niedziela, 29 lipca 2012

Nie wstydź się siebie - "OMG czyli racje i oracje"


  Ellie uwielbia dyskutować i argumentować swoje zdanie. Ubiega się o stypendium, aby dostać się do wymarzonego liceum. Może je zdobyć wygrywając konkurs oratorski. Jednak musi pokonać najprzystojniejszego chłopaka w szkole, Devona. Wszystko komplikuje się, kiedy w kwestionariuszu pojawia się pytanie o wyznanie. Ellie jest Żydówką, a patronat nad konkursem i szkołą ma Chrześcijańskie Towarzystwo Retoryki i Sztuk Scenicznych z mającą uprzedzenia do Żydów panią Yeats, babcią Devona, na czele… Czy dziewczyna powinna ukryć połowę swego pochodzenia?
  „OMG czyli racje i oracje” to powieściowy debiut Amy Fellner Dominy, zresztą bardzo udany. Książka jest mądra, ale zarazem dowcipna. Myślę, że potrafi dotrzeć do każdego czytelnika. Niektórzy mogliby zarzucić autorce, że napisała za dużo dialogów, a zbyt mało opisów, jednak mnie osobiście nie przeszkadza to, wręcz przeciwnie. Uważam, że dzięki temu powieść jest bardziej dynamiczna i łatwiej się ją czyta. Z reguły młodzi ludzie nie są zwolennikami opisów.
  Główna bohaterka dąży do celu i spełnienia marzeń za wszelką cenę. Nie zamierza się poddać, nawet jeśli jedynym wyjściem jest kłamstwo. Książka odpowiada nam na pytanie, czy takie postępowanie jest słuszne. Marzenia, ambicje, plany – tak, ale nie „po trupach”. Kłamstwa są bardzo niebezpieczne, gdyż łatwo zabrnąć w nich za daleko. Poza tym, jakie kłamstwo można usprawiedliwić? Czy pół prawdy to też oszustwo?
  „OMG czyli racje i oracje” mówi nam o tym, iż nie powinniśmy wstydzić się samych siebie, swojej religii, pochodzenia. Musimy postępować w zgodzie ze sobą i swoimi przekonaniami, o ile nie są dla nikogo krzywdzące. Mamy prawo wierzyć w to, co chcemy i nikt nie powinien z tego powodu nas dyskryminować. Czy chrześcijanin, który nie akceptuje, wręcz nie znosi Żydów, rzeczywiście zachowuje się jak chrześcijanin? Akceptacja to niezwykle cenna rzecz, szkoda że tak wielu osobom jej brakuje.
  Fani wątków miłosnych również się nie zawiodą. Ellie i Devon będą cały czas rywalizować kłócić się i dyskutować, jednak miłość okaże się silniejsza. Oczywiście kolejnym problemem będzie babcia chłopaka, nie ukrywająca swej niechęci wobec Żydów. Czy Devon stanie po stronie Ellie i potępi zachowanie własnej babci?
  Książkę polecam wszystkim nastolatkom, które uwielbiają dyskutować i mieć własne zdanie. Rozbawi każdego i z pewnością czegoś nauczy.

sobota, 28 lipca 2012

Najlepsza przyjaciołka - "Oto Lola"

