niedziela, 29 czerwca 2014

"Kłamca 2,5. Machinomachia" Jakub Ćwiek

TYTUŁ: KŁAMCA 2,5. MACHINOMACHIA
SERIA: KŁAMCA #2,5
AUTOR: JAKUB ĆWIEK
WYDAWNICTWO: SINE QUA NON
ROK WYDANIA: 2014
LICZBA STRON: 187
MOJA OCENA" 7/10

Wbrew pozorom polskich autorów powieści fantastycznych jest całkiem sporo i czytelnicy naprawdę mają w czym wybierać. Jednym z najpopularniejszych jest Jakub Ćwiek, który napisał takie serie jak: "Chłopcy", "Dreszcz", "Kłamca". Ta ostatnia liczy sobie już cztery części i jakiś czas temu Ćwiek zapowiedział, że czwarta jest ostatnią. Jednak wiadomo, że z ukochanymi bohaterami zawsze ciężko jest się pożegnać tak na zawsze i oto Kłamca powraca w krótkim zbiorze opowiadań, do którego dołączona została gra karciana o wdzięcznej nazwie "Kłamcianka". Wielbiciele Lokiego powinni być zadowoleni.

Bardzo mi się podoba styl Jakuba Ćwieka, zresztą przypadł mi do gustu już po przeczytaniu pierwszych zdań ze wstępu. Widać, że autor bawi się słowami, pisze tak naturalnie, swobodnie, z poczuciem humoru, przymrużeniem oka, dystansem do życia. Nie boi się zawrzeć na kartkach tego, co akurat pojawia się w jego głowie. Najważniejsze jest to, iż książka bawi, czytelnik może wręcz śmiać się do łez, ma taką odskocznię od codzienności. Jedyne do czego mogę się przyczepić do zbyt duża ilość wulgaryzmów. Wiem, że do Lokiego one pasują, ale chyba mogłoby być ich troszkę mniej. Zauważyłam, że to cecha dość charakterystyczna dla wielu polskich autorów.

"Kłamca 2,5" składa się z nowelki "Machinomachia" oraz dwóch opowiadań "Handlarz snów" i "Swat". Każda z tych historii jest pełna humoru, także tego czarnego. Czyta się je bardzo szybko i przyjemnie, poza tym zostały zakończone świetną puentą. Najbardziej przypadło mi do gustu opowiadanie pt. "Swat", jest bardzo ciekawe, zabawne i... po prostu szalone. Pozostałe również nie są złe, ale według mnie jeszcze czegoś im brakowało. Wydaje mi się jednak, że osoby znające pozostałe części bardziej by je doceniły niż ja.

Jakub Ćwiek stworzył niezwykle charakterystycznego i oryginalnego bohatera, którego nie da się zapomnieć. Z pewnością będzie on inspirował wielu twórców. Loki jest bowiem sprytny, zadziorny, nieco bezczelny, inteligentny i gotowy na nowe romanse. Ma wiele interesujących spostrzeżeń, trafnie ocenia rzeczywistość wokół niego. Poza tym autor w ciekawy sposób połączył to co ziemskie, z tym co niebiańskie. Jego wizja aniołów jest zaskakująca i odważna. Widać, że Ćwiek nawiązuje do wielu źródeł, głównie mitologicznych, ale także popkulturowych. Powstaje z tego taka mieszanka wybuchowa, ale jak najbardziej udana.

Teraz jeszcze kilka słów o grze karcianej. Trzeba przyznać, że jest bardzo pomysłowa i świetnie oddaje klimat tej serii. Dostarcza naprawdę dużo rozrywki, śmiechu, to idealna propozycja na wakacje. Na uwagę zasługują bardzo dobrze wykonane ilustracje, są zabawne i takie z pazurem. Oczywiście potrzeba trochę czasu na zapoznanie się z jej zasadami, ale wszystko zostało wyjaśnione na ostatnich stronach książki, więc nie powinno być większego problemu.

