniła, dlaczego tak jest itp., ale nadal uważam, że było tego trochę za dużo.

Spodobało mi się natomiast to, że wreszcie znalazłam książkę, w której autorka bardzo skupiła się na psychice bohaterów. Nie ukrywa przed czytelnikiem ich przeżyć wewnętrznych, wyjaśnia motywy ich działań, dokładnie opisuje targające postaciami emocje. Przez to odnosi się wrażenie, że cała historia jest głębsza. Szczególnie zapadające w pamięć są sceny z kliniki. Wręcz nie rozumiem, jak w powieściach tego typu można ten aspekt ominąć. Jak wtedy uwierzyć bohaterom? Jak im współczuć? Na szczęście Tucker o tym nie zapomniała.

Jeśli chodzi o bohaterów to samej Kacey jakoś szczególnie nie polubiłam, ale jej historia mną wstrząsnęła i życzyłam jej jak najlepiej. Trent okazał się za to bardzo zaskakującą postacią i... skomplikowaną. Sympatyczną bohaterką wydała mi się Livie, podziwiam ją za ogromną miłość do siostry i troskę o nią, pomimo tak młodego wieku. Najbardziej chyba jednak polubiłam Storm, która też boryka się z przeszłością i różnymi problemami. Jej historia zainteresowała mnie jakoś szczególnie. Oprócz nich w powieści pojawia się wiele innych postaci, a każda coś wnosi do całości.

"Dziesięć płytkich oddechów" to bardzo emocjonalna i wstrząsająca powieść. Każe czytelnikowi zastanowić się, co zrobiłby na miejscu bohaterów. Odpowiedź nie jest bowiem oczywista... To historia o wielkiej tragedii i różnych sposobach na radzenie sobie z nią, przy czym większość z nich niestety nie prowadzi do niczego dobrego. To również piękna opowieść o trudnej miłości, przebaczeniu, które czasami jest naprawdę trudne i wydaje się wręcz niemożliwe, a także o wielkiej przyjaźni, trosce o drugą osobę, pomocy. Może być także swego rodzaju przestrogą. Przed czym? Tego dowiecie się podczas lektury.

niedziela, 27 grudnia 2015

"Z dala od zgiełku" Thomas Hardy

Okładka książki Z dala od zgiełku
TYTUŁ: Z DALA OD ZGIEŁKU
AUTOR: THOMAS HARDY
WYDAWNICTWO: NASZA KSIĘGARNIA
ROK WYDANIA: 2015 (1874)
LICZBA STRON: 480
MOJA OCENA: 7/10


"Znana brytyjska powieść o sile miłości i namiętności, na której podstawie powstał wzruszający film z Carey Mulligan i Tomem Sturridge’em.

Prowincja dziewiętnastowiecznej Anglii. Betsaba Everdene dziedziczy po wuju farmę. Postanawia sama zająć się gospodarstwem, nie czekając na księcia z bajki. Jej uroda oraz niezależność działają jednak na mężczyzn jak magnes. O względy dziewczyny zabiega trzech dżentelmenów, każdy o silnej osobowości. Jest wśród nich Gabriel Oak – poczciwy farmer, właściciel ziemski William Boldwood oraz Franciszek Troy – sierżant królewskich dragonów, kobieciarz i hulaka.

Nieoczywiste wybory, sercowe rozterki oraz pomyłki losu – życie niesie wiele niespodzianek, ale Betsaba zrobi wszystko, żeby się odnaleźć w świecie rządzonym przez mężczyzn"
(opis ze strony lubimyczytac.pl)

Film bardzo mi się spodobał, więc uznałam, że muszę przeczytać i książkę. Nie do końca spełniła ona moje oczekiwania, ale zacznę od plusów. Przede wszystkim w "Z dala od zgiełku" urzekł mnie klimat tej opowieści, który jest taki... swojski. Tutaj wszystko toczy się swoim własnym rytmem, czytając tę książkę można zapomnieć o pośpiechu, wielkich miastach, komercji itp. Naprawdę czuć, że jest się z dala od zgiełku. Poza tym zachwyciły mnie wspaniałe opisy krajobrazu, zjawisk. Burza była naprawdę rewelacyjnie opisana! Nie oznacza to jednak, że nie znalazłam paru zbędnych opisów, bowiem i takie się zdarzały, ale można przymknąć na to oko, będąc pod wrażeniem tych pozostałych.

Powieść nie jest nudna, a to sobie bardzo cenię. Uwielbiam dynamiczną akcję, jej niespodziewane zwroty, kłody rzucane bohaterom pod nogi itp. Oczywiście pewne wydarzenia można spokojnie przewidzieć, ale myślę, że każdego czytelnika chociaż coś zaskoczy. Szkoda tylko, że akcja kręci się właściwie jednie wokół miłosnych perypetii bohaterów. Myślę, że przydałyby się jeszcze jakieś inne wątki. Nie zniechęcajcie się jednak tym, bo książka nie jest przez to irytująca, ale po prostu czegoś jej brakuje.

Liczyłam na to, że w przeciwieństwie do filmu, w książce znajdę trochę więcej emocji. Skoro jest to historia głównie o miłości, te przydałyby się i to bardzo. Film za mało wniknął w wewnętrzne przeżycia bohaterów. W książce było niestety tylko trochę lepiej. Autor bardzo skupił się na postaci Gabriela, a także Williama, których zresztą polubiłam. Czytelnik ma okazję poznać ich uczucia, pobudki nimi kierujące itp. Te postacie naprawdę "udały się" Hardy'emu. Wbrew pozorom, mało za to dowiadujemy się o tym, co czuje Betsaba, bądź co bądź główna bohaterka. Nie była zbyt wiarygodna według mnie... Natomiast Troy już w ogóle jest wielką zagadką. To na tyle ciekawa postać, że autor mógł opisać jego myśli, emocje, sprzeczności itp., a tak to musiałam się tylko domyślać.

Niestety, nie polubiłam Betsaby, nie potrafiłam zrozumieć jej zachowań, często denerwowała mnie. Uważam, że postępuje nieracjonalnie, niekonsekwentnie, bezmyślnie. Jako farmerka rzeczywiście się sprawdza bo jest zdeterminowana, surowa, pracowita itp., ale w kwestii uczuć już tak dobrze nie jest. Poza tym jakoś jej nie wierzę w to, co mówi i robi. Jej naiwność i nagłe zmiany zdania strasznie mnie irytowały.

Pomimo wszystkich wad polecam wam tę powieść, tak dla relaksu i oderwania się od codzienności. "Z dala od zgiełku" to historia o życiowych wyborach, konsekwencjach swoich decyzji, błędach, a przede wszystkim oczywiście miłości. Jeśli lubicie taką tematykę, a niekoniecznie macie ochotę na kolejne New Adult, sięgnijcie po powieść Thomasa Hardy'ego.

sobota, 26 grudnia 2015

Wyzwanie Literackie Krajobrazy

O jakie książki chodzi?
Do wyzwania możecie zgłaszać książki, w których:
- bohaterowie podróżują i mają okazję zobaczyć wiele niesamowitych miejsc (pod względem krajobrazowym), np. moi ukochani "Zwiadowcy",
- akcja dzieje się w lasach, górach itp., czyli tam, gdzie przeważa natura, a ingerencja człowieka jest niewielka,
- zazwyczaj do tego tematu pasuje wiele baśniowych powieści,
- poezja.

Jeżeli macie jeszcze jakieś pomysły to oczywiście zgłaszajcie!

Kilka zasad:
- Warunkiem wystartowania wyzwania jest zgłoszenie się minimum 10 osób.
- Muszą to być książki przeczytane w 2016 r., ewentualnie zgadzam się na to, że jeśli ktoś dawno ją czytał, może teraz przeczytać drugi raz, ale warunkiem jest to, że wcześniej nie publikował na swoim blogu recenzji tej książki lub napisze recenzję jeszcze raz (inne spojrzenie na książkę itp.).
- Gdy przeczytacie książkę, napiszcie jej recenzję (nie musi być długa, każdy pisze inaczej), a link do recenzji zamieście w komentarzach pod specjalnym postem, który będzie publikowany na początku każdego miesiąca.
- Co miesiąc opublikuję jakieś podsumowanie, a na koniec roku osobie, która przeczyta takich książek najwięcej, wyślę książkową niespodziankę.
- Do wyzwania możecie dołączyć w każdej chwili w ciągu roku, zgłaszajcie się już teraz w komentarzach.
- Wyzwanie trwa od 1.01.2016 r. do 31.12.2016 r.
- Warunkiem wzięcia udziału w wyzwaniu jest umieszczenie informacji o wyzwaniu na swoim blogu oraz tego oto bannera i podlinkowanie go do tego posta:


Książki dla bloggerek od Wydawnictwa Wymownia!

