wtorek, 31 grudnia 2013

Podsumowanie 2013 r.

Witajcie :) Dzisiaj ostatni dzień 2013 r., a więc przyszedł czas na podsumowanie.

W tym roku przeczytałam 80 książek, możliwe, że pomyliłam się o 1 czy 2, gdyż liczyłam to dopiero teraz i mogłam o czymś zapomnieć. Chciałam wstawić notkę top10, ale ciężko napisać, która z tych była najlepsza, a która najsłabsza, więc po prostu wymienię tych 10, które z jakiegoś powodu najbardziej mi się podobały (jeśli z jakiejś serii podobało mi się kilka części to liczę to jako 1 :D). Oprócz tego zorganizowałam na moim blogu konkurs, dodałam spis recenzji, nawiązałam współpracę recenzencką.

A oto te TOP10 (kolejność przypadkowa)
ABY PRZECZYTAĆ RECENZJĘ DANEJ KSIĄŻKI KLIKNIJCIE NA OKŁADKĘ, W DWÓCH PRZYPADKACH TEJ RECENZJI NIE NAPISAŁAM.
Zwiadowcy. Królewski zwiadowca - John FlanaganDrużyna. Pościg - John FlanaganCórka Imperium - Janny WurtsRhett Butler. Przeminęło z wiatrem - kontynuacja - Donald McCaigNamiestniczka. Księga I - Wiera SzkolnikowaNamiestniczka. Księga II - Wiera SzkolnikowaPiękne istoty - Kami GarciaIstoty Ciemności - Kami GarciaPamiętnik nastolatki 6 - Beata AndrzejczukRebeka - Daphne du MaurierBlask - Alexandra AdornettoHades - Alexandra AdornettoNiebo - Alexandra AdornettoWybrani - C.J. Daugherty

Dziękuję wszystkim za komentarze i jeszcze raz zapraszam do wzięcia udziału w moim autorskim wyzwaniu OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA. Możecie do niego dołączyć w każdej chwili. Link do wyzwania: http://kraina-ksiazek-stelli.blogspot.com/p/wyzwania-2014-r.html. W ramach mojego wyzwania co jakiś czas planuję dodawać notki o autorach tworzących przed 2000 r. :)

Jeśli chodzi o przyszły rok to mam nadzieję na to, że zainteresujecie się moim wyzwaniem, oprócz tego już nie mogę się doczekać premiery kontynuacji "Hyperversum" oraz 13 części "Zwiadowców". Liczę również na to, że ukaże się 4 część "Kronik Obdarzonych".

Wszystkiego co najlepsze w NOWYM ROKU :)

piątek, 27 grudnia 2013

Wyzwanie czytelnicze - OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA

Tylu recenzentów tworzy własne wyzwania czytelnicze, że i ja postanowiłam jedno dla Was przygotować. Nie mam pojęcia, czy takie już kiedyś było, pewnie tak, ale trudno :)

Ile jest książek, które są naprawdę dobre, a niestety mało osób po nie sięga? Bardzo dużo. Może wynika to trochę ze stereotypów, ale myślę, że głównie z powodu braku reklamy. Ogromnie się cieszę, że wiele współczesnych wydawnictw odnawia takie powieści, reklamuje, powstają nowe, barwne okładki. Mam nadzieję, że moje wyzwanie chociaż w niewielkim stopniu sprawi, że ktoś sięgnie po nieco starszą książkę.

A teraz czas na zasady wyzwania OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA
- Żeby nie utrudniać nikomu zadania mogą to być jakiejkolwiek tematyki powieści, zbiory felietonów, tomiki poezji itd. Ważne jednak, aby ich pierwsze wydanie było z roku wcześniejszego niż 2000, czyli do 1999 roku włącznie.
- Muszą to być książki przeczytane w 2014 r., ewentualnie zgadzam się na to, że jeśli ktoś dawno ją czytał, może teraz przeczytać drugi raz, ale warunkiem jest to, że wcześniej nie publikował na swoim blogu recenzji tej książki.
- Gdy przeczytacie książkę, napiszcie jej recenzję (nie musi być długa, każdy pisze inaczej), a link do recenzji zamieście w komentarzach na stronie wyzwania - http://kraina-ksiazek-stelli.blogspot.com/p/wyzwania-2014-r.html.
- Co miesiąc opublikuję jakieś podsumowanie, a na koniec roku osobie, która przeczyta takich książek najwięcej, wyślę książkową niespodziankę.
- Do wyzwania możecie dołączyć w każdej chwili w ciągu roku, zgłaszajcie się już teraz w komentarzach na stronie wyzwania -http://kraina-ksiazek-stelli.blogspot.com/p/wyzwania-2014-r.html lub tutaj.
- Wyzwanie trwa od 1.01.2014 r. do 31.12.2014 r.

JEŚLI PRZECZYTALIŚCIE TAKĄ KSIĄŻKĘ W GRUDNIU 2013, A ZRECENZUJECIE JĄ W STYCZNIU, LICZY SIĘ ONA DO WYZWANIA!!!

Będę wdzięczna, jeśli umieścicie na swoim blogu ten oto baner z linkiem:
http://kraina-ksiazek-stelli.blogspot.com/p/wyzwania-2014-r.html - link
Proszę także, abyście pod recenzjami umieszczali informację o wyzwaniu, wstawiali link lub baner :)
Życzę wszystkim miłego czytania oraz odkrywania wspaniałych książek :)


LISTA OSÓB BIORĄCYCH UDZIAŁ W WYZWANIU:
1. Elly


czwartek, 26 grudnia 2013

Książki nabyte i zdobyte w 2013 r.

Witajcie :)

Rok 2013 powoli dobiega końca, więc nadszedł czas na pewne podsumowania na blogu. Około 31 grudnia pojawi się zestawienie Top10 Przeczytanych Książek w 2013. Tymczasem dzisiaj pochwalę się, jakie książki zagościły na mojej półce w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Przedstawię oczywiście te najważniejsze, których nie mam zamiaru wymieniać i należą do moich ulubionych.

PO KLIKNIĘCIU NA OKŁADKĘ MOŻECIE PRZECZYTAĆ RECENZJĘ, CHYBA, ŻE JESZCZE JEJ NIE MA

Zwiadowcy. Płonący Most - John FlanaganZwiadowcy. Bitwa o Skandię - John Flanagan
Te książki uzyskałam z wymiany, przynajmniej trochę uzupełniłam jedną z ulubionych serii :)

Zwiadowcy. Królewski zwiadowca - John FlanaganDrużyna. Pościg - John Flanagan
To też twórczość Flanagana, kupiłam jeszcze przed premierą :)

Namiestniczka. Księga II - Wiera SzkolnikowaNamiestniczka. Księga III - Wiera SzkolnikowaRównież jedna z moich ulubionych serii :)

Rhett Butler. Przeminęło z wiatrem - kontynuacja - Donald McCaigGdy tylko zobaczyłam, i to jeszcze w promocji, musiałam kupić :D

Piękne istoty - Kami GarciaWygrana w konkursie na bravo.pl :)

Blask - Alexandra AdornettoLodowa pustynia - Maite CarranzaZ wymiany

Córka Imperium - Janny WurtsPrezent na święta :)

A z jakich książek Wy się najbardziej cieszycie? :)

wtorek, 24 grudnia 2013

Życzenia świąteczne i konkurs!!! :)

Witajcie :)

Najpierw chciałam Wam podziękować za wszelkie komentarze, spostrzeżenia, opinie. Naprawdę wiele dla mnie znaczy to, że ktoś czyta to, co piszę.