Jeśli jesteście fanami "Kłamcy" to ta książka jest dla was obowiązkowa. Pozostałych zachęcam do zapoznania się z całą serią, tak dla rozrywki, na poprawę humoru, żeby nie nudzić się w wakacje i ukoić ten ból wywołany tęsknotą za szkołą (co do tej tęsknoty to oczywiście kłamstwo). Warto także zagrać w grę karcianą, na pewno was wciągnie.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non!

Wyzwania:

środa, 25 czerwca 2014

"Drzewo migdałowe" Michelle Cohen Corasanti

Drzewo migdałowe
TYTUŁ: DRZEWO MIGDAŁOWE
AUTOR: MICHELLE COHEN CORASANTI
WYDAWNICTWO: SINE QUA NON
ROK WYDANIA: 2014
LICZBA STRON: 386
MOJA OCENA: 9/10

Drzewa to jedne z najsilniejszych i najtrwalszych roślin. W starożytności i wczesnym średniowieczu otaczano je szczególną czcią, wierzono w ich niezwykłą moc. Obecnie drzewo symbolizuje siłę, długowieczność, a także rodzinę, która podobnie jak ono jest w stanie wszystko przetrzymać. Oprócz tego każdy gatunek ma dodatkową symbolikę i tak np. migdałowiec oznacza cierpliwość, trud, czuwanie. Motyw ten pojawia się w powieści autorstwa Michelle Cohen Corasanti pt. „Drzewo migdałowe”, która stała się międzynarodowym bestsellerem, a jej popularność wciąż rośnie. Na czym polega jej fenomen?


Ahmad jest Palestyńczykiem. On i jego najbliżsi żyją w ciągłym strachu spowodowanym wojnami izraelsko-arabskimi. Chłopiec w wieku siedmiu lat na własne oczy widzi, jak młodsza siostra zostaje rozerwana przez minę. W jego dwunaste urodziny ginie kolejna siostrzyczka, dom zostaje całkowicie zniszczony przez izraelskie wojsko, a ojciec trafia do więzienia, za co Ahmad czuje się winny. Dręczony przez wyrzuty sumienia, widząc wielkie cierpienie rodziny, decyduje się wziąć odpowiedzialność za najbliższych i rozpoczyna ciężką pracę. Ma jednak pewien dar, jest geniuszem matematycznym i fizycznym. Czy pozwoli mu to pomóc rodzinie? Czy kiedykolwiek będzie mógł być szczęśliwy?

Powieść wstrząsnęła mną już od pierwszych stron. Jest przerażająca, ale jednocześnie nie można odłożyć jej na półkę. Zawiera wiele opisów tortur, śmierci, okrutnego traktowania więźniów, co naprawdę mocno oddziałuje na czytelnika. Autorka nie stroni od naturalizmu, pisze o ranach, brudzie, bólu. Najgorsza jest świadomość, że takie rzeczy naprawdę miały miejsce i wciąż mają. Po przeczytaniu tych scen ciężko się pozbierać, ale uważam, że powinniśmy od czasu do czasu przeczytać taką powieść.

„Drzewo migdałowe” jest bogate pod względem historycznym. Zawiera nie tylko prawdziwe wydarzenia z wojen trwających od połowy ubiegłego wieku, ale także opisy innej kultury, religii. Wszystko to stanowi tło dla opowieści o rodzinie, którą spotkało tak wiele nieszczęść, a świadkiem ich tragedii była, podobnie jak w utworach pozytywistycznych, przyroda. Jednak pomimo tylu ciosów, ci ludzie nie poddawali się. Razem podnosili się z każdego upadku, próbowali dalej żyć. Rodzina, miłość, przyjaźń, wiara dają nam siłę do walki, często są jedyną ostoją na tym okrutnym i nieprzewidywalnym świecie.