Myślę, że może zainteresować Was akcja Wydawnictwa Wymownia:

"Jesteśmy wydawnictwem z pasją i chcielibyśmy podzielić się z Tobą nie tylko naszym zamiłowaniem do książek, ale również naszymi książkami. I to zupełnie za darmo. Jeśli zainteresuje Cię nasza inicjatywa, będziesz otrzymywać na swój adres mailowy ebooki i audiobooki zupełnie za darmo. Maile będziemy wysyłać regularnie, co pewien czas, byś mogła znaleźć dla siebie coś wśród literatury, którą Ci zaproponujemy. Książki pochodzić będą z naszego wydawnictwa oraz z pozycji literackich dostępnych w domenie publicznej"

Szczegóły tutaj: http://wymownia.pl/darmowe-ebooki-dla-blogerek/

piątek, 25 grudnia 2015

"Przypadki Callie i Kaydena" Jessica Sorensen

Okładka książki Przypadki Callie i KaydenaTYTUŁ: PRZYPADKI CALLIE I KAYDENA
SERIA: THE COINCIDENCE #1
AUTOR: JESSIA SORENSEN
WYDAWNICTWO: ZYSK I S-KA
ROK WYDANIA: 2015
LICZBA STRON: 368
MOJA OCENA: 5/10
 
 
Wydaje się, że ostatnio błahe historyjki o nastolatkach i cukierkowe opowieści o miłości powoli wychodzą z mody. Na topie są teraz... dramaty. Oczywiście uważam, że to bardzo dobrze, iż młodzież woli poważniejsze tematy, bo miałam już szczerze dosyć tych książek, o których napisałam w pierwszym zdaniu. Szkoda tylko, że autorzy znowu wykorzystują okazję i powieści o dramatach młodych ludzi mnożą się w zaskakującym tempie. Niestety, wielu z nich brakuje jakiejkolwiek oryginalności, a przede wszystkim "porządnego" podejścia do tematu. Z ubolewaniem muszę stwierdzić, że właśnie taką książką okazały się "Przypadki Callie i Kaydena".
 
Kayden myślał, że tym razem to koniec, ale pojawiła się ona, Callie. Co ciekawe, znał ją od dawna. Wyśmiewana przez całą szkołę, bez znajomych, nosząca workowate ubrania i malująca się na czarno. Ich drogi ponownie krzyżują się na studiach. Okazuje się, że nie tylko Kayden potrzebuje ocalenia, ale i ona...
 
Powieść pisana jest z dwóch punktów widzenia, co w tym przypadku działa na korzyść, bowiem można lepiej zrozumieć tę dwójkę bohaterów z psychologicznego punktu widzenia. Poza tym czyta się ją dość sprawnie, autorka zbędnie nie przedłuża, nie wprowadza niepotrzebnych opisów itp. Na tym jednak plusy się kończą. Niestety...
 
Co mnie najbardziej irytuje w tej książce? Schematyczność. Ona, outsiderka, bolesna przeszłość, przyjaciel gej, który również ma bolesną przeszłość, nieśmiała, zagubiona itd. On, sportowiec, popularny w szkole, ma wredną dziewczynę, wspaniałego kumpla i bolesną przeszłość, teraźniejszość również. Ja naprawdę rozumiem, że to miała być powieść o problemach, o traumie, cierpieniu itd., ale autorka chyba przesadziła z tym, że tutaj prawie każdy jest w tak trudnej sytuacji. Po prostu jest tego za dużo, można byłoby rozłożyć to na kilka powieści, ale ponieważ jak się okazuje, te kolejne są, to powiem tak: zaczekać z tym do kolejnych.
 
Drażni mnie też to, że Sorensen nie postanowiła napisać o czymś, o czym rzadko się pisze, tylko wybrała taką tematykę, jaka pojawia się najczęściej, czyli gwałt. I nie, nie jest to żaden spoiler, ponieważ ja się domyśliłam tego już od pierwszych stron i myślę, że każdy by się domyślił. Nie wiem, czy taki był zamiar autorki, czy też może wydawało jej się, iż utrzymuje czytelnika w niepewności aż do ostatnich stron. Jeśli druga opcja to cóż, nie udało się. A skoro już nawet zdecydowała, że podejmie się tak popularnej ostatnio tematyki, mogła przynajmniej czymś zaskoczyć. Emocji według mnie w książce jest bardzo mało, wszystko wydaje się takie po prostu opowiedziane, ale bez rozbudowania przeżyć bohaterów. Niby Callie cierpi i jest jej ciężko i się boi, ale ja jakoś tego specjalnie nie czułam.
 
Denerwowało mnie to, jak autorka przedstawiła Daisy, dziewczynę Kaydena. To typowa wredna lalunia, egoistka, która krzywdzi wszystkich dookoła. Szkoda tylko, że poza tym nic o niej nie wiemy. Dlaczego właśnie taka jest? Autorka zrobiła z niej kompletnie czarny charakter, który nie ma żadnych innych cech poza tymi złymi. Ale z drugiej strony, gdyby wniknęła w jej psychikę to pewnie byłby kolejny wątek z dramatem.
 
Książka nie wzruszyła mnie, nie wstrząsnęła mną, nie wywołała praktycznie żadnych silniejszych emocji, a powinna. Bardzo przypomina "Hopeless", ale zdecydowanie przegrywa z powieścią Colleen Hoover. Jeżeli lubicie tego typu książki, to oczywiście nie będę jej wam odradzać. Musicie jednak przygotować się na dużą porcję schematów, brak napięcia i wiarygodności oraz typowe uczucie nastolatków.


wtorek, 22 grudnia 2015

"Fangirl" Rainbow Rowell

Okładka książki FangirlTYTUŁ: FANGIRL
AUTOR: RAINBOW ROWELL
WYDAWNICTWO: OTWARTE
ROK WYDANIA: 2015
LICZBA STRON: 380
MOJA OCENA: 4/10
 
 
Po całkiem dobrej lekturze, jaką była powieść "Eleonora & Park" autorstwa Rainbow Rowell, spodziewałam się, że "Fangirl" przynajmniej w pewnym stopniu spełni moje oczekiwania. Wiedziałam oczywiście, że książka będzie zupełnie inna niż tamta, nie tak dramatyczna i poważna, ale liczyłam na totalnie zakręconą i pełną humoru historię o zakochanej w czytaniu studentce. Otrzymałam za to coś zupełnie innego...
 
Cath wraz ze swoją bliźniaczką Wren rozpoczynają naukę w college'u. Dziewczyna jest zszokowana faktem, że siostra, która zawsze była jej najlepszą przyjaciółką, nie chce razem z nią dzielić pokoju w akademiku i znalazła sobie inną współlokatorkę. Cath nie jest zadowolona, że musi mieszkać z obcą osobą, która na dodatek wyraźnie za nią nie przepada, a jej chłopak stale przesiaduje w ich pokoju. Problemem jest również to, że Cath zupełnie nie ma ochoty na poznawanie nowych ludzi i najchętniej każdego dnia siedziałaby zamknięta w pokoju i pisała fanfika o Simonie Snowie, bohaterze jej ulubionej serii, pomimo tego, że profesor od kreatywnego pisania uważa, że fanfiki to zwykłe plagiaty.
 
Książka okazała się taką mieszanką, która właściwie nie dostarczyła mi żadnych emocji. Dziewczyna pisała sobie tego fanfika, ale w sumie niewiele z tego wynikało, chyba jedynie to, że 1/3 powieści zajmują fragmenty jej opowiadania, w którym z ulubionego bohatera literackiego próbuje zrobić geja. Pojawiają się też fragmenty tej serii, która nawiasem mówiąc, wcale nie istnieje! Za to dziwnie przypomina Harry'ego Pottera... Humor? Właściwie w ogóle go nie było. Zamiast tego w powieści znajdziecie rozterki sercowe Cath, wybryki jej siostry, zajęcia z kreatywnego pisania itd. Do tych często błahych wydarzeń i wątków autorka dodała trochę dramatów, takich jak: depresja ojca, powracająca przeszłość (odejście matki). Poważne tematy i tematy bardziej rozrywkowe jakoś się nie zgrały i nie mogę powiedzieć, że była to typowo odprężająca lektura, ale też nie taka, która skłania do myślenia itp. Odnoszę również wrażenie, że pewnych wątków autorka w ogóle nie doprowadziła do końca...
 