  Postanowiłam zrecenzować moją ulubioną książkę z czasów, gdy miałam 10-13 lat. Jest to "Oto Lola", autorstwa Isabel Abedi. Możecie polecić ją młodszemu rodzeństwu, albo przeczytać dla rozrywki i w celu przypomnienia sobie dzieciństwa. Osobiście z wielką przyjemnością wracam do tej książki, gdyż zyskała moją sympatię już od pierwszego wejrzenia.
  "Gdyby Lola istniała naprawdę, byłaby Twoją najlepszą przyjaciółką" - tak scharakteryzowano główną bohaterkę na stronie internetowej tej książki. Całkowicie się z tym zgadzam. Lola to pomysłowa, energiczna i zabawna dziesięciolatka. Isabel Abedi stworzyła postać, o której zdecydowanie nie da się zapomnieć.
  Lola wraz z rodziną przeprowadza się do innego miasta i zaczyna uczęszczać do nowej szkoły. Marzy o tym, by mieć prawdziwą przyjaciółkę i zostać piosenkarką. Niestety, nie jest to proste. Pewnego dnia wysyła do nieba balonik z życzeniem. Jakiś czas później otrzymuje tajemniczy list. Czy wreszcie spełnią się jej marzenia?
  "Oto Lola" to historia o przyzwyczajaniu się do nowego miejsca zamieszkania, szkoły. Przeprowadzka dla nikogo nie jest łatwa. Czasem trudno się odnaleźć w nowym miejscu, a zwłaszcza znaleźć znajomych. To również opowieść o marzeniach, o których spełnienie trzeba walczyć do końca. Zresztą czasem szczęście jest naprawdę blisko, trzeba tylko chcieć je dostrzec.
  Powieść Isabel Abedi mówi nam o poszukiwaniu prawdziwej przyjaźni. Nikt z nas nie chce być sam, ale przyjaciela nie da się zdobyć tak od razu. Lola przekona się, że czasem pochopnie kogoś skreślamy, bo nie zrobił na nas dobrego pierwszego wrażenia. Bohaterka nauczy się także wybaczać i dawać innym drugą szansę.
  "Oto Lola" to zabawna, niekiedy wzruszająca książka. Została napisana tak, że łatwo i z chęcią się ją czyta. Powieść urozmaicają ładne ilustracje i sympatyczna okładka. Naprawdę warto ją przeczytać.

piątek, 27 lipca 2012

"Bitwa o Skandię" - kolejne wyzwanie dla zwiadowców

  Nadchodzi wiosna, a wraz z nią nowe wyzwania dla Willa i jego przyjaciół!
  Kiedy Halt i Horace odnajdują Willa i Evanlyn, okazuje się, że Skandii zagraża potężna armia Temudżeinów. Przyjaciele decydują się pomóc Skandianom w walce, pomimo tego, że Evanlyn może ponieść śmierć z rąk oberjarla Ragnaka. Zapowiada się prawdziwa bitwa…
  Często zdarza się tak, że późniejsze części jakieś serii są coraz słabsze i naciągane. Nie w tym przypadku! „Bitwa o Skandię” autorstwa John’a Flanagana zawiera w sobie nadal taką świeżość i świetne pomysły, jak w poprzednich księgach. Wyobraźnia autora naprawdę budzi podziw. Zauważcie, że akcja każdej książki z tej serii rozgrywa się w innym miejscu. To zdecydowany plus „Zwiadowców”, ponieważ dzięki temu powieści te są bardzo różnorodne.
  Na uwagę zasługują również wspaniałe okładki „Zwiadowców”, które zdecydowanie zachęcają do czytania. Każda jest niepowtarzalna, tajemnicza, nieziemsko intrygująca i ładna kolorystycznie. Oczywiście nie powinno oceniać się książki po okładce, ale w obecnych czasach, przy tak dużych możliwościach graficznych, powieści powinny być w przyciągającej wzrok oprawie.
  „Bitwa o Skandię” mówi nam, jak wiele można zdziałać pracując w grupie, nawet nielicznej, ale zgranej. Przekonuje czytelnika, że niezwykle ważna jest odwaga, spryt i pomysłowość. Bohaterowie będą musieli zapomnieć o wcześniejszych sporach i działać razem. W tym miejscu chciałabym zacytować zdanie wypowiedziane przez Halta: „Sprawy odłożone na później mają zwykle to do siebie, że same się rozwiązują”.
  Bardzo polubiłam Evanlyn, która pomimo tego, że jest dziewczyną i księżniczką nie boi się wziąć udział w bitwie, pomimo tego, że grozi jej śmierć. Na szczęście po stronie Aralueńczyków jest Erak, jednak z początku Halt boi się mu zaufać. Jednak czasem nawet przerażający wilk morski nie jest taki zły.
  „Bitwa o Skandię” to także historia o trudnych wyborach. Evanlyn, prawdopodobnie zakochana w Willu prosi swego ojca, by ten mianował go na dowódcę armii łuczników. Wtedy Will zostałby na zamku, ale niestety nie mógłby być już zwiadowcą. Co wybierze chłopak? Spełni swe dawne marzenia? A może one już się zmieniły...
  W tej części „Zwiadowców” nie zabraknie świetnych opisów walk i bitwy. Ponadto będzie pasowanie na rycerza, wzruszający powrót do kraju i smutne pożegnanie. Polecam ją wszystkim fanom książek przygodowych i fantastycznych, a także wielbicielom bitew, zamków, rycerzy itp. Idealna powieść na każdą porę roku.