Z okazji ŚWIĄT życzę Wam wszystkim:
- zdrowia, szczęścia w życiu prywatnym oraz szkolnym/zawodowym,
- dużo uśmiechu, pogody ducha, dążenia do wyznaczonych celów,
- jak najwięcej wartościowych, ciekawych książek, które wniosą coś do Waszego życia,
- całej masy inspiracji, pomysłów na bloga, ale też na życie,
- odnalezienia swojej drogi,
- wielu wartościowych czytelników oraz przyjaciół.

Jakie są Wasze plany czytelnicze na te święta oraz czas wolny? Pochwalcie się :) Ja już nie mogę się doczekać, aż zabiorę się za czytanie "Córki Imperium" Feista oraz "Namiestniczki 3" Szkolnikowej.

A teraz czas na mały konkurs!!!

Mam dla Was pełną humoru, zabawną książkę "Ala Makota. Jacek". To osobna historia, więc nie trzeba znać poprzednich części.
A oto zadanie: Napiszcie jakie jest Wasze największe i najciekawsze marzenie.
Czekam na wypowiedzi ok. 5-10 zdań. Macie na to czas do 20 stycznia 2014 r. Odpowiedzi piszcie w komentarzach.

Będzie mi miło, jeśli na swoim blogu umieścicie baner konkursowy, ale nie jest to obowiązkowe :)
Podlinkujcie go: http://kraina-ksiazek-stelli.blogspot.com/2013/12/zyczenia-swiateczne-i-konkurs.html


sobota, 21 grudnia 2013

"Cień Nocy" i "Blask nocy"

   Jak pewnie większość z Was wie, nie każdy paranormal romance mi się podoba. Często denerwują mnie schematy, nieciekawi bohaterowie, dialogi bez emocji lub sztuczne. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich, gdyż niektóre naprawdę lubię. Ostatnio miałam okazję przeczytać "Cień Nocy" oraz kontynuację pt.: "Blask nocy" Andrei Cremer. Do której kategorii należy ta seria?
   Calla wie, jakie jest jej przeznaczenie i że w dniu osiemnastych urodzin, aby połączyć dwa klany, wspólnie walczyć i rządzić, poślubi Rena. Jednak pewnego dnia dziewczyna ratuje przed niedźwiedziem młodego mężczyznę. Między nimi rodzi się uczucie, a Calla zaczyna buntować się przeciw przeznaczeniu. Może ją za to spotkać surowa kara... Nastolatka będzie musiała dokonać wyboru i zastanowić się, co jest dla niej w życiu ważne i którą drogą chce podążać.
   Oczywiście, że było już wiele historii o przeznaczeniu, wyborze między uczuciem a obowiązkiem itp. Pod tym względem nie mogę powiedzieć, że seria czymś się różni od innych. Co prawda w drugiej części działo się więcej niż w pierwszej i nie mogę powiedzieć, że akcja była nudna. Ma ona jednak inne zalety, które sprawiają, że warto ją przeczytać i jest lepsza od niejednej powieści tego typu. Autorka bardzo skupia się na emocjach, uczuciach. Świetnie opisuje przeżycia wewnętrzne głównej bohaterki, co pozwala czytelnikom lepiej ją zrozumieć, a także wciąga, sprawia, że tę serię chce się czytać. Poza tym podobały mi się te niedopowiedzenia. Pomimo opisanych uczuć, wszystkiego tak do końca nie wiemy, możemy się zastanawiać, domyślać. Co ciekawe, to opowieść o ludzkich namiętnościach, niektóre momenty są dość zmysłowe, ale nie znajdziecie pikantnych, wulgarnych, erotycznych scen, i bardzo dobrze.
   Główna bohaterka to ciekawa postać. Z jednej strony odważna, zbuntowana, chce mieć możliwość wyboru, a z drugiej rozdarta, zagubiona. Uważam, że to interesujące połączenie. Warto także zwrócić uwagę na relacje łączące Callę z Renem i Shay'em. Tego pierwszego nawet lubi, intryguje ją, więc dziewczyna nie potrafi traktować go jak wroga, może nawet stara się go pokochać. Zaś Shay jest od niej inny, to nienarzucone przez nikogo uczucie. Denerwowało mnie jednak to, że czasem była kompletnie niezdecydowana i momentami zachowywała się jak typowa bohaterka uwikłana w trójkąt miłosny, tzn. raz pocałunek z jednym, za chwilę z drugim i to nawet na oczach tego pierwszego. Bez tych momentów mogło się obyć.
   W drugiej części warto zwrócić także uwagę na historię klanów, która choć prosta, nawet ciekawa. Andrea Cremer stworzyła powieść o trudnej miłości, przyjaźni, lojalności wobec bliskich oraz całego rodu. Czytelnicy sami muszą się zastanowić: warto iść za porywem serca czy też dokonywać "przyszłościowych" wyborów, przemyślanych. To historia o życiowych decyzjach, zdradach. Momentami jest bardzo smutna, pokazuje, że w jednej chwili możemy kogoś stracić. To przykre, iż człowiek się śmieje, kocha, a za pięć minut już go nie ma.
   Uważam, że jeśli ktoś lubi taką tematykę to powinien sięgnąć po tę serię. Może nie jest arcydziełem, ale warto ją przeczytać. Bardzo bym chciała zapoznać się z ostatnią częścią, ale podobno w Polsce w ogóle nie zostanie ona wydana. Trochę tego nie rozumiem, przecież wydawnictwo wiedziało, że to seria, więc powinno już wydać ją do końca. Oczywiście może pojawiły się inne okoliczności, nie będę oceniać, ale szkoda, bo jestem ciekawa, jak wszystko się skończy...

"Miłość jest ważna - wtrąciła Tess, a w jej oczach pojawiły się łzy. - To jedna z niewielu spraw na świecie, która powoduje, że ludzie stają się skłonni ponieść jakieś ryzyko" - s.150.