Teraz trochę o bohaterach, bo to oni wydawali mi się momentami dość absurdalni. Na pierwszy ogień idzie Wren, która niby jest najbliższą przyjaciółką Cath, a zachowuje się jak kompletnie wyrodna siostra. Nagle zachciało jej się "uwolnić" od swojej bliźniaczki i właściwie miała ją kompletnie gdzieś, chociaż wiedziała, że z takim charakterem Cath będzie bardzo ciężko odnaleźć się w nowej sytuacji. Na dodatek rozszalała się na tych studiach jak tygrys wypuszczony z klatki i nawet w bardzo krytycznym momencie dalej myślała o wariackich imprezach. Nie mniej denerwującą bohaterką jest Cath. Ta dziewczyna naprawdę mogła lepiej zostać w domu. Nie ma odwagi iść nawet na stołówkę! A z tym fanfikiem to też trochę dziwna sprawa, bowiem bohaterka ubzdurała sobie, że za wszelką cenę musi skończyć swoje opowiadanie zanim w księgarniach ukaże się ostatnia część przygód Simona Snowa. Ściganie się z autorką najmądrzejsze nie jest. Zastrzeżenie mam też do Leviego: chłopak potrafi zaskakująco szybko zmieniać zdanie oraz doskonale się tłumaczyć!
 
Czy warto przeczytać "Fangirl"? Według mnie nieszczególnie. Autorka chyba sama nie wiedziała, czy chce napisać kolejne dramatyczne young adult, czy też typowo "szkolną historię". Ostatecznie wyszła z tego bardzo przeciętna opowiastka o przystosowywaniu się do studenckiego życia, pisaniu, miłostkach (jakoś prawdziwych uczuć tu w ogóle nie odnalazłam), a na taką "dokładkę" o dramatach rodzinnych. Nie tak to powinno wyglądać. Jedynym jej plusem jest to, że szybko się ją czyta, a gdy się ominie fragmenty z opowiadania, nawet nie wieje nudą.

wtorek, 1 grudnia 2015

"Turniej w Gorlanie" John Flanagan

Okładka książki Turniej w GorlanieTYTUŁ: TURNIEJ W GORLANIE
SERIA: ZWIADOWCY. WCZESNE LATA #1
AUTOR: JOHN FLANAGAN
WYDAWNICTWO: JAGUAR
ROK WYDANIA: 2015
LICZBA STRON: 389
MOJA OCENA: 10/10


Tęskniliście za "Zwiadowcami"? Ja oczywiście bardzo. Na szczęście John Flanagan nie zapomina o swoich czytelnikach i wciąż pisze! Najnowsza powieść to z pewnością gratka dla fanów Halta...

Ambicje barona Morgaratha są wysokie, a żądza władzy ogromna. Tymczasem król czuje się coraz gorzej, a młody Duncan wyrabia sobie dość niepochlebną opinię. Dochodzi do tego, że lud boi się go... Cała sytuacja niepokoi Crowley'a i Halta, którym nie podobają się również nagłe zmiany w szeregach zwiadowców. Postanawiają zbadać całą sprawę i znaleźć sposób na ocalenie królestwa od nieszczęścia. Czy zdążą na czas przed mającym lata tradycji turniejem w Gorlanie?

"Zwiadowców" uwielbiam już od ponad sześciu lat, pisałam o nich na blogu dużo i pewnie trochę będę się powtarzać. Otóż "Turniej w Gorlanie" okazał się niezwykle przyjemnym spotkaniem z bohaterami, do których jestem bardzo przywiązana i z którymi już po prostu nie potrafiłabym się rozstać. Tym razem czytelnicy mogą przekonać się jaki był Halt (a także Crowley, Duncan itp.) w młodości, co według mnie jest bardzo ciekawym doświadczeniem. To też wspaniała okazja, żeby dowiedzieć się jak Halt poznał Pauline.

"Turniej w Gorlanie" to powieść utrzymana w tym samym klimacie, co pozostałe części "Zwiadowców". Jest więc humor, ironia, są walki na słowa (i nie tylko!), przygody, niebezpieczeństwa, intrygi itd. Długo można wymieniać, ale uwierzcie, że dzieje się naprawdę dużo. Myślę, że wiele osób po cichu marzy, żeby przenieść się choć na chwilę do Araluenu i dołączyć do misji Halta oraz Crowley'a.

O czym jeszcze jest książka? O niezwykłej determinacji, dążeniu do prawdy, przyjaźni i braterstwie, przezwyciężaniu własnych słabości na rzecz obrony królestwa. Oczywiście polecam Wam całą serię, myślę, że spodoba się zarówno młodszym jak i starszym czytelnikom, bo kto nie kocha przygód?

sobota, 26 września 2015

"Niewidzialna korona" Elżbieta Cherezińska

TYTUŁ: NIEWIDZIALNA KORONA
SERIA: ODRODZONE KRÓLESTWO #2
AUTOR: ELŻBIETA CHEREZIŃSKA
WYDAWNICTWO: ZYSK I S-KA
ROK WYDANIA: 2014
LICZBA STRON: 763
MOJA OCENA: 7/10

Przemysł II nie cieszył się zbyt długo koroną. W kraju znowu zrobiło się zamieszanie. Liczące się osoby oskarżają siebie nawzajem o spiskowanie i morderstwo króla. Jednocześnie pojawia się wielu marzących o tronie. Niepewna jest przyszłość córki Przemysła, ale i całego królestwa. Z różnych stron zbliżają się niebezpieczeństwa. Czy lud doczeka się kolejnego króla?

Ciężko jest mi powiedzieć, czy ta część jest lepsza od poprzedniej. Chyba w ostatecznym rozrachunku wypada podobnie. Zauważyłam, że autorka ograniczyła te absurdalne motywy fantastyczne, co zadziałało zdecydowanie na korzyść powieści. Lubię fantastykę, ale jeżeli ktoś nie ma na nią dobrego pomysłu, to lepiej zrezygnować. Herbowe zwierzęta pojawiały się nadal, lecz o wiele rzadziej i jakoś tak nie rzucały się w oczy. Niestety, odnoszę wrażenie, że w "Niewidzialnej koronie" było więcej zwyczajnie nużących momentów niż w jej poprzedniczce, a to już zadziałało na niekorzyść. Czasami wydawało mi się, że niektóre strony są tak na siłę zapełniane, ale może to tylko moje odczucia...

Pomimo tych nudniejszych fragmentów, książkę czytało się bardzo przyjemnie i sprawnie. Autorka odrobinę poprawiła swój styl i słownictwo. Nie zdarzyło mi się już tak, że rozśmieszył mnie opis, który w zamierzeniu Cherezińskiej raczej bawić nie miał. A takie sytuacje towarzyszyły mi przy lekturze pierwszego tomu. Na pewno należą się wielkie brawa za świetne, błyskotliwe, nacechowane emocjonalnie, specyficzne dla każdego bohatera dialogi. Chyba właśnie one były najprzyjemniejszym elementem "Niewidzialnej korony".

Co z bohaterami? Większość z nich jest już czytelnikom dobrze znana z pierwszej części, ale pojawiają się także nowi. Rolę jednego z głównych bohaterów przejął Łokietek i muszę przyznać, że choć w poprzedniej nie należał do grona moich ulubionych postaci, w tej bardzo go polubiłam. Zaimponowałam mi pewnymi swoimi cechami i decyzjami, aczkolwiek nie myślcie, że autorka wykreowała go na idealnego bohatera bez wad! Myślę, że potencjał na ciekawą postać ma także Rikissa, córka Przemysła II, ale w tej części jest jeszcze dość młoda. Zobaczymy jak to będzie w trzeciej. Poza tym ważne, że znów zostały opisane losy osób różniących się od siebie majątkiem, rangą, pochodzeniem itd. Uwierzcie, że prawie wszyscy są ciekawi, barwni, ludzcy.

Już w recenzji pierwszego tomu pisałam, że podoba mi się ta zabawa historią. Autorka opisuje to, co działo się naprawdę kilkaset lat temu, interpretując na swój sposób kwestie niedopowiedziane lub będące przedmiotem sporu historyków. Oczywiście nie mogłabym zapomnieć o tych wszystkich intrygach politycznych, które są jakże istotnym aspektem całej serii! Podziwiam Cherezińską za to, że nie pogubiła się w tych wszystkich zawiłościach i knowaniach, ale chciałabym, żeby podkreśliła je nieco bardziej. Czasami miałam wrażenie, że są one potraktowane trochę zdawkowo.

Każdemu, kto czytał pierwszą część, polecam i tę, ponieważ ich poziom jest wyrównany, a więc na pewno nie będziecie zawiedzeni. Zaś tym, którzy uwielbiają historię, wyrazistych bohaterów, opowieści pełne emocji i intryg, radzę jak najszybciej zapoznać się z cyklem "Odrodzone królestwo"!