poniedziałek, 23 lipca 2012

"Ania z Avonlea" - dalsze losy sympatycznej bohaterki

   Tęskniliście za Anią? Sympatyczna nastolatka powraca, a wraz z nią pozostali mieszkańcy Wyspy Księcia Edwarda. „Ania z Avonlea” autorstwa Lucy Maud Montgomery to kolejna dawka śmiechu, wzruszeń i świetna rozrywka na wakacyjne dni.
  Ania Shirley ma prawie siedemnaście lat i od września obejmuje posadę nauczycielki w szkole w Avonlea. Czy zmieniła się? Skądże! Nadal popada w tarapaty, co jest przyczyną wielu kłopotów, ale czasem przynosi jej szczęście. Poza tym dziewczyna zdobywa nowych przyjaciół i wprowadza do ich życia wiele zmian. To trzeba przeczytać!
  Ta powieść to historia o szczęśliwych zbiegach okoliczności. Ania i Diana zabłądziły i trafiają do chatki panny Lawendy. Dziewczęta poznają historię o nieszczęśliwej miłości, a Ania oczywiście chce doprowadzić do happy end’u. Czytelnicy przekonają się, że prawdziwa miłość nie wygasa, nawet po wielu latach rozłąki.
  Do Avonlea przybywa nowy mieszkaniec, pan Harrison, który zostaje nowym sąsiadem Ani i Maryli. Z pozoru gburowaty i złośliwy mężczyzna okazuje się kolejną bratnią duszą. Jednak on także skrywa jakiś sekret, a Ania niechcący przyczynia się do następnego szczęśliwego zakończenia romantycznej historii.
  A co słychać u znanych nam z pierwszej części bohaterów? Maryla znów podejmuje się adopcji, tym razem bliźniąt, które wprowadzają sporo zamieszania na Zielone Wzgórze. Tymczasem młodzież z Avonlea zakłada Koło Miłośników Avonlea i zaczyna ulepszać tę mieścinę. Oczywiście nie obędzie się bez zabawnych historii.
  Główna bohaterka również boryka się z licznymi rozterkami. Uświadamia sobie, że wkracza w dorosłość, ale nie do końca o tym marzy. Zastanawia się też czym jest prawdziwa miłość i czy zawsze jest taka, jaką ją sobie wyobraziliśmy. Poza tym okaże się, że przed nią życiowa szansa i spełnienie marzeń – może wyjechać na uniwersytet.
  „Ania z Avonlea” to książka przepełniona młodością, ciepłem i przyjaźnią. Mimo, że została napisana około 100 lat temu nie nudzi współczesnych czytelników. Myślę, że czytając ją każdy chciałby znaleźć się na Wyspie Księcia Edwarda…

czwartek, 19 lipca 2012

Przełomowe wakacje - "Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów - trzecie lato"