Główny bohater to naprawdę niesamowity człowiek. Czytelnik ma okazję towarzyszyć mu przez większość jego życia. Był jeszcze chłopcem, a już musiał dorosnąć, przedwcześnie stać się odpowiedzialnym za całą rodzinę. Uczył się panowania nad emocjami, zdobywania pożywienia, ciężko pracował, nie miał mieszkania, nosił buty z opon. Bardzo przejęłam się jego losem, a jednocześnie podziwiałam go. W powieści pojawiło się oczywiście dużo innych bohaterów, zarówno Palestyńczyków, jak i Żydów, „Drzewo migdałowe” jest bowiem apelem o pokój, jedność. Pokazuje jak okrutna jest wojna, a także ile można dokonać działając wspólnie, w zgodzie. Dlaczego ludzie zadają sobie nawzajem ból, wyrządzają krzywdy, niszczą to co piękne i dobre? Czemu na agresję odpowiadają często agresją? Czy nie lepiej dążyć do zgody?

Powieść Michelle Cohen Corasanti opowiada także o tym, że w przeciwieństwie do brata Ahmada nie powinniśmy szukać zemsty. Nienawiść nie pomaga odzyskać tego, co się straciło, nie przywraca życia, nie zbuduje niczego dobrego, wyniszcza człowieka. Niestety, wciąż o tym zapominamy. Tymczasem to pojednanie, wybaczenie przynosi ulgę, jest w stanie coś zdziałać. Książka uświadamia nam również, że powinniśmy doceniać to co mamy i jakie otrzymaliśmy talenty, bo one mogą być naszą siłą, pomocą. Warto dążyć do sukcesu, realizować swoje marzenia. „Drzewo migdałowe” daje nam nadzieję, pomaga uwierzyć w to, że każdy może coś osiągnąć, niezależnie od pochodzenia, majątku, itp.

Corasanti napisała powieść, która uwrażliwia czytelnika na los drugiego człowieka. Każe zwrócić uwagę na to, co dzieje się na świecie. Nie można być obojętnym na cierpienie innych. Pokazuje jak piękna jest zgoda i współpraca między ludźmi, którzy pochodzą z przeciwnych stron międzynarodowego konfliktu. Wierzę, że ta książka może dużo zdziałać i zmienić coś w życiu wielu osób. Oby przeczytało ją jak najwięcej ludzi!



Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non!

Wyzwania:

niedziela, 15 czerwca 2014

"Droga do Justyny Kowalczyk. Historia biegów narciarskich" Daniel Ludwiński

TYTUŁ: DROGA DO JUSTYNY KOWALCZYK. HISTORIA BIEGÓW NARCIARSKICH
AUTOR: DANIEL LUDWIŃSKI
WYDAWNICTWO: SINE QUA NON
ROK WYDANIA: 2014
LICZBA STRON: 307
MOJA OCENA: 10/10

Coraz częściej słyszy się, że to sporty zimowe powinny być naszymi sportami narodowymi. Odnosi się to jednak głównie do skoków narciarskich, chociaż biegi także cieszą się ogromną popularnością, przede wszystkim za sprawą wspaniałej Justyny Kowalczyk. Niestety, brakuje zawodników, którzy odnosiliby takie sukcesy jak ona. Miejmy nadzieję, że po przeczytaniu książki "Droga do Justyny Kowalczyk. Historia biegów narciarskich" autorstwa Daniela Ludwińskiego, jeszcze więcej osób zainteresuje się tym sportem, a może dzieci i młodzież zechcą pójść w ślady osób, o których jest ta książka. Ludwiński opowiada bowiem czytelnikom o największych legendach tej dyscypliny. Jakie były jej początki? Czy Polska może pochwalić się jakimiś biegaczami i biegaczkami? Zapraszam do lektury.

Już od pierwszych stron można zauważyć że książka ta została bardzo dobrze przemyślana. Autor uporządkował wszystkie informacje, odpowiedni pogrupował, dzięki czemu nie ma w niej chaosu, jest czytelna i jeśli ktoś chciałby później wrócić do jakiegoś konkretnego miejsca, bez problemu odnajdzie to, czego szuka. Poza tym Ludwiński potrafi przekazać informacje w bardzo ciekawy sposób, tak aby zainteresować czytelników. "Drogę do Justyny Kowalczyk" czyta się przyjemnie, ale wymaga ona zaangażowania i skupienia. Ponadto została wzbogacona o liczne wypowiedzi opisywanych w niej osób, co uważam za naprawdę duży plus. Zawiera także zdjęcia z zawodów, tras, dekoracji, niekiedy są to wydarzenia sprzed ponad 50 lat.