środa, 23 września 2015

"Węzeł światów t.1 Dwa Światy" Jacek Izworski

Węzeł światów. Tom 1. Dwa światy - Jacek IzworskiTYTUŁ: DWA ŚWIATY
SERIA: WĘZEŁ ŚWIATÓW
AUTOR: JACEK IZWORSKI
WYDAWNICTWO: DZIEWIĘĆ MUZ
ROK WYDANIA: 2014
LICZBA STRON: 290


Nie jest łatwo napisać dobrą powieść fantastyczną. Niby jest to gatunek, który nie zna ograniczeń, można dać ponieść się wyobraźni i na wiele sobie pozwolić, ale jednocześnie trzeba uważać. Przede wszystkim nie wolno "wrzucić" wszystkiego, co tylko przyjdzie nam na myśl do takiej powieści. Z kolei zbyt mało elementów fantastycznych i nadmierna prostota to też niedobrze Często zdarza się też, że wymyślony przez autora świat jest niedopracowany. Kolejną pułapką okazuje się brak spójności oraz naiwność fabuły. Jak było w przypadku "Węzła światów"?


Opis książki ze strony wydawnictwa:
Mirek, uczeń liceum, i jego ojciec są zapalonymi fanami fantastyki. Powoli bakcyla łapie też młodszy brat Mirka, Marcinek, dumny pierwszoklasista obdarzony bujną wyobraźnią. Bracia mają jeszcze starszą siostrę, Krystynę, którą jest studentką matematyki. Pod koniec wakacji, w trakcie sprzątania piwnicy u dziadka rodzeństwo znajduje skrzynkę z przedwojennymi szpargałami, akcesoriami spirytystycznymi oraz płytę gramofonową i dziwny amulet. Okazuje się on artefaktem z obcego świata, płyta zaś zawiera wstępne informacje o owym świecie, zwanym Wanterią. Magia artefaktu jest prawie wyczerpana, ale jej resztka wystarcza do otwarcia – dwa miesiące później w przydomowym ogrodzie – magicznego portalu z Wanterii, przez który wyskakują dziwne istoty gonione przez człowieka z bronią. Już na Ziemi w ogrodzie bohaterów ginie jedna z uciekinierek oraz jej morderca. Rodzice w szoku trafiają do szpitala, a Mirek z Krystyną ofiarnie pomagają uratowanym istotom. Młodzieży udaje się nawiązać kontakt z przybyszami, którzy opowiadają im o Wanterii, stosunkach tam panujących i o strasznej wojnie, jaką wydali im agresorzy z jeszcze innego świata.
Uciekinierki posiadły aurę agresorów, dzięki której można jeszcze wygrać wojnę, ale jak ją teraz dostarczyć z powrotem do ich świata? Rodzeństwo decyduje się im pomóc i razem wyruszają w podróż na Wanterię. Gdy tam trafiają, Ziemianie muszą stanąć do walki w heroicznej obronie fantastycznego świata pełnego magii. W końcu zostają postawieni przed dramatycznym wyborem, od którego z jednej strony zależy ich przyszłość, a z drugiej los tamtego świata. Czy wybiorą właściwie?...

Niestety, ale książkę czytało mi się dość ciężko. Bardzo często niewiele się działo, a kiedy akcja nabierała tempa to miałam wrażenie, że wydarzenia są dość naciągane. Sam pomysł na powieść wydaje się oczywiście dobry, ale niestety niedopracowany. Nie ulega także wątpliwości fakt, że autor został obdarzony wielką wyobraźnią. Mam jednak wrażenie, że nie do końca wykorzystał jej możliwości. A szkoda. Problemem jest jeszcze to, iż ciężko określić grupę wiekową czytelników, do których skierowana została ta powieść. Wydaje mi się, że docelowo miała to być starsza młodzież, ale niestety nie jest to książka dla nich. Możliwe, iż spodoba się nieco młodszym osobom, które nie mają jeszcze wygórowanych wymagań wobec fantastyki.

Wiele wydarzeń i zachowań bohaterów, które pojawiły się w tej książce są według mnie bardzo dziwne, niekiedy sztuczne. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego główny bohater, kiedy jest świadkiem naprawdę dramatycznej sytuacji, cieszy się, że wreszcie coś się dzieje i zaczyna być ciekawie. Kto normalny tak by pomyślał? Razi także nadmierne zaufanie do obcych, a także wiara co niektórych postaci we wszystko, co się powie. Sami bohaterowie są zaś dość mało wyraziści, brakuje im jakiejś głębi.

Podsumowując, miłośnicy porządnej fantastyki będą zawiedzeni, ale jest szansa, że książka spodoba się osobom, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z tym gatunkiem i nie chcą od razu sięgać po skomplikowane powieści. Mogą się jednak zrazić naiwnością, infantylnością i pewnymi niedopatrzeniami. Pomimo tego nie chcę skreślać autora. Liczę na to, że kolejna część serii okaże się lepsza, 

piątek, 11 września 2015

"Między światami. Moje życie i niewola w Iranie" Roxana Saberi

Okładka książki Między światami. Moje życie i niewola w IranieTYTUŁ: MIĘDZY ŚWIATAMI. MOJE ŻYCIE I NIEWOLA W IRANIE
AUTOR; ROXANA SABERI
WYDAWNICTWO: SINE QUA NON
ROK WYDANIA: 2015
LICZBA STRON: 381

Często zdarza się nam narzekać na to, jaki ten świat jest niesprawiedliwy. Próbujemy nawet z tym walczyć, ale oczywiście zazwyczaj bezskutecznie. Najtrudniej znieść niesprawiedliwość wobec człowieka zupełnie niewinnego. Wiele osób zostało oskarżonych i skazanych za coś, czego nie zrobiło. Taka sytuacja nie zdarza się wcale tak rzadko, jak niektórym może się wydać. Przykładem tego jest chociażby Roxana Saberi, której książka ukaże się w Polsce 23 września.

Roxana Saberi to amerykańska dziennikarka, ale pochodzenia japońsko-perskiego. Przez kilka lat pracowała w Iranie i pracowała nad książką o tym kraju. Niespodziewanie 31 stycznia 2009 r. została aresztowana. Oskarżono ją o szpiegostwo dla Stanów Zjednoczonych i skazano na osiem lat więzienia w Evin. O procesie można było przeczytać i usłyszeć w wielu krajach. W walce o wolność nie była sama, bowiem sprawą zainteresowały się różne organizacje międzynarodowe, a nawet prezydent Barack Obama. W maju tego samego roku zwolniono ją z więzienia.

Na książkę nie sposób nie zwrócić uwagi. Odpowiednio dobrane kolory na przedniej okładce, tajemnicze spojrzenie kobiety, intrygujący tytuł, zaś na tylnej przerażające więzienie. Doskonale ilustruje to tematykę. Wydanie zostało też wzbogacone o zdjęcia. Historia Saberi jest bardzo poruszająca i wstrząsająca. Czytelnik w napięciu śledzi bieg zdarzeń i czeka, aż prawda zwycięży.

"Między światami. Moje życie i niewola w Iranie" to książka pełna emocji, cierpienia, ale i rozterek. Roxana Saberi doświadcza niesprawiedliwości, a jakakolwiek próba obrony okazuje się daremna. Kiedy mówi prawdę zarzuca jej się, że nie współpracuje. Kobieta zaczyna więc inaczej szukać ratunku. Składa fałszywe zeznania, słysząc obietnice o wyjściu z więzienia. Dręczą ją jednak wyrzuty sumienia. Co jest ważniejsze? Wolność, prawda? Czy kłamstwo w ogóle może tą wolnością być? Saberi dokładnie opisuje, jak czuła się, gdy mówiła to, czego od niej oczekiwano. Opowiada, jak zwiodły ją obietnice, które wcale nie okazały się pewne i jak w końcu podjęła decyzję o powrocie do prawdy.

Oprócz tego w książce można znaleźć różne inne odczucia uwięzionej osoby, takie jak lęk, tęsknota za bliskimi itp. Dziennikarka opisuje swoją codzienność w areszcie. Czytelnik ma okazję poznać także inne osoby, które tam się znajdowały i poznać choć część ich historii. Wśród tych ludzi są naprawdę różne charaktery. Jedni są pogodzeni z losem, drudzy chcą się buntować, niektórzy do końca nie tracą pogody ducha. Można zauważyć, że w więzieniu nawet najmniejsza rzecz daje nadzieję. Spotkanie z rodzicami, artykuł w gazecie, cytat.