  Ostatnie wakacje przed dorosłością i studiami, nowe problemy i wieczna przyjaźń. To wszystko znajdziecie w książce „Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów – trzecie lato” autorstwa Ann Brashares.
  Tibby uświadamia sobie, że jej przyjaźń z Brianem powoli zamienia się w miłość. Dziewczyna zaczyna go unikać. Tymczasem jej siostra trafia do szpitala, a Tibby nie przestaje się za to obwiniać. Później będzie musiała wspierać Christinę przy jej porodzie. Jest to opowieść o przyjaźni, która przeradza się w zupełnie inne uczucie. Nie jest to łatwe, gdyż może zniszczyć relacje między przyjaciółmi. Mówi także o odwadze oraz sile potrzebnej do pogodzenia się z przeszłością.
  Lena stara się zapomnieć o Kostosie. Bardzo chciałaby studiować na uczelni artystycznej, jednak zabrania jej tego ojciec. Ten wątek dotyczy marzeń i planów na przyszłość. Nie powinniśmy z nich od tak rezygnować. Zawsze warto walczyć o marzenia i nie poddawać się. Przeciwności losu można pokonać, jeśli tylko się chce.
  Carmen pracuje jako opiekunka babci Leny, którą na siłę syn sprowadził z Grecji. Staruszka tęskni za ojczyzną i staje się nie do zniesienia. Dziewczyna poznaje chłopaka, na którym naprawdę jej zależy, ale udaje przed nim kogoś, kim nie jest. Poza tym jej mama jest w ciąży, co trudno Carmen zaakceptować. Ta historia mówi nam o szczerości wobec osób, na których nam zależy. Opowiada także o wrażliwości na problemy innych i akceptacji zmian, które zachodzą w naszym życiu. Czasem z pozoru pechowa sytuacja może przynieść nam wiele szczęścia.
  Bridget znów wyjeżdża na obóz piłkarski, tym razem jako trenerka. Na miejscu spotyka Erica. Dziewczyna czuje, że dżinsy bardzo jej się przydadzą. To opowieść o miłości, która po latach powraca. Bee przekona się, że zakochanym przyjaźń nigdy nie wystarczy. Pomimo tego nie należy się z niczym spieszyć. Miłość powinna rozwijać się jak kwiat, który staje się coraz piękniejszy.
  Trzecia część serii „Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów” jest równie ciekawa, jak pozostałe. Czytelnik przeżywa wszystko razem z bohaterkami. Poza tym czuć tą atmosferę wakacji. Bardzo podoba mi się styl, którym posługuje się autorka. Urzekły mnie opisy scenerii jeziora, nad którym Bridget była na obozie. Nie mogę się doczekać, kiedy przeczytam czwartą, ostatnią już część.

Recenzję znajdziecie również na moim drugim blogu:  http://agdzia13ewangelina.blogi.kotek.pl/

wtorek, 17 lipca 2012

Dżinsy znów w akcji! - "Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów - rok później"


  „Były sobie kiedyś cztery dziewczyny, które na zmianę nosiły jedną parę dżinsów. Każda z nich była innego wzrostu i miała inną figurę, a jednak spodnie pasowały na wszystkie”. Cztery przyjaciółki powracają w powieści „Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów – rok później” autorstwa Ann Brashares. Myślę, że żaden fan tej serii nie będzie się nudził!
  Załamana Bridget porzuciła piłkę nożną, przytyła i ufarbowała swoje piękne, jasne włosy. Wbrew ojcu jedzie odwiedzić swoją babcię Gretę, w nadziei, że dowie się czegoś więcej o swojej zmarłej mamie. Jednak nie mówi babci, kim jest i udaje pomoc domową. Jest to historia o odkrywaniu przeszłości, o rodzinie i zrozumieniu. Mówi nam także, że nie powinno się rezygnować ze swoich pasji i zawsze być sobą. Czy Bridget się to uda?
  Lena po zerwaniu z Kostosem nadal nie może o nim zapomnieć. Kiedy wracają do siebie, ich szczęście znów zostaje zmącone, a związek okazuje się niemożliwy. Na dodatek babi czuje się coraz gorzej. Wątek Leny w tej książce jest bardzo smutny. Jak poradzić sobie z serią nieszczęść? To opowieść o miłości silniejszej niż wszystko. Opowiada nam o błędach, które są nieodwracalne i o odpowiedzialności, której często nam brakuje. Czytelnik przekona się, że nie należy podejmować pochopnych decyzji, lepiej dać sobie czas…
  Carmen znowu miesza i niszczy innym życie. Tym razem próbuje unicestwić związek swojej mamy, która wreszcie się zakochała. Jednocześnie ciągle wystawia do wiatru Portera, któremu wyraźnie na niej zależy. Momentami jest to bardzo zabawna historia, randki Carmen mogą rozbawić czytelnika do łez. Ale może również wiele nauczyć. Nie powinniśmy ingerować w czyjeś życie, każdy ma prawo do własnego szczęścia. Poza tym, zawsze należy być szczerym z innymi i ich szanować.
  Tibby wyjeżdża na letni kurs filmowy, ale wciąż brakuje jej Bailey. Przygotowuje film komediowy o swojej mamie, zdając sobie sprawę z tego, że może on ją ośmieszyć. Kiedy odwiedza ją Brian, dziewczyna wstydzi się go przed swoimi nowymi przyjaciółmi. Czy wreszcie będzie mogła odróżnić to, co ważne, od pozorów? Ten wątek mówi nam, że przyjaźń jest niezwykle cenna i nie należy jej się wstydzić. Nie możemy pozwolić by kierowali naszym życiem ludzie fałszywi, pozerzy. Czasem trzeba mieć odwagę pogodzić się ze śmiercią bliskich osób. Ważne, aby nigdy o nich nie zapomnieć.
  „Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów – rok później” to wspaniała powieść o dorastaniu. Opisane zostały w niej problemy, z którymi boryka się niejedna nastolatka. Myślę, że ta książka może czytelniczkom wiele doradzić i pozwolić na nowo spojrzeć na wiele spraw.