Za "Blask nocy" serdecznie dziękuję serwisowi Kotek.pl :)

piątek, 13 grudnia 2013

"Kroniki Archeo. Zaginiony klucz do Asgardu"

   O „Kronikach Archeo” Agnieszki Stelmaszyk słyszałam już kilka razy, ale zawsze wydawało mi się, że to seria raczej nie dla mnie, a poza tym nie miałam okazji żeby ją przeczytać. Kiedy jednak w moje ręce trafiła szósta część, pt.: „Zaginiony klucz do Asgardu”, odkryłam, że to coś zupełnie innego niż myślałam. Teraz jestem jeszcze bardziej zaskoczona, oczywiście pozytywnie.
   Rodzice Ani i Bartka to archeolodzy, a dzieci odziedziczyły po nich fascynację tajemnicami i wykopaliskami. Pewnego dnia, wraz z dopiero co poznaną Helenką odkrywają, że grupa ludzi szuka czegoś w rzece Dziwnie i nie wiadomo, czy mają dobre zamiary. Sytuacja staje się coraz bardziej podejrzana, ale niestety rodzeństwo musi opuścić Wolin, gdyż udaje się na wakacje. Okazuje się jednak, że na Borholmie także można prowadzić śledztwo, gdyż  tutaj dzieją się dziwne rzeczy, powiązane z całą sprawą. Ania, Bartek oraz ich przyjaciele właśnie uwikłali się w tajemniczą, pełną niebezpieczeństw i przygód historię.
   Z pozoru może Wam się wydawać, że to książka dla młodszych czytelników, ale myślę, że „Zaginiony klucz do Asgardu” spodoba się każdemu, niezależnie od wieku. Powieść jest bardzo wciągająca, przeczytałam ją w około dwie godziny, po prostu nie mogłam się od niej oderwać. To zaskakująca historia, cały czas coś się w niej dzieje, potrafi także rozbawić czytelnika. Naprawdę nie spodziewałam się takiej akcji oraz tylu zagadek. Bohaterowie również są świetni, ale szczególnie polubiłam pannę Ofelię, która za wszelką cenę chciałaby przeżyć przygodę jak w skandynawskich kryminałach, lecz jej wyobraźnia jest zbyt wybujała… To genialna postać, chyba każdemu przypadnie do gustu.
   Bardzo podobało mi się także to, iż autorka na kartach swojej powieści świetnie oddała ten urok Skandynawii: niezwykłe krajobrazy, legendy. Jej styl jej prosty, ale odpowiedni do tego typu literatury. Czułam się tak, jak gdybym razem z bohaterami przeżywała tę niesamowitą przygodę. Ponadto książka mówi nam, że zawsze warto połączyć siły i działać wspólnie, bowiem samemu o wiele łatwiej wpaść w poważne kłopoty. Dobre jest także to, iż każda część to oddzielna historia, więc nawet jeśli nie czytało się poprzednich, w niczym to nie przeszkadza.
   Jeśli nie wiecie co kupić na święta młodszemu rodzeństwu, polecam „Kroniki Archeo”. To dobry wybór, tym bardziej, że sami możecie je przeczytać i świetnie się bawić. To idealna seria na zimowe wieczory, ponieważ pozwala nam przeżyć przygody bez wychodzenia na mróz!

Za książkę serdecznie dziękuję serwisowi Kotek.pl
 

piątek, 6 grudnia 2013

"Król Demon"

                Fani literatury fantasy zdecydowanie mają w czym wybierać, bowiem takich powieści jest coraz więcej. Jakiś czas temu popularność zdobyła seria Cindy Williams Chimy "Siedem Królestw". Liczy ona cztery części, a ja właśnie przeczytałam pierwszą pt.: "Król Demon". Czy książka zasługuje na uwagę?
                W Fellsmarchu nie dzieje się dobrze. Nastoletni Han próbuje utrzymać swoją rodzinę, ale przez to wpada w poważne kłopoty, jednak sytuacja staje się naprawdę groźna, gdy zabiera synowi Wielkiego Maga, Micahowi Bayarowi amulet, należący niegdyś do niebezpiecznego Króla Demona. Rodzina Bayarów za wszelką cenę chce go odzyskać. Tymczasem od rodziny swojego ojca powraca księżniczka Raisa. Przez ostatnie lata zaznała dużo swobody, a teraz obawia się, że będzie musiała wyjść za mąż. Jej autorytetem jest legendarna Hanalea, która wygrała niegdyś z Królem Demonem. Niestety, królowa ma już wobec córki swoje plany, a niepokorna dziewczyna koniecznie chce postawić na swoim. W pewnym momencie spotyka Hana...
                "Król Demon" to powieść, która z pewnością może się spodobać, choć oczywiście nie każdemu. Ja określiłabym ją jako niezłą, ale nie bardzo dobrą, jednak niektórzy oceniliby ją lepiej. Podobała mi się historia Raisy, a także opisy zamku, dworskich intryg i zwyczajów. Czułam się tak, jak gdybym tam była, ta zamkowa atmosfera naprawdę zachwyca. Poza tym Raisa to ciekawa postać, trochę zagadkowa, bo nie wiadomo tak do końca na kim jej zależy. Jest kilku potencjalnych kandydatów. Cechuje ją odwaga, upór, to nie słaba księżniczka, która musi pogodzić się z losem. W książce znajdziecie sporo tajemnic, które wyjaśnią się dopiero w kolejnych częściach.
                Oczywiście "Król Demon" nie jest pozbawiony schematów, ale intrygujące postacie maskują wady. Są bohaterowie, o których niewiele wiadomo, a wydają się bardzo ciekawi. Nieszczególnie zainteresował mnie jednak wątek Hana, moim zdaniem był dosyć niejasny. Zdecydowanie wolę historię Raisy, chociaż podejrzewam, że akcja jeszcze się rozwinie, bo na razie brakowało jakichś konkretów. Styl autorki jest bardzo dobry, nie znajdziecie zbyt długich opisów, za to dużo wydarzeń, czasem nieoczekiwanych oraz nutkę magii.

                Możliwe, że kiedyś sięgnę po kolejne części, chociaż nie jestem tego pewna. Mimo wszystko jednak polecam Wam tę książkę, bo niektórym na pewno przypadnie do gustu. Jest lepsza od wielu powieści z tego gatunku, chociaż także od wielu słabsza, ale można poświęcić jej tych kilka zimowych godzin.

Niebawem recenzja pierwszej części serii "Pozaświatowcy", czyli "Świat bez bohaterów".

niedziela, 1 grudnia 2013

"Tam, gdzie śpiewają drzewa"