"Moje życie i niewola w Iranie" to opowieść o miłości do kraju, pomimo doświadczenia ogromnego okrucieństwa. Historia walki prawdy z kłamstwem. Dowód na to, że nigdy nie można tracić nadziei. Lektura dla wszystkich, którzy lubią pełne emocji książki oparte na autentycznych wydarzeniach.

niedziela, 6 września 2015

Wyprzedaż książek

Mam na sprzedaż książki w bardzo dobrym, często wręcz idealnym stanie. W ceny została wliczona przesyłka. W przypadku kupna większej ilości książek ceny ulegną obniżeniu, ponieważ zapłaci się tylko za jedną przesyłkę!

kontakt: agdzia13@interia.pl




Królowa Zdrajców - Trudi Canavan - 25 zł
Przygody Robinsona Cruzoe - Daniel Defoe - 16 zł
Encyklopedia nastolatki - 30 zł
Patty - Jean Webster - 16 zł
Przyjaciółki od pierwszego wejrzenia - Giamila Yehya - 12 zł
Nawiedzony dom - Joanna Chmielewska - 12 zł
Blask - Alexandra Adornetto - 25 zł
Lucian - Isabel Abedi - 25 zł















Czarny warkocz - Fleszarowa-Muskat - 16 zł
Szukając gdzie indziej - Fleszarowa-Muskat - 16 zł
Florenckie lato - Judith Lennox - 20 zł
Dom Róż - Sarah Harvey - 20 zł
Romans kuchenny - Lucyna Legut - 20 zł
Smak pestek jabłek - Katharina Hagena - 20 zł
Agencja złamanych serc - Irena Matuszkiewicz - 16 zł
Ziuta Wędrowniczka z Wysp Polinezji - 16 zł
Opowieści Pana Rożka - M. Gutowska-Adamczyk - 16 zł
Najpiękniejsze bajki i ballady - Mickiewicz - 18 zł
Ali Baba i 40 rozbójników - 10 zł
Przygody Tomka Sawyera - M. Twain -10 zł
Wspomnienia niebieskiego mundurka - W. Gomulicki - 10 zł
Baśnie z 1000 i jednej nocy - 10 zł
Historia żółtej ciżemki - A. Domańska - 10 zł






























Bracia Hardy. W opałach szaleństwa - Franklin W. Dixon - 16 zł
Fletcher Moon. Prywatny detektyw - Eoin Colfer - 16 zł
Komiksy Kaczor Donald: Gwiezdny płyn, Mrożone nie tuczą, Kurtyna w górę, Kwa Kong atakuje, Mikołaj i jego przypadki, Jazda na całego, Dyskotekowy zawrót głowy - ceny do uzgodnienia (najlepiej kupować w zestawach)
Komiksy Scooby Doo: Dookoła świata, Straszny dwór, Nawiedzony kemping, Potwór z laguny, Strach ma wielkie oczy - ceny do uzgodnienia (najlepiej kupować w zestawach)


Król mrówek - Zbigniew Herbert - 15 zł
Ludzie bezdomni - Stefan Żeromski - 15 zł
Okresy literackie pod red. Jana Majdy - 15 zł
Nowele Prus, Sienkiewicz, Żeromski - 12 zł
Wybór nowel. Bolesław Prus - 12 zł
Romeo i Julia - Szekspir - 10 zł





Słownik literatury polskiej - 25 zł
Słownik mitologii greckiej i rzymskiej - 25 zł
Słownik historii Polski i świata - 25 zł
Słownik pisarzy - 20 zł
Słownik wyrazów obcych - 20 zł
Słownik Matematyka - 18 zł
Słownik synonimów i antonimów - 20 zł
Słownik terminów literackich i gramatycznych - 18 zł
Słownik frazeologiczny - 18 zł
















Encyklopedia dzikich zwierząt - 30 zł
Z życia ptaków - 20 zł
Jaki, ptaki i kociaki - 18 zł
Wielka ilustrowana encyklopedia przyrody - 25 zł














Polska. Najpiękniejsze zabytki - 20 zł
Fascynująca Polska - 20 zł
Polskie skarby narodowe - 25 zł
Najważniejsze wydarzenia w historii Polski i świata - 20 zł
Najciekawsze miasta Polski - 20 zł



















Ilustrowana Encyklopedia od A do Z - 30 zł
O skałach i minerałach - 12 zł
Ciekawe dlaczego Grecy budowali świątynie - 12 zł
Ciekawe dlaczego Kolumb przepłynął ocean - 12 zł




















Jan Kasprowicz. Antologia - 12 zł
Adam Asnyk. Antologia - 12 zł
Cyprian Kamil Norwid. Antologia - 12 zł
Leopold Staff. Liryki najpiękniejsze - 12 zł

Cały komplet - 30 zł


















Historia Eucharystii - 20 zł
Wielka Księga Pytań Dotyczących WIARY - 20 zł
Szewc Papieża i inne opowiadania - 16 zł
Papież i jego generał - 16 zł
Matka Teresa - 16 zł
Skrzyżowanie Dróg - Pasierb - 14 zł
8 świętych pod lupą - 12 zł
Święci uśmiechnięci - 14 zł
Przypowieści - 10 zł
Debora - 10 zł














Gałęzie i liście - Janusz St. Pasierb - 12 zł
Skrzyżowanie dróg - Janusz St. Pasierb - 12 zł
Pomorskie drogi Ks. Janusza Pasierba - 12 zł
Czas otwarty - Janusz St. Pasierb - 12 zł

Komplet 30 zł


















czwartek, 3 września 2015

Liebster Blog Award

Bardzo dziękuję za nominację Miryi 91 z magiel-kulturalny.blogspot.com





A oto moje odpowiedzi na pytania:
1. Czego ostatnio najczęściej słuchasz? Może to być konkretny zespół bądź po prostu gatunek muzyczny.

Ostatnio najczęściej słucham zespołów takich jak: The Rasmus, Three Days Grace, Metallica.

2. Jaki był najlepszy spektakl, który widziałeś/aś w teatrze?

Najbardziej chyba podobało mi się "Metro", bo lubię musicale.

3. Która książka zaskoczyła Cię w pozytywnym znaczeniu tego słowa?

Kontynuacja "Przeminęło z wiatrem", czyli "Scarlett" autorstwa Alexandry Ripley. Wiele osób narzekało na tę powieść i zaczynałam ją czytać z wielkimi obawami, a okazało się, że to bardzo udana kontynuacja. Podobnie było z książką "Rhett Butler" autorstwa Donalda McCaiga.

4. Możesz zmienić jedną swoją cechę. Co to będzie i dlaczego?

Sama nie wiem... Czasami wolałabym nie być taką idealistką, bo to bywa uciążliwe, ale z drugiej strony inna też nie chciałabym być :D

5. Twój narzeczony/Twoja narzeczona pozwala Ci zaprosić na wasz ślub pięć fikcyjnych bohaterów. Kto dołączy do listy i dlaczego?

Czemu tylko pięć osób? :( Skoro tak to zaprosiłabym osoby, które się znają, a więc np. Halta, Pauline, Horace'a, Evanlyn, Eraka ze "Zwiadowców". Byłoby śmiesznie.

6. Podaj nazwisko pisarza, którego styl najbardziej Ci się podoba.

Lubię styl Johna Flanagana, bo czytelnikowi w każdym wieku jego książki czyta się dobrze. Poza tym autor nie przesadza z opisami, a dialogi są bardzo humorystyczne. Lubię też styl Lucy Maud Montgomery, bo jest barwny, obrazowy, taki płynny.

7. Na jakim filmie ostatnio płakałaś/eś?

Na "Ze wszystkich sił". Film o chłopaku z czterokończynowym porażeniem mózgowym, który razem z ojcem startuje w triatlonie IRONMAN. Film bardzo wzruszający, dający nadzieję i siłę.

8. Możesz dostać talent do czegokolwiek (przykładowo malarski, aktorski, pisarski, itp.). Co wybierzesz i dlaczego?

Wybiorę oczywiście talent pisarski, bo bardzo chciałabym w przyszłości pisać powieści, ale właśnie się trochę boję, że się do tego nie nadaję.

9. Dostajesz czek na porządną sumę pieniędzy, ale musisz założyć własną działalność. Co to będzie?

Pomysłów byłoby dużo. Może własna gazeta? Albo biuro prognoz meteorologicznych dla jakiejś konkretnej grupy odbiorców.

10. Wrzuć zdjęcie/komiks/filmik - cokolwiek co ostatnio Cię rozbawiło.



Już za miesiąc dla mnie bardzo aktualne:





Teraz czas na pytania ode mnie.