Ta recenzja znajduje się również na moim drugim blogu:  http://agdzia13ewangelina.blogi.kotek.pl/

sobota, 14 lipca 2012

Anioł czy chuligan? - "Anielski tort"

  Nastoletnia Polka, Ania, wraz z rodziną przeprowadza się do Anglii. Musi zacząć wszystko od nowa w obcym kraju. Z początku nie jest jej łatwo porozumieć się z innymi i pokochać nowy dom. Poza tym, dziewczyna zakochuje się w nieodpowiednim chłopaku… Co z tego wyniknie? Dowiecie się czytając „Anielski tort” autorstwa Cathy Cassidy.
  Z pewnością każdy z nas nie od razu potrafiłby zaaklimatyzować się w nowym otoczeniu, szczególnie jeśli byłby to inny kraj. Wielkim problemem jest język. Ania zawsze miała dobre oceny z angielskiego i była pewna, że sobie poradzi, ale rzeczywistość bywa zupełnie inna. Trudny akcent, szybka mowa, nie tak łatwo zrozumieć Anglików. Dziewczyna musi poznać nową kulturę, zwyczaje itp. Poza tym dokucza jej tęsknota za Polską, przyjaciółmi, rodziną.
  Kolejnym tematem poruszanym w tej powieści jest przyjaźń. Czasami ktoś z pozoru nieciekawy, inny i nie w naszym typie, może stać się bliskim przyjacielem. O tym przekona się Ania. Pozna Gotkę – Frankie oraz Kurta, skrytego, nieco dziwacznego chłopaka. Będzie także Cheesy, niesforny szczur. Czy dzięki nim dziewczyna pokocha nowe życie?
  Miłość do nieodpowiedniego chłopaka. Często się to zdarza, prawda? Nie wiadomo, czy iść za głosem serca, czy rozsądku. Ania zakocha się w Danie, przystojnym chuliganie, który często wagaruje i o mało co nie spalił całej szkoły. Jemu też będzie na niej zależało. Okaże się, że chłopak skrywa dwa oblicza. Potrafi być życzliwy, sympatyczny, czarujący, ale w szkole trzyma się ze swoją bandą i wielbicielką papierosów, Lily, która będzie o chłopaka walczyć za wszelką cenę. Jednak nic nie jest do końca takie, jakie się wydaje. Co zrobi Ania?
  „Anielski tort” mówi nam o wielu problemach rodzinnych. Rozwód rodziców, bankructwo. To bardzo trudne chwile zarówno dla dorosłych, jak i nastolatków. Jak poradzić sobie z takimi problemami? Przede wszystkim trzeba mieć przy sobie bliskich. Rodzina, przyjaciele – to dzięki nim jesteśmy w stanie pokonać wszelkie przeciwności. Nigdy nie wolno się poddawać. A marzenia? Cóż… Czasem naprawdę się spełniają!
  Cathy Cassidy napisała uroczą, ciepłą i mądrą powieść, która jest idealną lekturą dla całej rodziny. Ta książka wciąga już od pierwszych stron i cały czas coś się w niej dzieje. Bawi, wzrusza, dodaje otuchy. Szczerze polecam!

czwartek, 12 lipca 2012

Niezapomniane wakacje, czyli "Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów"