O czym jest ta lektura? Przede wszystkim to sylwetki najpopularniejszych i najwybitniejszych zawodników/zawodniczek wszech czasów. Autor opisał początki, przebieg oraz koniec ich karier. Skupił się na największych osiągnięciach, ale i porażkach, nie zapomniał także o rywalach. Często są to bardzo ciekawe i oryginalne osoby, różne od siebie. Myślę, że naprawdę każda z nich zasługuje na uwagę. Poza tym czytelnicy mogą się przenieść w czasie, do początków biegów narciarskich i dowiedzieć się, jak to wszystko się zaczęło i jak kiedyś wyglądało. Mają okazję przeczytać także o wprowadzaniu nowych biegowych konkurencji, różnych zawodów i imprez. Jak zaczęła się historia Pucharu Świata? Co to Worldloppet? Na takie pytania znajdziecie tu odpowiedzi.

Książka została podzielona na dwie części. Pierwsza opowiada o zagranicznych postaciach, a druga skupia się na Polakach. Okazuje się, że wielu z nich miało ogromny potencjał i talent, a jak na tamte czasy ich wyniki często były bardzo dobre. Mogli jednak zajść o wiele dalej, gdyby mieli do tego odpowiednie warunki. To przykre, ale ciągle rzucano im kłody pod nogi, np. zabraniano wyjazdów, brakowało pieniędzy. Poza tym o kimś takim jak np. fizjoterapeuta mogli tylko pomarzyć. Daniel Ludwiński opisał wiele takich przykładów i sytuacji, dzięki czemu już rozumiem, dlaczego Polacy odnieśli tak mało sukcesów w tej dyscyplinie, a jednocześnie te medale, które udało im się zdobyć, są naprawdę wyjątkowe. W "Drodze do Justyny Kowalczyk" znajdziecie także kilka słów o trenerach oraz oczywiście o samej Justynie, nie tylko jej sukcesach, ale i trochę o szkole, młodości, trudnych decyzjach. Nie brakuje także Marit Bjoergen, ale ona jest bohaterką części pierwszej.

Książka zawiera wiele ciekawostek, które zainteresują każdego. Opowiada np. o aferach dopingowych oraz różnych zmianach, które zachodziły przez te wszystkie lata Dotyczą one stroju, sprzętu, zasad, stylu itp. Istotnym elementem jest również trening, który także się zmieniał, każdy miał na niego inny pomysł. Tak samo było z dietą, dopiero z czasem odkrywano, co jest najlepsze dla zawodnika, ile powinien pić wody itd. Ponadto świetnym uzupełnieniem są różne interesujące historie z zawodów. Jedne zabawne, inne wzruszające, a niektóre wręcz jak z filmów. Bardzo mi się podobały, miałam wrażenie, jakbym czytała powieść.

"Droga do Justyny Kowalczyk. Historia biegów narciarskich" to opowieść o wielkich sukcesach, ale i porażkach. Okazuje się jednak, że z upadku można się podnieść i znów coś osiągnąć. Naprawdę podziwiam osoby, o których jest ta książka, ich determinację, wyrzeczenia, ciężką pracę. Wiele z nich wyznawało zasadę walki do końca (nie schodzili z tras), potrafili także zachowywać się fair play. Niestety często przeszkadzały im choroby i różne inne przypadki losowe. Dowiedziałam się także, jak łatwo można zmarnować swój talent, szansę, karierę, czasami zaś nie zależy to od nas.

Każdy, kto interesuje się sportem, a już w ogóle zimowymi dyscyplinami, powinien przeczytać tę książkę. Myślę jednak, że może ona zainteresować nawet tych, którzy zawody oglądają sporadycznie. Z pewnością jeszcze do niej powrócę i liczę na to, że takich książek będzie coraz więcej.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non!