1. Książka, której nie byłeś w stanie przeczytać, a za drugim podejściem się udało.


2. Czy znasz jakąś piosenkę idealnie pasującą do jakiejś książki, sceny z książki, bohatera itp.? Jaka?


3. Okładka jakiej książki według Ciebie kompletnie do niej nie pasuje?


4. Najdziwniejsze miejsce lub moment, w którym czytałeś książkę.


5. Czy znasz jakichś dwóch bohaterów literackich, którzy powinni być ze sobą, ale autor zupełnie tego nie zauważał i ułożył im życie zupełnie inaczej?


6. Czy jest taki autor, którego niektóre książki uwielbiasz, a za innymi w ogóle nie przepadasz?


7. Która książka idealnie pasuje do Twoich wyobrażeń o książce idealnej?


8. Gdybyś miał napisać fan fiction o jakiejś książce, która by to była?


9. Najlepsza książka, której głównym bohaterem jest student/studentka.


10. Co studiowałeś, studiujesz, chciałbyś studiować?




Do odpowiedzi nominuję:


1. Mała Pisareczka


2. Elenkaa_


3. Chabrowa


4. Agata s


5. Le Sherry


6. Ellie Moore


7. Wonderland OfBook


8. bookworm


9. Gab riela


10. lirith


Odpowiedzi możecie umieszczać na swoich blogach lub w komentarzach pod tym postem!

piątek, 28 sierpnia 2015

"Eleonora i Park" Rainbow Rowell

Okładka książki Eleonora i ParkTYTUŁ: ELEONORA I PARK
AUTOR: RAINBOW ROWELL
WYDAWNICTWO: OTWARTE
ROK WYDANIA: 2015
LICZBA STRON: 358
MOJA OCENA: 10/10

Znów miałam to szczęście, że trafiłam na kolejną mądrą i nietuzinkową powieść dla młodzieży. Tematyka może z początku wydawać się zwyczajna, ale Rainbow Rowell potrafiła stworzyć z tego bardzo ciekawą historię, na dodatek napisaną dość specyficznym stylem.

Park każdego dnia musi uważać, aby nie podpaść kolegom ze szkoły, którzy gdy zaczną kogoś nękać, już nie przestaną. Fakt, że jego matka jest z Azji, nie działa na korzyść chłopaka. Pewnego dnia w szkolnym autobusie pojawia się Eleonora, ruda, nieco pulchniejsza niż pozostałe dziewczęta, a na dodatek dziwacznie ubrana. Wszyscy od razu zwracają na nią uwagę, ale nie oznacza to niczego dobrego... Park jako jedyny pozwala jej usiąść obok siebie, lecz ma nadzieję, że dziewczyna nie będzie chciała zawrzeć z nim znajomości. Doskonale wie, że mógłby przez to stać się kolejną ofiarą.

Powieść pisana jest z dwóch punktów widzenia, Parka i Eleonory. Można więc uznać, że to historia kompletna i dopracowana. Autorka posługuje się dość nietypowym stylem, który pewnie nie każdemu przypadnie do gustu, ale mi jak najbardziej odpowiada. Otóż rozdziały nie są długie, opisy także, lecz czytelnik nie odnosi wrażenia, że czegoś brakuje. Nie jest to bowiem również książka, w której przeważają dialogi. Po prostu nie ma lania wody. Wspaniale zostały za to pokazane emocje, myśli i pobudki kierujące bohaterami. Często ich czyny mówią wiele... Całość zaś zdecydowanie wciąga i nie nudzi.

Bohaterowie są bardzo ciekawi i intrygujący. Park ma wiele rozterek związanych ze swoją osobą, poza tym ciężko jest mu się dogadać z ojcem, który wiele od niego oczekuje. Poza tym nie chce być kozłem ofiarnym w szkole, ale potrafi także przeciwstawić się. Natomiast Eleonora to dziewczyna z kompleksami, która jednak przyzwyczaiła się do przykrych docinek i stara się ignorować je. Niestety nie ma świadomości własnej wartości. Jej największym problemem jest bardzo ciężka, wręcz patologiczna sytuacja rodzinna. Zarówno Park, jak i Eleonora to indywidualiści, ale oboje potrzebują drugiej osoby.

"Eleonora i Park" nie jest banalną opowiastką. To momentami zabawna i urocza, ale także smutna i bolesna historia. Pokazuje jak okrutna i zepsuta potrafi być młodzież. Często zupełnie bez powodu potrafi niszczyć komuś życie, obniżać jego samoocenę, zamieniać każdy szkolny dzień w koszmar. Dorośli jednak często nie są lepsi... Ojczym Eleonory zrobił z domu piekło. Wszyscy się go boją, uważają na każde słowo i czyn, a to często nie wystarcza. Matka dziewczyny nic nie robi, aby pomóc sobie i dzieciom. Niektóre sceny są bardzo wstrząsające, a najgorsze jest to, że takie rzeczy w wielu rodzinach i szkołach są na porządku dziennym.

Rainbow Rowell stworzyła także piękną opowieść o miłości, która rodzi się powoli, ukradkiem, ale niespodziewanie. Między bohaterami wspaniale widać braterstwo dusz. Łączy ich muzyka, wspólne czytanie komiksów, zaufanie. Oczywiście nie wszystko jest idealne, popełniają błędy, a poza tym problemem jest ojczym dziewczyny. Jednak mimo tych przeciwności ich uczucie trwa, co jest naprawdę piękne, budujące i dające nadzieję. Czy im się uda? Tego nie mogę wam zdradzić.

"Eleonora i Park" to kolejna powieść dla osób lubiących ambitną literaturę młodzieżową. Książka zwraca uwagę czytelnika na problemy, które dotykają wielu młodych ludzi. Każe zastanowić się, czy można biernie przyglądać się, jak inne osoby są prześladowane. Ważniejsza jest sprawiedliwość, dobro drugiej osoby, czy nasze bezpieczeństwo. Jak zachować się, gdy jedna osoba tyranizuje całą rodzinę? Czy człowiek jest w stanie to wytrzymać? I czy pierwsza miłość ma jakąkolwiek szansę na przetrwanie?

wtorek, 25 sierpnia 2015

"Maybe someday" Colleen Hoover

Okładka książki Maybe SomedayTYTUŁ: MAYBE SOMEDAY
AUTOR: COLLEEN HOOVER
WYDAWNICTWO: OTWARTE
ROK WYDANIA: 2015
LICZBA STRON: 381
MOJA OCENA: 10/10


Colleen Hoover to autorka, która potrafi mnie bardzo pozytywnie zaskoczyć, ale i rozczarowania już mi się zdarzały. "Maybe someday" zapowiadało się całkiem obiecująco, toteż czułam, że muszę tę powieść przeczytać. Na szczęście mogę z czystym sumieniem napisać, że za tę książkę należą się autorce wielkie brawa.

Ridge od kilku lat jest w szczęśliwym związku, gra na gitarze i tworzy piosenki dla zespołu, do którego należy. Niestety od pewnego czasu brakuje mu weny i nie potrafi wymyślić dobrych tekstów do swojej muzyki. Jednak któregoś razu spostrzega, że dziewczyna z przeciwnego balkonu słucha jego gry, a na dodatek do niej śpiewa. Chłopak czuje, iż to jedyna szansa na słowa do jego piosenek i proponuje dziewczynie współpracę.
Sydney uczęszcza na studia muzyczne i musi sama się utrzymywać. Ojciec nie daje jej pieniędzy, ponieważ... zrezygnowała z prawa! Ma chłopaka Huntera, ale w dniu swoich urodzin dowiaduje się czegoś, co rujnuje jej dotychczasowe życie. Kiedy poznaje Ridge'a uświadamia sobie, że może być jeszcze gorzej...

"Maybe someday" to książka, która wciąga już od pierwszych stron i nie pozwala czytelnikowi się nudzić. Została napisana lekkim, ale bardzo płynnym stylem, a co najważniejsze - aż kipi od emocji! Bałam się, że "Hopeless" to jedyna powieść Hoover, która jest emocjonalna do takiego stopnia, ale na szczęście "Maybe someday" również. Emocje wprost wylewają się ze stron, towarzyszą bohaterom i czytelnikowi od początku do końca. Poza tym autorka odpowiednio je dozuje i dzięki temu tworzy niepowtarzalny klimat. Całości dopełnia naprawdę świetne przedstawienie skomplikowanych relacji międzyludzkich. Tutaj nic nie jest proste i oczywiste, a wręcz przeciwnie, bolesne, trudne, wykraczające poza logikę.