    Oczarował mnie tytuł powieści Laury Gallego – „Tam, gdzie śpiewają drzewa”. Okładka również ma swój magiczny klimat, ale oczywiście najważniejsza zawsze jest treść. Opinie co do tej książki były mieszane, toteż sięgnęłam po nią z wątpliwościami, a także wielką ciekawością.
Tam, gdzie śpiewają drzewa - Laura Gallego Garcia    Viana, córka księcia Rocagris czeka na nadejście wiosny i ślub z ukochanym Robianem z Castelmar, którego zna od dzieciństwa. Niestety, podczas święta zimowego przesilenia, na zamku pojawia się rycerz – Wilk, który przynosi niepomyślne wieści. Królestwu Nortii zagraża inwazja barbarzyńców na czele z rzekomo nieśmiertelnym Harakiem. Czy rebelianci ocalą Nortię? Jakie tajemnice skrywa Wielki Las?
    „Tam, gdzie śpiewają drzewa” to barwna i ciekawa opowieść, właściwie baśń. Wciąga czytelnika, wzrusza, dużo się w niej dzieje, ale niestety nieco denerwuje naiwnością. Właściwie wydaje się, że to raczej bajka dla dzieci, a jednak nie jest ona przeznaczona dla nich, chociażby ze względu na wzmianki o np. menstruacji.  Najbardziej denerwować może chyba główna bohaterka. Z jednej strony niby jest odważna, chce walczyć, a z drugiej, gdy Wilk uczy ją przetrwania w trudnych warunkach itp., ona wciąż powtarza: „Ale przecież jestem panienką”. Rozumiem, że dziewczynie wychowanej na zamku jest trudno tak nagle zmienić tryb życia, lecz jej zachowania kłócą się ze sobą. Evanlyn z serii „Zwiadowcy” Johna Flanagana też jest księżniczką, ale zdaje sobie sprawę z tego, że w jej sytuacji to już nie ma znaczenia. Owszem, czasem miewa jakieś kaprysy, fochy, jednak wie jaki jest jej cel i do czego musi dążyć. Viana jest również bardzo nierozważna, myśli, że sama uratuje królestwo i wszystkich pokona. Porywa się z motyką na słońce, nie słucha rad starszych i skazuje innych na niebezpieczeństwo. Co ciekawe, czasem nawet udaje jej się osiągnąć to, czego chce, co jest po prostu nierealne i autorka na siłę próbowała uczynić ją bohaterką. Pomysły jej oraz Dorei, jak uniknąć nocy poślubnej, chociaż interesujące, również dosyć naiwne i dziwne, że właściwie okazywały się skuteczne. Poza tym musiała się ukrywać, a ciągle o tym zapominała.
    Oczywiście powieść przekazuje nam pewne wartości, czegoś uczy. Mówi o tym, jak trudno jest pozostać wiernym ojczyźnie i nie zdradzić jej oraz rodaków. Jednocześnie autorka sygnalizuje nam, że nie możemy nikogo pochopnie oceniać. Często nie wiemy, jakie są powody zachowań niektórych osób. Czasem chcą np. chronić swoją rodzinę, nie nam to oceniać. Poza tym powieść uświadamia, że nigdy nie wolno się poddawać i należy walczyć do końca. To także historia o trudnej miłości osób z kompletnie dwóch światów. Na uwagę zasługują również elementy baśniowe, które upiększają całą powieść. Podobało mi się także zakończenie, bardzo piękne, ale nie tak szczęśliwe, jak w większości baśni.
    Książkę polecam tym, którzy lubią magiczne, baśniowe klimaty. Traktujcie ją jednak z przymrużeniem oka, tak dla rozrywki i oderwania się od codzienności. Szkoda, że autorka nie popracowała nad powieścią, nie poprawiła jej. Sam pomysł nie jest przecież zły, ale ta naiwność niestety denerwuje, jednych mniej, drugich bardziej.


„Lepiej być martwym bohaterem niż żywym zdrajcą” – 170 str.

Już za tydzień recenzja powieści "Król Demon" - Cinda Williams Chima.

niedziela, 24 listopada 2013

"Percy Jackson i bogowie olimpijscy. Złodziej pioruna"

   Mitologia od wieków inspiruje wielu twórców. Powstają liczne książki nawiązujące do niej, na nowo interpretujące jej treść. Takim utworem jest powieść Ricka Riordana, pierwsza część serii "Percy Jackson i bogowie olimpijscy" pt.: "Złodziej pioruna". Po rozczarowaniu "Czerwoną piramidą" postanowiłam dać twórczości Riordana drugą szansę. Opłacało się, chociaż szczególnie zachwycona nie jestem.
Złodziej pioruna - Rick Riordan   Mający problemy w domu i szkole Percy Jackson dowiaduje się, że jest synem jednego z bogów, a jego najlepszy kumpel Grover to satyr. Jednak wstąpienie do mitologicznego świata nie oznacza życia jak z bajki. Chłopak zostaje oskarżony przez Zeusa o kradzież pioruna. Na dodatek jego matka jest uwięziona w Hadesie. Nastolatek mając zaledwie kilku sojuszników, wyrusza w niebezpieczną, ale pełną przygód i zagadek podróż.
   Powieść Riordana to ciekawe połączenie dwóch światów: rzeczywistego, w którym żyjemy i fikcyjnego, boskiego. Warto zwrócić uwagę na nawiązanie do mitologii greckiej. Znajdziecie bohaterów, motywy i wątki ze starożytnych wierzeń. Sama misja Percy'ego także kojarzy się z kilkoma mitami (Telemach poszukujący ojca, Orfeusz wędrujący do Hadesu, by uwolnić ukochaną, Herakles i jego 12 prac). To dobrze, że kultura starożytna nie jest zapomniana i nadal fascynuje. Rzucił mi się jednak w oczy pewien istotny błąd. Powszechnie uważa się, że Atena nie miała nigdy ani żadnego partnera, ani tym bardziej dzieci. W powieści jednak romansuje ze śmiertelnikami. Rozumiem, że w interpretacji można co nieco zmieniać, ale niektóre cechy bogów itd. muszą zostać, są stałe. Moim zdaniem to już tworzenie własnej mitologii, ale to tylko moja opinia.
   Skoro już mowa o rzeczach, które mnie denerwowały, to muszę napisać o naiwności, momentami zbyt dużej. Skoro bohaterowie musieli się ukrywać, bo nikt nie powinien ich rozpoznać (tym bardziej, że w mieście wisiały zdjęcia Percy'ego), dlaczego jak gdyby nigdy nic poszli coś zwiedzić, potem udali się do baru itd. Czy ktoś tak by się zachowywał?! Nienaturalna jest też reakcja Percy'ego na to, że stracił matkę. Przecież on w ogóle nie rozpaczał. Ok, było mu TROCHĘ smutno, przez chwilę, a potem chciał ją odnaleźć, ale chyba każdy z nas przeżywałby to bardziej. On przyjął ten fakt, tak, jak gdyby mu zdechła rybka akwariowa. Poza tym wydaje mi się, że to raczej książka dla młodszych osób, może dziesięciolatków. Nie mówię, że to minus, ale często nawet powieści dla dzieci nie są aż tak naiwne! Sam styl zaś nie jest taki zły, wciąga czytelnika.
   Książka udowadnia, że w każdym człowieku możemy odkryć wiele wartości. Nie powinniśmy odrzucać słabszych, chorych. Opowiada ona o heroizmie także tych zupełnie zwyczajnych ludzi. Matka Percy'ego, aby zapewnić byt rodzinie wychodzi za mężczyznę, który traktuje ją jak służącą, nie ma dla niej szacunku. Porusza także temat rozbitych rodzin, samotności, odrzucenia. Czytelnicy przekonają się, jak ważna w życiu jest przyjaźń. Jeśli mamy obok bliskich nam ludzi, potrafimy poradzić sobie z licznymi przeciwnościami, które pojawiają się na naszej drodze.
   Powieść "Percy Jackson i bogowie olimpijscy. Złodziej pioruna" polecam przede wszystkim 10-13-latkom, ale także miłośnikom mitologii i fantastyki. Pomimo kilku niedociągnięć warto po nią sięgnąć. Myślę, że spróbuję przeczytać kolejną część, może spodoba mi się bardziej, a akcja się rozkręci.