Wyzwania:

poniedziałek, 9 czerwca 2014

"Recepta na miłość" Paula Roc

TYTUŁ: RECEPTA NA MIŁOŚĆ
AUTOR: PAULA ROC
WYDAWNICTWO: SINE QUA NON
ROK WYDANIA: 2014
LICZBA STRON: 249
MOJA OCENA: 8/10

Seriale medyczne cieszą się wśród widzów ogromną popularnością. Czemu nie miałoby być tak samo w przypadku książek o takiej tematyce? Dotychczas jeszcze nie miałam okazji przeczytać tego typu powieści, ale jakiś czas temu usłyszałam o "Recepcie na miłość" autorstwa Pauli Roc, opowiadającej o życiu barcelońskich lekarzy. Książkę polecają nie tylko recenzenci, ale i aktorzy, więc uznałam, iż warto zapoznać się z nią.

Magda, studentka medycyny za namową przyjaciela przeprowadza się do Barcelony. Dziewczyna przeżyła ostatnio wiele trudnych chwil. Wierzy, że tutaj będzie mogła zacząć wszystko od nowa i pozbędzie się traumy, która nie daje jej spokoju. Okazuje się jednak, że w tym semestrze przydzielono jej staż na internie, a nie na wymarzonej chirurgii. Tam poznaje m.in. Juana, który wcale nie chce być lekarzem, gdyż jego prawdziwą pasją jest fotografia. Dziewczyna spotyka także młodego chirurga Roia, nieodpowiedzialnego egoistę. Czy w Barcelonie jej życie zmieni się na lepsze?

Powieść rzeczywiście jest bardzo ciekawa i wciąga już od pierwszych stron. Przeczytałam ją w dwa dni i żałuję, że nie ma więcej stron. Losy lekarzy z Barcelony naprawdę mnie zainteresowały. Autorka ukazała zarówno ich prywatne życie, jak i zawodowe.Wykreowała wielu bohaterów, jedni z nich to stażyści, inni zaś są już doświadczonymi lekarzami i dzielą się swoją wiedzą z podopiecznymi. Oczywiście w powieści nie zabrakło kilku medycznych przypadków. Paula Roc poruszyła problem przeszczepów, chorób psychicznych, uzależnienia od leków. "Recepta na miłość" przypomina więc serial, ale jest to podobieństwo pozytywne. Trochę przeszkadzała mi jedna rzecz, otóż każdy rozdział był opowiadany z punktu widzenia innego bohatera. Ich losy rzeczywiście łączyły się ze sobą, ale jak na dość krótką książkę, było tego za dużo. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że nie każdemu będzie to przeszkadzało, niektórzy mogą nawet uznać to za zaletę.

Polubiłam bohaterów tej powieści, ponieważ każdy z nich jest inny i wiele wnosi do całej historii. Chyba najbardziej przypadł mi do gustu Juan - wrażliwy, przyjacielski, pełen zrozumienia dla innych. Magdę zaś dręczy przeszłość, ale jak na takie przeżycie i tak ma w sobie dużo siły. Nie mogę tylko wybaczyć jej takiej jednej rzeczy, ten kto już czytał, pewnie się domyśla jakiej. Oprócz nich jest jeszcze szesnastoletnia Irati, która pakuje się w niewłaściwy związek, sympatyczna, ale mająca wiele dziwactw ciocia Lola, tajemniczy, "niegrzeczny" Roi i inni. Na pewno każdy z czytelników kogoś z nich polubi i będzie mu kibicował.