Powieść ta zasługuje na uwagę także ze względu na problematykę. Stawia ona wiele pytań czytelnikowi, skłania do refleksji i próby zrozumienia działania ludzkich uczuć. To opowieść o miłości, od której trudno uciec, chociaż by się chciało. Miłości silniejszej od woli. Książka o moralności, uczciwości i wierności. O tym, jak łatwo zranić drugą osobę, ale i siebie. Bohaterowie znaleźli się w naprawdę trudnej sytuacji, z której każde wyjście jest w pewien sposób złe i bolesne dla kogoś. Ridge kocha swoją dziewczynę, wiele razem przeżyli, ale czuje, że między nim, a Sydney zaczyna się coś dziać. Jak postępować w takiej sytuacji? Natomiast Sydney doskonale wie, jak czuje się osoba zdradzona i nie chce, aby ktoś czuł się tak przez nią. Wie jednak także, jak to jest cierpieć z powodu niespełnionego uczucia... Uwierzcie, że sytuacja w jakiej postawieni są bohaterowie jest bardzo skomplikowana. Ich postępowanie można oceniać różnie, ale czy w ogóle istnieje jakaś recepta, jak zachowywać się w takich momentach?

"Maybe someday" to również powieść o muzyce, zatracaniu się w niej, odczuwaniu wszechobecnych dźwięków całym ciałem, o jej oddziaływaniu na człowieka i zdolności spajającej. Colleen Hoover napisała także o głuchocie, która dla nas jest czymś niewyobrażalnym i strasznym... Problemy z mówieniem, utrudniony kontakt z otoczeniem, a przede wszystkim brak możliwości usłyszenia czegokolwiek! Autorka pokazuje jednak, że nawet w takiej sytuacji można odnaleźć w sobie siłę, nie rezygnować z normalnego życia i tego, co się kocha.

Bohaterowie w "Maybe someday" borykają się naprawdę z różnymi problemami. Oprócz tych, które już wymieniłam, są to także: kłopoty rodzinne, ciężkie wspomnienia z dzieciństwa, nieuleczalna choroba itd. Zostali bardzo ciekawie wykreowani. Z jednej strony czytelnik ich lubi, kibicuje im, ale z drugiej nie zawsze popiera ich poczynania. Hoover świetnie opisuje ich rozterki, myśli, rozdarcie wewnętrzne. Niczego i nikogo nie idealizuje, pisze szczerze i do bólu realnie. Również postacie drugoplanowe są intrygujące, chociażby Warren, który pomimo wszystkich swoich wad, ma w sobie coś, co sprawia, że czytelnik się uśmiecha i nie potrafi go nie lubić.

"Maybe someday" to idealna propozycja dla tych, którzy lubią niebanalne, mądre, skłaniające do refleksji powieści. Nie jest to kolejna infantylna historyjka o słodkiej miłości, tylko książka o tym, jak bardzo ta miłość jest trudna, jak łatwo przez nią kogoś zranić i zwyczajnie się pogubić, jak mocno czasami chciałoby się od niej uciec. Poza tym to wzruszająca opowieść o muzyce i niepełnosprawności, o przełamywaniu barier i słabości.

czwartek, 20 sierpnia 2015

"Ławka" Jerzy Jaworski

Okładka książki ŁawkaTYTUŁ: ŁAWKA
AUTOR: JERZY JAWORSKI
WYDAWNICTWO: DZIEWIĘĆ MUZ
ROK WYDANIA: 2015
LICZBA STRON:224
MOJA OCENA: 7/10


Zapewne prawie każdy z was zastanawia się czasami, czym tak naprawdę jest miłość oraz jak ją rozpoznać. Wydaje się, że nie ma na te pytania takiej odpowiedzi, która pasowałaby wszystkim, a właściwie może odpowiedzi nie ma w ogóle... Ostatnio miałam okazję przeczytać książkę, która skłania do refleksji właśnie na ten temat, a mianowicie jest to "Ławka" debiutującego Jerzego Jaworskiego.

Trzydziestoletni dziennikarz każdego dnia przychodzi do parku, żeby popatrzeć na młodszą od niego o dziesięć lat dziewczynę. Mężczyzna czuje, że ze znajomości z nią mogłoby wyniknąć coś więcej, ale boi się zrobić pierwszy krok... Z kolei on podoba się córce redaktora naczelnego, Asi, na którą jednak nie zwraca uwagi. Nie ma też pojęcia, że wkrótce w jego życiu zacznie się dziać naprawdę wiele i nieoczekiwanie może znaleźć się na rozdrożu... Oprócz problemów sercowych boryka się także z weną i nie tak fantastyczną, jak mogłoby się wydawać, pracą dziennikarza.

Okładka książki doskonale pasuje do treści, ale nie da się ukryć, że mogłaby być nieco lepiej zrobiona, ponieważ wygląda odrobinę sztucznie. Aczkolwiek co do grafiki, gusta są różne, a poza tym nie ona jest tu najważniejsza.

Na początku powieść mnie zbytnio nie wciągnęła, a momentami wręcz na siłę brnęłam przez kolejne strony. Wkrótce jednak coś zaczęło się dziać i wcześniejsze negatywne odczucia zniknęły. Musicie zaś wiedzieć, że jest to książka bardzo specyficzna. Przede wszystkim akcja nie pędzi do przodu jak szalona, Autor bardziej skupia się na przeżyciach głównego bohatera, to one są tu najważniejsze. Właściwie "Ławka" przypomina taki pamiętnik, w którym ktoś opisuje praktycznie wszystko, co go spotyka, dzieli się swoimi rozterkami, uczuciami, ale i takimi najzwyklejszymi rzeczami, jak chociażby obiad. Nie każdemu może się to podobać. Osobiście lubię taką formę, lecz uważam, że autor nie musiał opisywać wszystkich całkowicie prozaicznych czynności. Opisy w ogóle momentami są nieco za długie. Te dotyczące przyrody z reguły przypadły mi do gustu. Były bardzo plastyczne i po prostu przyjemne, ale pozostałe momentami nużyły.

Jeśli chodzi o bohaterów to najbardziej polubiłam Asię, po prostu za to, jaka była. Cierpliwa, pełna życia, sympatyczna. Z kolei dziewczyna z ławki jest owiana tajemnicą, więc ciężko ją ocenić, ale wydaje mi się, że mogła zostać przedstawiona trochę ciekawiej. Natomiast główny bohater bardzo często doprowadzał mnie do szału. Kompletnie nie zgadzam się z jego decyzjami, nie do końca potrafię zrozumieć jego postępowanie i momentami trudno było mi uwierzyć, że to trzydziestoletni facet! Wiem, że można być nieśmiałym, ale przez tyle czasu bać się zagadać do dziewczyny? Absurdalne jest też nazywanie miłością zwykłego zauroczenia... Nie potrafię się też pogodzić z tym, że upierał się przy czymś, co zupełnie nie miało sensu.

Pomimo wad "Ławka" jest ciekawą powieścią z zaskakującym zakończeniem i wieloma kwestiami do przemyślenia. Wbrew pozorom nie znajdziecie tu typowego trójkąta miłosnego. Mówi o poszukiwaniu miłości, szczęścia, ale też o tym, jak łatwo przegapić uczucie. Każe zastanowić się, co jest ważniejsze: fascynacja kimś, a przede wszystkim jego wyglądem, czy też tzw. "pokrewieństwo dusz", doskonałe rozumienie się itd. Miłość do każdego przychodzi inaczej, ale trzeba uważać, bo czasami ciężko pozbyć się zaślepienia i łatwo rozminąć się z kimś. Poza tym powieść opowiada też o frustracji wynikającej z niespełnionych ambicji, poszukiwaniu swojej drogi zawodowej, pisaniu powieści.

"Ławka" w ostatecznym rozrachunku podobała mi się, choć uważam, że potencjał tej historii nie został w pełni wykorzystany. Myślę jednak, że wielu osobom może ona przypaść do gustu, szczególnie tym, którzy lubią pamiętniki i pełne refleksji opowieści o życiu. Po cichu liczę na to, że powstanie kolejna część...

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

"Losing Hope" Colleen Hoover

Okładka książki Losing HopeTYTUŁ: LOSING HOPE
SERIA: HOPELESS #2
AUTOR: COLLEEN HOOVER
WYDAWNICTWO: OTWARTE
LICZBA STRON: 355
ROK WYDANIA: 2015
MOJA OCENA: 8/10

Ostatnio coraz bardziej popularne jest pisanie wersji danej książki z punktu widzenia drugiego bohatera. Co do takich zabiegów mam dość mieszane uczucia, zresztą chyba nie tylko ja. Z jednej strony, miło jest drugi raz powrócić do tej samej historii, ale dowiedzieć się czegoś nowego, poznać myśli przeciwnej strony. Z kolei faktem jest też to, że takie powieści często są pisane na siłę i nie wnoszą zbyt wiele. Jak było z "Losing Hope", wersją "Hopeless" z punktu widzenia Holdera?