Za tydzień: "Tam, gdzie śpiewają drzewa" Laura Gallego Garcia

niedziela, 17 listopada 2013

"Rodzina Połanieckich"

Muszę przyznać, że naprawdę lubię powieści Henryka Sienkiewicza i uważam, że w pełni zasłużenie otrzymał Nobla. Gdy słyszymy jego nazwisko na myśl przychodzi nam „W pustyni i w puszczy:, „Quo vadis” i inne powieści historyczne, przygodowe. Tymczasem autor napisał również świetną powieść obyczajową, o której pewnie nie każdy słyszał, a mianowicie „Rodzina Połanieckich”.
Cała historia zaczyna się, gdy Stanisław Połaniecki przyjeżdża do pana Pławickiego, który jest u niego zadłużony. Sytuacja komplikuje się, kiedy poznaje Marynię, córkę Pławickiego. Zauroczony dziewczyną nie może przestać o niej myśleć i postanawia, że zostanie ona jego żoną. Nie jest to jednak takie proste, bowiem dziewczyna ma do niego żal o utratę rodzinnego domu. Gdy wreszcie po wielu perypetiach młodzi biorą ślub i wydaje się, że odtąd będą szczęśliwi, Marynia czuje, że coś jest nie tak, a w zachowaniu męża nie widzi szczególnego uczucia. Na dodatek Połanieckiego zaczynają interesować inne kobiety…
Powieść ma około 800 stron, ale czytało się ją bardzo przyjemnie. Autor stworzył skomplikowanych bohaterów, uwikłanych w liczne intrygi, zdrady itp. Wątków jest naprawdę wiele, przez co cała opowieść niezmiernie wciąga czytelnika. Postacie są wiarygodne, popełniają błędy, gubią się. Niektórych ogromnie polubiłam, na innych cały czas się denerwowałam. Szczególnie interesującym bohaterem jest Połaniecki, który z czarującego dżentelmena zamienia się w naprawdę podłego faceta, kierującego się zwierzęcymi instynktami, zapominającego o żonie. Co ciekawe – dręczą go jednak wyrzuty sumienia. Najbardziej denerwowałam się a niego, gdy chciał oceniać niewierne kobiety, a później uświadamiał sobie, że nie ma prawa nic na nie mówić, bo sam nie jest lepszy.
Sienkiewicz poruszył w swojej powieści wiele tematów, wciąż aktualnych. Wątek chorej dwunastoletniej Litki każe zastawić się nad sensem życia, śmierci. „Rodzina Połanieckich” to również historia trudnej miłości. Podziwiam Marynię za jej dzielność, cierpliwość i wiarę w to, że kiedyś mąż znów ją pokocha. Autor przede wszystkim mówi także o niewierności (także słownej) zarówno w małżeństwie, jak i narzeczeństwie. Ważne, że pokazuje, iż zdradzają i mężczyźni, i kobiety. Nie oskarża tylko jednej płci, jest bardzo obiektywny. Z problemem tym wiążą się kolejne, o których Sienkiewicz nie zapomina. Samobójstwa, samotność, a także trudna sztuka przebaczania.
„Nic, tylko śmieszna komedia ludzka, w której jedni oszukują drugich, drudzy oszukują samych siebie; nic, tylko oszukani i oszukujący; nic, tylko pomyłki, zaślepienie, błędy, życiowe kłamstwa, ofiary pomyłek, ofiary oszustwa, ofiary złudzeń, plątanina bez wyjścia, pocieszna i zarazem rozpaczliwa ironia pokrywająca ludzkie uczucia, namiętności, nadzieje, tak jak śnieg pokrywa zimą pola – i oto życie!” – s. 669-670.
„Rodzina Połanieckich” to wzruszająca, choć czasem nawet zabawna powieść. Mówi o tym, że często nie doceniamy tego, co mamy, co jest blisko nas. Jednocześnie uświadamia, że wszystko ma swój sens, że warto przebaczać. Polecam nie tylko wielbicielom twórczości Sienkiewicza!

„Ja myślę – mówił – że Bóg jest mocniejszy niż ludzka przewrotność, a zarazem bajecznie miłosierny, i że czasem pozwala dlatego nieszczęściu bić w człowieka jak młotem, żeby z niego jakąś poczciwszą iskrę wykrzesać” – s. 780.

niedziela, 10 listopada 2013

"Cień wiatru" - opowieść o ludziach, którzy nie powinni się spotkać

   Tak wiele osób zachwyca się powieściami Carlosa Ruiza Zafona, że w końcu musiałam z ciekawości sięgnąć po którąś z książek tego autora. Wybór padł na „Cień wiatru”, gdyż właśnie ta wydawała m się najciekawsza. Muszę przyznać, że po tej lekturze mam mieszane uczucia, sama nie wiem, jak ją ocenić. Z jednej strony bardzo mi się podobała, a z drugiej nie…
Cień wiatru - Carlos Ruiz Zafón   Barcelona, 1945r. Ojciec dziesięcioletniego Daniela Sempere zaprowadza syna do tajemniczego miejsca, zwanego Cmentarzem Zapomnianych Książek, gdzie zgodnie z tradycją chłopiec ma wybrać jedną powieść, którą ocali od zapomnienia. Daniel wybiera „Cień wiatru” autorstwa Juliana Caraxa, człowieka tajemniczego, o którym niewielu ludzi słyszało i nie wiadomo, co jest faktem, a co mitem… Chłopiec próbuje odnaleźć jego pozostałe książki oraz poznać mroczny sekret. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że właśnie rozpoczyna się wielka przygoda, która potrwa wiele lat…
   Jak już pisałam wcześniej, trudno jednoznacznie ocenić „Cień wiatru”. Powieść zaczęła się interesująco, a potem nagle wartka akcja gdzieś zniknęła i właściwie już chciałam przestać ją czytać. Stwierdziłam jednak, że się nie poddam, chociażby po to, by móc napisać recenzję. Okazało się, że podjęłam słuszną decyzję, ponieważ właśnie od tego momentu, czyli około połowy książki, znów zrobiło się ciekawie i historia ta naprawdę mnie wciągnęła. Rzeczywiście w „Cieniu wiatru” jest coś wyjątkowego, co nie pozwala zapomnieć o tej książce, ale jednocześnie niektóre rzeczy niszczą czar i ten niezwykły klimat.
   Książka intryguje, momentami wzrusza, a nawet czasem bawi czytelnika. Zawiera w sobie ogromną ilość wątków, które później autor zgrabnie połączył w logiczną całość. To bardzo przejmujące historie, o ludziach tak naprawdę nieszczęśliwych. Nienawidzą, zabijają, popełniają błędy, są tragicznie zakochani i ranią tych, którzy ich kochają. Wychodzi z tego taki łańcuch wydarzeń, doprowadzających do wielu tragedii. Każdy z tych bohaterów ma szczęście tuż obok siebie, ale odrzuca je, bo uważa, że jest ono gdzie indziej. Powieść świetnie pokazuje, jak jeden przedmiot może zmienić życie człowieka i jakie szkody powoduje spotkanie się ludzi, którzy nigdy nie powinni się spotkać…
   Niektórzy bohaterowie są bardzo ciekawi, chociażby niezwykle zabawny Fermin, żebrak, który otrzymał szansę powrotu na lepszą drogę. Julian to również intrygująca postać, tak samo Nuria i oczywiście nie tylko oni. Niestety, niektóre ich zachowania denerwowały mnie, bo sami na siebie sprowadzali klęski i gdyby chociaż w pewnym momencie zawrócili, ale nie, oni nie byli w stanie zrozumieć, że niszczą życie sobie i innym. Poza tym często zachowywali się tak… nieludzko, wręcz jak zwierzęta, co budziło trochę niesmak. Szkoda, że w pierwszej połowie powieści były momenty, gdy się nudziłam, zniszczyły one nieco urok „Cienia wiatru”, a poza tym, wracając do bohaterów, niektórzy również zepsuli tę magię, chociażby Klara, czy Bea. Nie pasowały według mnie do całości.
   „Cień wiatru” jest historią o odkrywaniu tajemnic z przeszłości, o dramacie ludzi, których losy niepotrzebnie się połączyły, przyniosło to im zgubę. Sam tytuł również intryguje, każdy może odebrać go inaczej. Dowiedziałam się, że Zafon napisał kolejne części „Cienia wiatru” i sama nie wiem, czy po nie sięgnę, może za jakiś czas… Musicie sami przeczytać tę powieść, by ją ocenić. Jestem w stanie zrozumieć tych, którzy są nią zachwyceni, ale także tych, którzy się rozczarowali…