W książce znajdziecie wiele tajemnic i problemów rodzinnych, które często wychodzą na jaw właśnie w tych najtragiczniejszych momentach. Najgorzej jest, jeśli rodzina pomimo ciężkiej choroby nie potrafi się zjednoczyć... Dzięki "Recepcie na miłość" możemy poznać specyfikę zawodu lekarza. Okazuje się, że aby być dobrym lekarzem, nie wystarczy tylko mieć dużą wiedzę, precyzję, logikę itp., ale trzeba także umieć rozmawiać z pacjentem i jego bliskimi, mieć dużo zrozumienia, wrażliwości oraz dar przekonywania. Autorka poruszyła także problem szukania własnego powołania i podejmowania decyzji, które będą z nim zgodne. Nie możemy postępować wbrew sobie, tylko dlatego, żeby zadowolić rodzinę. Jeśli ktoś nas kocha, powinien zrozumieć, że pragniemy czegoś innego. Istotnym tematem jest także presja, z którą ciężko sobie poradzić, a która potrafi wyniszczyć każdego. Często nie potrafimy sobie poradzić z odpowiedzialnością, która na nas ciąży, mamy za dużo obowiązków, życie prywatne wpływa na życie zawodowe. Kiedy coś takiego ma miejsce, należy od razu zacząć szukać pomocy.

"Recepta na miłość" to idealna propozycja dla wszystkich fanów seriali typu "Lekarze", "Na dobre i na złe" itp., ale także osób, które poszukują ciekawej i mądrej powieści obyczajowej. Po cichu liczę na to, że Paula Roc napisze kontynuację, bo jestem bardzo ciekawa, co jeszcze wydarzy się w życiu Magdy, Juana, Mai, Irati i reszty ekipy. Uważam, że takie książki powinny powstawać, z chęcią przeczytałabym jakąś serię o lekarzach.


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non!

Wyzwania:

niedziela, 8 czerwca 2014

Ocalić od zapomnienia - czerwiec

Rozpoczynamy szósty miesiąc wyzwania Ocalić od zapomnienia.
W komentarzach przesyłajcie: tytuł, autora oraz link do recenzji przeczytanej książki.

Dołączyć można w każdej chwili!

Zapisy oraz regulamin tutaj: http://kraina-ksiazek-stelli.blogspot.com/p/wyzwania-2014-r.html

Podsumowanie maja

Tym razem dosyć późno pojawia się podsumowanie, ale to dlatego, że znowu mam w planach dużo recenzji i jest problem jak zwykle.

Przeczytane książki: 10 (Szukając Alaski, Pamiętnik nastolatki 7, Demony miłości, Gra o miłość, 7 razy dziś, Pani na Srebrnym Gaju, Tygrysie Wzgórza, Hyperversum 2, Wesele, Ludzie bezdomni)
Liczba opublikowanych recenzji: 8
Liczba postów: 11
Liczba komentarzy (nie liczę tych do wyzwań ani moich): 80
Liczba wyświetleń: 1025
Liczba przeczytanych stron: 3671

W czerwcu planuję uporządkować trochę spraw dotyczących nauki, książek, recenzji, czasu i pomysłów i od lipca wcielę mój plan w życie. O wszystkim opowiem Wam w podsumowaniu czerwca :)

czwartek, 5 czerwca 2014

"Elita" Kiera Cass

ElitaTYTUŁ: ELITA
SERIA: SELEKCJA #2
AUTOR: KIERA CASS
WYDAWNICTWO: JAGUAR
ROK WYDANIA: 2014
LICZBA STRON: 326
MOJA OCENA: 10/10


Całkiem niedawno oczarowała mnie powieść autorstwa Kiery Cass pt. "Rywalki". Nie mogłam przestać myśleć o Americe, Maxonie, Aspenie i reszcie, toteż z niecierpliwością czekałam na premierę "Elity". Przeczytałam ją w dwa dni, ale przedtem trochę się obawiałam, bo kilka osób stwierdziło, że ta część jest słabsza, wkurzająca i nie wnosi do całej historii niczego nowego. Na szczęście absolutnie się nie zgadzam z takimi opiniami.