Dean Holder od lat ma wyrzuty sumienia. Nie potrafi wybaczyć sobie, że jako dzieciak pozwolił, by jego przyjaciółkę porwano. Przez cały ten czas próbował ją znaleźć i często wydawało mu się, że ją widzi. Tym razem znów spotyka dziewczynę podobną do Hope, ma wręcz pewność, że to ona... "Losing Hope" to historia o wielkiej tragedii dzieci, a potem młodych ludzi. O traumatycznych przeżyciach, z którymi nie każdy z ich trójki był w stanie się uporać...

Ta recenzja nie będzie długa, ponieważ pisałam już o "Hopeless", a "Losing Hope" to przecież ta sama historia. "Hopeless" podobało mi się bardzo, natomiast co do "Losing Hope" mam trochę mieszane uczucia. Z jednej strony interesująco było poznać punkt widzenia Holdera, jego uczucia, przeżycia itd. Dzięki temu cała historia stała się kompletna. Aczkolwiek można też stwierdzić, że niedopowiedzenia są czasami lepsze od odkrywania wszystkich kart. Rzecz gustu i sama do końca nie wiem, po której stronie opowiadam się bardziej.

Myślę, że "Losing Hope" nie było pisane na siłę, ale niestety nie jest już tak emocjonalne jak "Hopeless". Tamta część była ogromnym zastrzykiem różnorodnych emocji, natomiast ta sprawiała wrażenie nieco stonowanej. Może tak miało być, może taki właśnie jest Holder. Nie wiem. Czyta się ją jednak bardzo dobrze i sprawnie.

Szkoda tylko, że "Losing Hope" nie wnosi zbyt wiele nowego do historii tych nastolatków. Dowiedziałam się jedynie czegoś więcej o Less, ale cała reszta była już w "Hopeless". Pewnie miałam się tego spodziewać, ale chyba liczyłam na to, że w książce pojawią się jakieś nowe wątki, jakieś rozwinięcie pewnych kwestii... Takie coś bardzo by się przydało. Dla przykładu: czytałam jakiś czas temu książkę napisaną z punktu widzenia Rhetta, znanego z "Przeminęło z wiatrem" i byłam pozytywnie zaskoczona. Pojawiło się tam wiele wydarzeń przed i po akcji utworu Margaret Mitchell. Poza tym na wielu bohaterów można było spojrzeć z zupełnie innej strony, a wiele wątków zostało rozwiniętych. Tutaj zaś tego nie było.

Ogólnie książka mi się podobała, co nie jest dziwne, skoro podobało mi się "Hopeless", ale ostrzegam Was, że to ta sama historia, na dodatek z nieco okrojonymi emocjami. Sami zdecydujcie, czy chcecie ją przeczytać. 


sobota, 1 sierpnia 2015

Serie fantastyczne, które uwielbiam

Myślę, że wiecie, iż uwielbiam czytać fantastykę. Chciałabym przedstawić Wam moje ulubione serie i poprosić, abyście w komentarzach pisali, jakie książki z tego gatunku, Wy pokochaliście i moglibyście mi polecić. Może dzięki Wam poznam jakieś niesamowite serie!

1. "Zwiadowcy" John Flanagan
Zwiadowcy. Ruiny GorlanuZwiadowcy. Płonący MostZwiadowcy. Ziemia skuta lodemZwiadowcy. Bitwa o SkandięZwiadowcy. Czarnoksiężnik z PółnocyZwiadowcy. Oblężenie Macindaw
Zwiadowcy. Okup za ErakaZwiadowcy. Królowie ClonmeluZwiadowcy. Halt w niebezpieczeństwieZwiadowcy. Cesarz Nihon-JaZwiadowcy. Zaginione historieZwiadowcy. Królewski zwiadowca

W tych książkach kocham po prostu wszystko! Okładki, bohaterów, humor, wartką akcję itd. Mogę je czytać wiele razy i nigdy mi się znudzą. Tyle się tam dzieje. Bohaterowie przemierzają różne krainy i królestwa, więc nie ma mowy o nudzie. Oprócz tego seria przekazuje nam uniwersalne wartości i można z niej wyciągnąć wiele wspaniałych cytatów. Idealna propozycja dla osób, które uwielbiają serie stylizowane na średniowiecze.

2. "Drużyna" John Flanagan
WyrzutkiNajeźdźcyPościgNiewolnicy z SocorroGóra Skorpiona

Kolejna seria Flanagana. W stylu "Zwiadowców", a więc znów humor, przygody, sympatyczni bohaterowie itp. Doskonała seria dla tych, którzy lubią piratów, statki, wikingów itd.

3. "Trylogia Imperium" Raymond E. Feist, Janny Wurts
Córka ImperiumSługa ImperiumWładczyni Imperium

Niesamowita trylogia, która niestety nie należy do tych popularnych... A szkoda, bo jest rewelacyjna i każdemu wielbicielowi fantastyki przypadłaby do gustu. Intrygi polityczne, zabójstwa, zdrady, miłość, a przede wszystkim ciekawa i wspaniale wykreowana główna bohaterka! Trylogia dostarcza wiele emocji i trzyma w napięciu.

4 "Hyperversum" Cecilia Randall
HyperversumHyperversum 2. Sokół i lew

W trylogii tej zakochałam się od pierwszych stron, a teraz z niecierpliwością czekam na trzecią część po polsku. Wspaniałe połączenie historii i fantastyki. Wojny, rycerze, porwania, intrygi, miłość i... łzy. A we wszystko główni bohaterowie zostali wplątani przez przypadek. O pierwszej części pisałam na maturze z polskiego!

5. "Namiestniczka" Wiera Szkolnikowa
Namiestniczka. Księga INamiestniczka. Księga IINamiestniczka. Księga III

O tej trylogii krążą różne opinie, ale według mnie jest świetna! Znów gratka dla osób, które uwielbiają opowieści o fikcyjnych królestwach, imperiach itd. W serii pojawia się cała masa wyjątkowych bohaterów, których autorka ani trochę nie oszczędza. I wbrew pozorom główną bohaterką nie jest w sumie kobieta, więc jestem pewna, że trylogia spodoba się także panom.

6. "Wojna czarownic" Maite Carranza
Klan wilczycyLodowa pustyniaPrzekleństwo Odi

Trylogia przypadła mi do gustu, ale wcale nie ze względu na Anaid, tylko na historię jej matki, która jest główną bohaterką drugiej części i odgrywa też istotną rolę w trzeciej. Opowieść o Selene była niesamowicie wciągająca i nieprzewidywalna, a na dodatek przez długi czas rozgrywała się w Skandynawii, której opisy mnie kompletnie oczarowały.

7. "Gone: Zniknęli" Michael Grant
Faza pierwsza: NiepokójFaza druga: GłódFaza trzecia: KłamstwaFaza czwarta: PlagaFaza piąta: CiemnośćFaza szósta: Światło

Bardzo wciągająca, pełna tajemnic i przerażająca seria. Opowieść o nastolatkach, którzy musieli sobie radzić w ekstremalnej sytuacji. Zawsze miałam po niej koszmary, ale było warto. Szkoda tylko, że dwie ostatnie części mnie nieco zawiodły.

8. "Chemical Garden" Lauren DeStefano
AtrofiaFeverSever

Jedna z niewielu dystopii, która przypadła mi do gustu. Jest niesamowita, mroczna i łamie serce, ale warto! Trzyma  w napięciu do ostatnich stron. Masa tajemnic, uczucia, toksyczne relacje, eksperymenty medyczne, ciekawi bohaterowie itd. 

9. "Kroniki Obdarzonych" Kami Garcia, Margaret Stohl
Piękne istotyIstoty CiemnościIstoty chaosuBeautiful Redemption

Jedna z niewielu serii typu paranormal romance, która przypadła mi do gustu. Bardzo wciągająca, tajemnicza i mroczna. Polecam nawet tym, którzy nie lubią książek w tym stylu.

10. "Gorączka" Dee Shulman
GorączkaGorączka 2

Kolejna seria, która zbiera mieszane opinie, ale mi się podobała. Intrygujący wirus, podróże w czasie, miłość, tajemnice, Starożytny Rzym. Mam nadzieję, że doczekam się trzeciej części.


Teraz Wasza kolej! Piszcie w komentarzach, jakie serie zrobiły na Was największe wrażenie! Jakie polecacie mi książki tego typu (szczególnie w stylu serii 1-6)?

Recenzja książki "Losing Hope" ukaże się dopiero w połowie sierpnia, ponieważ wyjeżdżam w góry :)

Czytelnicy