piątek, 1 listopada 2013

Opowieści ciąg dalszy - "Królewski zwiadowca"

    Na 12 księgę "Zwiadowców" Johna Flanagana, pt.: "Królewski zwiadowca" czekałam z niecierpliwością bardzo długo. Zastanawiałam się, czym jeszcze autor zaskoczy czytelników. Fabuła była utrzymywana w tajemnicy, co tylko podsycało ciekawość. Już dzień przed oficjalną polską premierą miałam okazję zabrać się do lektury, oczywiście z wielkimi oczekiwaniami. Jakie są moje wrażenie? Zdecydowanie nie zawiodłam się, chociaż spodziewałam się czegoś innego...
    Mija kilkanaście lat od wydarzeń opisany w "Cesarzu Nihon-Ja" , a Araluen przeżywa czas zmian. Król Duncan jest ciężko chory, a jego obowiązki przejęła Cassandra wraz z mężem Horace'em. Para ma także kłopoty ze swoją dorastającą córką Madelyn. Chyba tylko Halt i Pauline wiodą w miarę spokojne życie. Jednak najtrudniejsze chwile czekają Willa. Mężczyzna po wielkiej tragedii nie potrafi pogodzić się z losem, nie widzi sensu ani celu życia, zaniedbuje swoje obowiązki. Przyjaciele zastanawiają się, jak mu pomóc i wpadają na świetny pomysł - trzeba znaleźć mu ucznia...
    Na początek chciałabym znów wyrazić moje uznanie dla Flanagana. Naprawdę go podziwiam: za wytrwałość, wyobraźnię, pomysłowość i zaangażowanie w historię Willa oraz jego przyjaciół. Już 12 części za nami, a także 3 tomy "Drużyny" rozgrywającej się w tym samym świecie. Bardzo się cieszyłam, gdy przeczytałam, że w 2014 roku ukaże się kolejna część "Zwiadowców". Portale literackie twierdziły przecież, że to już koniec. Na szczęście autor znowu pozytywnie nas zaskoczył. To była wspaniała wiadomość.
    Wracając do "Królewskiego zwiadowcy" - znowu jestem zachwycona okładką, tą grą kolorów, tajemniczością, krajobrazem - po prostu piękna. Wiele osób krytykuję tę część, mówi, że to już nie to samo, ale przecież oczywiste, że autor musi coś zmienić! Przyznam, że trochę mi przykro, iż Flanagan za mało skupił się na postaciach z poprzedniej części, wydaje mi się, że 12 księga to już początek nowej historii. Trzeba jednak zrozumieć autora - szuka nowych pomysłów, chce coś zmienić, wprowadza nowych bohaterów. Maddie to bardzo ciekawa postać i od razu ją polubiłam, przypomina trochę swoją matkę, ale co najważniejsze - pierwszy raz w historii uczniem zwiadowcy zostaje dziewczyna. Ciekawy pomysł, przecież czytelnicy czekali na to, często spotykałam się z opiniami, że zwiadowcą powinna zostać kobieta. Wielu czytelników narzeka, że ta część jest podobna to pierwszej. To prawda, ale myślę, iż wynika to z tego, że właśnie zaczyna się inna opowieść.
    Książka znowu wzrusza, bawi, daje do myślenia i niesamowicie wciąga! Na czytelników czeka kolejna porcja tajemnic. Wątek Bajarza i Tego Który Przychodzi Nocą bardzo mnie zaintrygował i bardzo się zdenerwowałam, gdy w najciekawszym momencie musiałam odłożyć powieść i wrócić do nauki. Takiego wątku jeszcze nie było, można powiedzieć, że to właściwie kryminalna zagadka. Jeszcze zanim zaczęłam czytać, myślałam, że Will znowu będzie przeżywał przygody z Haltem, Gilanem, Evanlyn, Skandianami. Tych ostatnich też mi brakowało, przecież są świetni!!! Jednak głównymi bohaterami są właściwie tylko Will i Maddie. Pomimo tego to piękna historia, każdy z nich może pomóc temu drugiemu, każdy z nich ma jakiś problem, każdy się zmienia, uczy czegoś. "Królewski zwiadowca" mówi nam, że mimo wszystko warto żyć, dla siebie, dla innych. Opowiada o odzyskiwaniu chęci do życia, odnajdywaniu jego celu. W najtrudniejszych sytuacjach potrzebna jest obecność drugiego człowieka, samotność podczas przeżywania tragedii jest straszną rzeczą.
    Powieść mówi nam także o tym, że nie możemy pozwolić, by ktoś nas zaszantażował. Jeśli dzieje się coś złego, musimy mówić, bo w ten sposób jesteśmy w stanie komuś pomóc, a także sobie. Strach jest trudnym przeciwnikiem, ale można z nim walczyć i przezwyciężyć go. Tajemnice są po to, aby je odkrywać, a nie unikać ich. Warto o tym pamiętać.
    "Królewskiego zwiadowcę" polecam każdemu, gdyż wydaje mi się, że nie trzeba znać poprzednich części, aby zapoznać się z tą. Oczywiście bardzo zachęcam do sięgnięcia po pozostałe księgi, naprawdę warto, bo w tej serii jest coś wyjątkowego i nie ważne, czy podobne historie już kiedyś ktoś wymyślił, ta jest inna. Mnie ogromnie zachwyciła, oczarowała swoją fabułą (akcja rewelacyjna, bohaterowie sympatyczni). Koniecznie musicie przeczytać!!!