W pałacu pozostało już tylko sześć dziewcząt, a większość z nich jest naprawdę zdeterminowana. Tylko Ami wciąż nie wie, czego chce, zresztą nikt nie ułatwia jej tej decyzji. Dziewczyna często nie rozumie zachowania Maxona, poza tym wciąż nie może zapomnieć o przeszłości i o tym, co łączyło ją z Aspenem. Nie jest jeszcze gotowa na nowy związek, tym bardziej, że Aspen chce dostać drugą szansę. Zresztą problem tkwi także w tym, że Ami nie chciałaby być księżniczką, szczególnie, gdy zaczyna coraz bardziej poznawać życie na zamku oraz sekrety rodziny królewskiej. Ponadto z łatwością pakuje się w tarapaty...

Klimat powieści znów jest niezwykły, chociaż wyraźnie czuć, że atmosfera staje się coraz bardziej napięta . "Elitę" czytałam w błyskawicznym tempie, nie mogłam się od niej oderwać, bo ciągle chciałam wiedzieć, co dalej. Ta książka świetnie oddziałuje na emocje. Często czułam niepokój, bałam się, co może się za chwilę wydarzyć, czasami ogarniało mnie uczucie podobne do tego przed jakimś ważnym sprawdzianem. Autorka potrafi także zaskoczyć czytelnika, poza tym widać, że świetnie się bawi całą opowieścią, czuć, że pisała ją z lekkością, radością i przyjemnością.

Podoba mi się to, że Kiera Cass pokazuje zupełnie inną stronę mieszkania w pałacu, bycia księciem itd., niż ta, którą znamy z bajek. Życie księżniczki kojarzy nam się przecież głównie z pięknymi sukniami, balami itp. Oprócz tego warto zwrócić uwagę na elementy dystopijne oraz polityczne. Autorka ukazała ciekawą wizję świata, a jednocześnie nie przesadziła z nadmiarem takich motywów. Poza tym, czytając "Elitę", nie można narzekać na brak akcji, bo ciągle coś się dzieje: ataki Rebeliantów, zagraniczne wizyty, liczne wyzwania, z którymi muszą się zmierzyć kandydatki.

America i Maxon to jedne z tych postaci, które się uwielbia pomimo ich wad, błędów, tego, że często miałoby się ochotę na nich nakrzyczeć, tak cię potrafią zdenerwować. Podejrzewam, że nie u każdego bohatera bym to tolerowała, ale oni są jacyś wyjątkowi, zresztą rozumiem ich rozterki. Zostali zaplątani w jakieś błędne koło, z którego ciężko się wydostać. Niektórzy narzekają, że Ami nie może się zdecydować, ale to nie jest taki typowy trójkąt. Aspena zna od dzieciństwa, zawsze był jej bliski, świetnie się rozumieli, planowali wspólną przyszłość. Maxon zaś ma w sobie coś przyciągającego, ale czasami potrafi nieźle wkurzyć. Rozumiem to, że America tak reagowała na pewne sprawy, a szczególnie taką jedną, około setnej strony. Niestety, Aspena lubię coraz mniej, zaczyna być trochę nijaki.

"Elita" to opowieść o miłości, trudnej przyjaźni, ale także błądzeniu i szukaniu własnej drogi, pomysłu na swoje życie. Uświadamia nam, że ci, co marzą o sławie, władzy, bogactwie, tak naprawdę nie wiedzą z czym to się wiąże. Rodzina królewska z Illei ma naprawdę wiele sekretów... Powieść mówi również o okrutnym systemie klasowym, bezsilności wobec władzy, ale także próbach przeciwstawienia się. Bohaterowie "Elity" są w bardzo trudnej sytuacji, szczerze im współczuję i nie chciałabym stać przed takimi wyborami i decyzjami, jak oni. Poza tym czasami prawda okazuje się okrutna i bezlitosna.

Kontynuacja "Rywalek" nie jest słabsza od poprzedniczki i wciąż zachwyca. Ta seria ma po prostu w sobie "to coś" i prawie każdy powinien znaleźć w niej coś dla siebie. Zachęcam wszystkich do przeczytania "Rywalek" oraz "Elity", bo są naprawdę warte uwagi, a ich lektura to wielka przyjemność i dużo emocji. Ja już marzę o trzeciej części!

Wyzwania:

Czytelnicy