  Tibby, Lena, Bridget i Carmen od urodzenia są nierozłączne. Jednak te wakacje muszą spędzić oddzielnie. Łącznikiem pomiędzy nimi stają się „magiczne” dżinsy, które pasują na każdą z nich, pomimo różnic w budowie. Jakie przygody i wyzwania czekają na te dziewczyny? Musicie przeczytać!
  Historia Tibby jest bardzo wzruszająca i można uronić przy niej kilka łez. Tibby wakacje spędzi w swojej rodzinnej miejscowości, ale będzie zmagać się z tematem choroby, śmierci. Za sprawą dwunastoletniej dziewczynki, chorej na białaczkę, nastolatka na nowo odkryje, czym jest życie. Myślę, że czytelnicy dzięki tej książce także spojrzą inaczej na wiele spraw, może coś zmienią?
  Lena odwiedzi dziadków w Grecji i już pierwszego dnia dowie się, że jej rodzina pragnie wyswatać ją z Kostosem, sympatycznym osiemnastoletnim sąsiadem. Oczywiście dziewczyna zbuntuje się, a później dojdzie do kilku nieporozumień. Przekonacie się, że z powodu jednego nieporozumienia może zrobić się niezła afera. Dowiecie się jak ważna jest szczerość i prawda, a także, że los czasami lepiej od nas wie, czego chcemy.
  Bridget wyjedzie na obóz piłkarski i zakocha się w Ericu, młodym trenerze. Zakazana miłość, jednak czy dla Bridget to będzie przeszkoda? To opowieść o rozsądku, trudnych wyborach i konsekwencjach. Czytelnik dowie się, że niestety czasami zdarza się tak, że nie można iść za głosem serca, tylko trzeba słuchać rozsądku.
  Carmen pojedzie do swojego ojca i dowie się, że ma narzeczoną. Dziewczyna z wielką niechęcią odnosi się do niej, a także jej dwójki nastoletnich dzieci. To historia o akceptacji i wybaczaniu. Czasem warto dać komuś drugą szansę i pokonać swoje uprzedzenia. Warto mieć na uwadze szczęście innych, a nie tylko nasze.
  „Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów” to obowiązkowa lektura dla wszystkich nastolatek. Nie jest moralizatorska, ale daje do myślenia. Opowiada o tym, co dla dziewczyn najważniejsze: przyjaźni, miłości. Na podstawie tej książki powstał również film, myślę, że warto obejrzeć.

poniedziałek, 9 lipca 2012

W sieci kryminalnych zagadek - "Niewiarygodne"


  Nareszcie wakacje, przyjemny beztroski czas. I okazja do przeczytania wielu książek! „Niewiarygodne” Sary Shepard to kryminał dla nastolatek, idealny, by pokonać wakacyjną nudę i beztroskę. Ta powieść trzyma w napięciu! Co prawda jest to już czwarta część serii „Pretty Litlle Liars”, ale można ją czytać, nie znając poprzednich.
  Minęło kilka lat od tajemniczej śmierci Alison. Emily, Hanna, Aria i Spencer dostają sms-y z pogróżkami podpisane jako „A.”. Czy ich autorem jest morderca Alison? Tymczasem rozpoczynają się wakacje, każda z dziewczyn boryka się z własnymi rozterkami, a na dodatek Hanna ulega poważnemu wypadkowi, którego sprawcą prawdopodobnie jest „A.”. Czy nastolatki wreszcie poznają prawdę?
  „Niewiarygodne” to bardzo wciągająca powieść, pełna tajemnic i nieoczekiwanych zwrotów akcji. W życiu dziewczyn nie ma nic pewnego – tajemniczy morderca czyha tuż za rogiem. Na szczęście one nie poddają się i uparcie dążą do celu. Toteż jest to opowieść o poszukiwaniu prawdy, która przecież jest najważniejsza. Jednocześnie przyjaciółki zaplątały się w sieć kłamstw, z której bardzo trudno jest wybrnąć.
  Ta książka pomimo wielu dramatycznych momentów, bawi czytelników. Głównych bohaterek nie da się nie lubić. To przebojowe dziewczyny, które zmieniają życie ludzi, których spotykają. Są nieco rozpuszczone, ale to nie znaczy, że los kładzie im kwiaty pod nogi.
  „Niewiarygodne” to także historia o dorastaniu i problemach z nim związanymi. Mówi nam o akceptacji inności, o uczciwości, która nie jest łatwa, przyjaźni wystawionej na próbę, a także miłości. Znów mamy okazję przekonać się, że ona nie wybiera. Nie patrzy na wiek, popularność i właśnie dlatego jest taka silna! Książka uczy nas, że nie każdemu możemy tak bezgranicznie ufać, gdyż nawet najlepszy przyjaciel może nie być tym, za kogo go uważamy.
  Powieść Sary Shepard przeznaczona jest dla czytelników, którzy lubią myśleć i kochają kryminalne zagadki. Została napisana przystępnym nastolatkom językiem. Nie dziwię się, że cała seria zyskała taką popularność. Zasługuje na to. Naprawdę polecam!