poniedziałek, 30 września 2013

"Scarlett"

            Tym razem znów sięgnęłam po paranormal romance. Byłam ciekawa, czy książki tego typu mogą mnie jeszcze czymś zaskoczyć. Wciąż mam nadzieję, że tak, bo przecież taki paranormal mógłby być świetny, gdyby tylko miał w sobie to "coś". Czy "Scarlett" Barbary Baraldi (Wydawnictwo Zielona Sowa) jest taką powieścią?
            Scarlett nagle dowiaduje się o przeprowadzce do innej miejscowości. Nowe otoczenie, szkoła, znajomi - myśli o tym nieco ją przerażają, tym bardziej, że właśnie miłość wyznał jej najlepszy przyjaciel, Matteo. Jednak znajomość ta nie ma szans przetrwać, a na horyzoncie pojawiają się dwaj przystojniacy - Umberto oraz Mikael. Który będzie tym jedynym i jaki sekret skrywa Mikael?
            Powiem tak, z początku cała historia mnie wciągnęła, pomimo tego, że czytałam już wiele podobnych. Niestety, później było trochę gorzej, a schematy zaczęły coraz bardziej przeszkadzać. Tak naprawdę prawie nic się nie działo, fabuła powieści jest uboga i dosyć naiwna. Szkoda, że autorka jej nie dopracowała. Przecież jeden wątek więcej mógłby spowodować zupełnie inny efekt. Właściwie nie znalazłam żadnego punktu kulminacyjnego, rozwinięcia akcji, czy niespodziewanego jej zwrotu.
            Niektóre zachowania bohaterów były naprawdę głupie, jak gdyby chodzili do szkoły podstawowej. Genziana i Cat ubzdurały sobie, że Umberto będzie chodził z Cat, chociaż wcale nie jest nią zainteresowany, więc Scarlett ma się trzymać od niego z daleka. Zaś Mikael przypomina Edwarda ze "Zmierzchu", głównie ze względu na to, co mówi: jestem niebezpieczny, nie powinniśmy być razem itp. Mnie takie coś denerwuje, nie wiem czy Was. Zadziwiające jak szybko urwał się kontakt z dawnymi przyjaciółmi Scarlett. Bądź co bądź rzekomo byli ze sobą bardzo zżyci. Nie rozumiem również, dlaczego Scarlett najpierw wie, że pewna osoba knuje, a później się z nią umawia, gdy ta twierdzi, że musi jej przekazać ważną wiadomość dotyczącą jej ukochanego. Jednak i tak najlepsze było zdanie wypowiedziane do mamy: "No tak. On zaniósł te notatki do mojej koleżanki, bo wie, że nie lubię odwiedzać chłopaków" - s.255.
            Oczywiście książka wnosi pewne wartości. Mówi o przyjaźni, trudnej miłości. Pokazuje, jakim strasznym przeżyciem jest śmierć przyjaciela. Uświadamia nam, że powinniśmy kochać i szanować bliskie nam osoby, póki jeszcze możemy. Toteż jeśli akurat będziecie mieli ją pod ręką, przeczytajcie. Osobiście nie jestem szczególnie zachwycona, ale jeśli lubicie paranormal romance, pewnie się Wam spodoba.

Za możliwość przeczytana książki w wersji e-book dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa.

niedziela, 22 września 2013

Lepsza wersja siebie - "Jad. Chcę ukraść Twoje życie"

   Nie wiedziałam, czego się spodziewać po powieści „Jad. Chcę ukraść Twoje życie” S.B. Hayes (Wydawnictwo Zielona Sowa). Moją uwagę bardzo przykuła okładka, którą jestem zachwycona, a także intrygujący tytuł. Wydawało mi się, że może to paranormal romance lub coś w stylu „Intruza”. Myliłam się, gdyż „Jad” to powieść obyczajowo - psychologiczna z elementami thrillera, kryminału. Oryginalna, wciągająca, przejmująca…
Jad. Chcę ukraść twoje życie - S.B. Hayes   „Często zastanawiam się: czy wszystko potoczyłoby się inaczej, gdybym tego dnia nie obejrzała się za siebie” str. 8. Pewnego dnia, zupełnie przypadkowo Katy spotyka dziewczynę bardzo do niej podobną, ale jest ona jak gdyby jej udoskonaloną wersją. Z czasem okazuje się, że tajemnicza Genevieve staje się jej najgorszym koszmarem i niszczy wszystko, co dla Katy było ważne. W końcu nastolatka postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i poznać prawdę o swojej dręczycielce. Rozwiązanie zagadki może bardzo zaskoczyć…
   „Jad. Chcę ukraść twoje życie” to bardzo ciekawa powieść, która zaskakuje czytelnika. Uważam, że jest nieprzewidywalna i ma dużo niespodziewanych zwrotów akcji. Często po prostu byłam w szoku, myślałam, że wszystko potoczy się zupełnie inaczej. Postać Genevieve to wielki plus powieści. Nie wiadomo, kim ona jest: czarownicą, duchem, czy po prostu zagubioną nastolatką o przykrej przeszłości? Długo nie znałam odpowiedzi na to pytanie. Jeśli lubicie tajemnice, będziecie zachwyceni, bo znajdziecie ich naprawdę wiele, szczególnie w drugiej połowie książki. Czyta się ją przyjemnie, z zapartym tchem i aż trudno się oderwać.
   Powieść skupia się również na uczuciach i co ciekawe, to kolejna książka, gdzie nie ma słynnego trójkąta miłosnego, gdyż są dwie dziewczyny (właściwie nawet trzy) i dwóch chłopaków. W tym wypadku akurat domyślałam się, jak to się zakończy. Katy przekona się, czym jest prawdziwa miłość, i że owszem, trzeba patrzeć sercem, ale nie można być zaślepionym. Czy Merlin, jej chłopak, kocha ją, czy jej wygląd? Czy zazdrość z powodu Genevieve jest słuszna? Oprócz tego znajdziecie przyjaźń wystawioną na próbę. Jednak, jeśli jest prawdziwa, przetrwa. Katy będzie się zmagać także z problemami rodzinnymi i przekona się, że miłość do matki może być bardzo trudna.
   Skupmy się teraz na wątkach psychologicznych. Traumatyczne wydarzenia mają wpływ na całe nasze życie, nie możemy tak łatwo się od nich uwolnić. Jeszcze gorsze jest ukrywanie czegoś, zostawianie przykrych sekretów tylko dla siebie. Intryguje zachowanie matki Katy, zobaczycie z czego ono wynika. Oczywiście głównym wątkiem jest relacja Katy – Genevieve. Ta druga za wszelką cenę pragnie zniszczyć życie pierwszej. Co czuje osoba, która widzi lepszą wersję siebie? Okazuje się jednak, że „co nas nie zabije, to nas wzmocni”, a prześladowcy mogą różnie na nas wpływać. Ciekawe, prawda? To także historia o poznawaniu siebie, swojej przeszłości, o uporze w dążeniu do celu i trudnej sztuce, jaką jest przebaczenie.