niedziela, 8 lipca 2012

Moc chwili - "Skrzydła nad Delft"


  „Skrzydła nad Delft” autorstwa Aubrey Flegg’a, to gratka dla fanów książek Jane Austen itp. Jeśli chcielibyście przeczytać nietypową książkę, której akcja osadzona jest kilka wieków wstecz, koniecznie sięgnijcie po tę powieść!
  XVII-wieczna Holandia… Nastoletnia Louise jest córką uznanego projektanta porcelany. Dla dobra rodzinnych interesów gotowa jest poślubić Reyniera DeVrisa. Na prośbę ojca pozuje do portretu, który namalować ma mistrz Haitink. Wtedy poznaje Pietera, ubogiego czeladnika. Dzieli ich tak wiele rzeczy – pochodzenie, majątek, religia, ale pomimo tego między nimi rodzi się uczucie…
  „Skrzydła nad Delft” to kolejna powieść o uczuciu, które musi pokonać panujące konwenanse.  Miłość rozwija się niepostrzeżenie z każdą kartą tej książki, choć mogłaby zostać opisana bardziej wyraziście, tak, aby każdy czytelnik ją poczuł. Louise zmaga się z dylematem – iść za głosem serca, czy rozsądku?
  Powieść ta opowiada o relacjach panujących w rodzinie. Schorowana matka, tajemnicza niania, a więc sporo kłopotów. Stawia pytanie – jak wiele możemy poświęcić dla bliskich? Louise chce zrezygnować z własnego szczęścia, dla dobra rodziny. Z jednej strony to piękna postawa, z drugiej strony nie, gdyż powinniśmy postępować w zgodzie z własnym sercem.
  „Skrzydła nad Delft” opisują nam realia XVII-wiecznej Holandii. Opowiadają o konflikcie wyznaniowym między protestantami, a katolikami. Z pewnością nie są to najchlubniejsze fakty historyczne, ale warto się z nimi zapoznać. Poza tym mamy okazję docenić piękno sztuki, a także dowiedzieć się czegoś o technikach malarskich. Wszystkich artystów z pewnością to zainteresuje.
  Osobiście najbardziej spodobało mi się zakończenie, ponieważ było niezwykle zaskakujące. Jestem pewna, że nikt takiego by się nie spodziewał. Według mnie ma ono również znaczenie symboliczne i podkreśla moc chwili, która może zmienić wszystko… A co jest najważniejsze w całej historii? Wcale nie bohaterowie, tylko obraz, o czym będziecie mieli okazję przekonać się, czytając kolejne części, gdyż jest to trylogia.
  Oczywiście książka ma także swoje minusy. Według mnie akcja była dość monotonna, niewiele się działo. A kiedy już pojawiło się jakieś ciekawsze wydarzenie, pozostawał niedosyt, gdyż autor za mało je rozbudował. Z pewnością „Skrzydła nad Delft” to nietypowa powieść, można powiedzieć, że nieco dziwna. Toteż jednych czytelników zachwyci, innych znudzi. Kwestia gustu.
  Czy warto przeczytać „Skrzydła nad Delft”? Oczywiście. Chociażby ze względu na przedstawione w niej fakty historyczne. Jest to książka dla wielbicieli powieści o miłości i trudnych wyborach. Polecam ją każdemu, kto chce poczytać coś innego niż reszta!

Czytelnicy