   Jak najbardziej polecam Wam tę powieść, myślę, że nie będziecie zawiedzeni. To mądra, ambitna książka, która długo nie pozwoli o sobie zapomnieć. Gwarantowane dużo emocji i wzruszeń.

Za możliwość przeczytania książki w wersji e-book dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa. 

środa, 18 września 2013

"Władca wilków"

   O książkach Juraja Cervenaka jeszcze nigdy nie słyszałam. "Władca wilków" jest więc pierwszą powieścią autora, z którą się spotkałam. Rozpoczyna ona serię "Czarnoksiężnik", za którą autor został uhonorowany Nagrodą Akademii Science Fiction, Fantasy i Horroru w kategorii "Najlepsza czeska i słowacka książka roku". Rzeczywiście, jest w niej coś, co czyni ją wyjątkową...
Władca wilków - Juraj Červenák   Rogan przez prawie dziesięć lat walczył w wojnach przeciwko Awarom. Był po stronie Karola Wielkiego, słowiańskich książąt, chana Kruma. Obecnie tropi Krwawe Psy - okrutnych Awarów. Pragnie zemścić się za zabitą żonę i syna. Na swojej drodze spotyka m.in. wiedźmę Mirenę i Czarnoboga - władcę wilków. Wkrótce odkrywa swoje powołanie, ale kolejne tajemnice już czekają w królestwie bogini śmierci - Moreny.
   Zacznę od plusów, bo tych jest zdecydowanie więcej. Czytelnicy mojego bloga pewnie wiedzą, że nie przepadam za zbyt długimi opisami. We "Władcy wilków" są one świetne, krótkie, ale treściwie i co najważniejsze - wciągające, mroczne... Mogłam zobaczyć wszystko w swojej wyobraźni, ogromną przyjemnością było ich czytanie. Kolejne brawa należą się za bohaterów. Każdy z nich jest interesujący, oryginalny, ma ciekawy charakter. Na wielką uwagę zasługują postacie płci żeńskiej. Krasa i Mirena to odważne i dzielne panie, a jednocześnie nadal kobiece, uczuciowe. Podobały mi się także nawiązania do mitologii słowiańskiej, z którą przecież na ogół się nie spotykamy, a szkoda, bo naprawdę warto. Poza tym w powieści znajdziecie również motywy historyczne, co według mnie jest ogromnym plusem.
   W książce nie brakuje krwawych scen, okrucieństwa i brutalności, ale wymaga tego fabuła i tematyka powieści. Dzięki temu jest ona zgodna ze średniowiecznymi realiami. To historia o zemście za śmierć najbliższych, poszukiwaniu uleczenia duszy, powstawaniu prawdziwych przyjaźni. Do czego doprowadzi to głównego bohatera? Jaki wpływ na jego życie będą miały osoby, z którymi wędruje?
   Niestety, czegoś mi zabrakło. Może jeszcze jakiegoś wątku, więcej wydarzeń? Czasem zdarzyło się, że jakaś sytuacja była trochę niejasna, ale pewnie to kwestia czytelnika. Jednak zdecydowaną wadą są błędy, których znalazłam dosyć dużo. Nie tylko literówki, czy "e" zamiast "ę", ale również błędy ortograficzne, a to już niedopuszczalne. Doskonale wiem, że korekta jest bardzo trudnym i mozolnym zadaniem, literówki mogą się zdarzyć, ale błąd ortograficzny jest już poważnym zaniedbaniem. "Nie karz mi prosić" - str. 45. To bardzo rzuciło się w oczy (każ - kazać). Niestety, takich przypadków było nieco więcej.
   Podsumowując, książkę warto przeczytać, szczególnie jeśli jest się wielbicielem literatury fantasy. Zastanawiam się, czym zaskoczy czytelników druga część tej serii. Mam nadzieję, że będzie jeszcze lepsza, a akcja się rozwinie.

Za książkę serdecznie dziękuję serwisowi nakanapie.pl

Recenzja opublikowana także na moim drugim blogu:
agdzia13ewangelina.blogi.kotek.pl

niedziela, 15 września 2013

Wyniki konkursu

Witajcie :) Wiem, że nikt nie lubi długo czekać na wyniki jakiegokolwiek konkursu (sama tego nie cierpię :D), więc już dzisiaj jedna osoba może cieszyć się z wygranej :) Do konkursu zgłosiło się 11 osób, niestety od 3 nie otrzymałam pracy konkursowej. Zdaję sobie sprawę, że byłoby tego więcej, gdyby konkurs polegał na losowaniu, jednak czytanie Waszych prac jest naprawdę ogromną przyjemnością, a poza tym, aby coś wygrać, trzeba się najpierw troszkę pomęczyć ;)

Starałam się oceniać Was sprawiedliwie, nie patrzyłam jaka to książka, czy ją lubię, czy nie, czy czytałam, czy też nigdy o niej nie słyszałam. Chodzi o pomysł, uzasadnienie, o to, czy pisaliście z sercem. Czuć, że każda praca jest szczera. Najwięcej z Was pisało o książce, która spowodowała, że zainteresowaliście się literaturą, przekonaliście się do czytania. To wspaniale, że spotkaliście w swoim życiu takie powieści :)

A teraz czas na ogłoszenie wyników. Książkę "Córki łamią zasady" Joanny Philbin za oddanie w pracy naprawdę wielu emocji i uczuć otrzymuje Edyta Chmura. Serdecznie gratuluję, czekaj na e-mail ode mnie :) Pozostałym dziękuję za świetne prace i myślę, że za jakiś czas zorganizuję kolejny konkurs.

poniedziałek, 2 września 2013

Podsumowanie sierpnia

Sierpień pod względem czytelniczym prezentuje się słabiutko...
Przeczytałam pięć książek:



Mogło być o wiele lepiej, ale dużo wyjeżdżałam i zwyczajnie nie miałam czasu. Wybaczcie.
Poświęciłam za to trochę czasu, aby wprowadzić zmiany do mojego bloga. Przede wszystkim dodałam spis recenzji, wszystko podlinkowane, więc zaglądajcie, może coś Was zainteresuje :) Poza tym udostępniłam bloga w Google+. Oprócz tego zorganizowałam konkurs, do udziału w nim serdecznie zapraszam :) http://kraina-ksiazek-stelli.blogspot.com/2013/08/konkurs-wygraj-corki-amia-zasady-joanny.html

Obecnie czekam na egzemplarz recenzencki (to też nowość :)) od portalu nakanapie.pl. Jestem ciekawa cóż to będzie za książka :)

Pozdrawiam i mam nadzieję, że we wrześniu będzie tego więcej :)

Czytelnicy