"W pierścieniu ognia"
Katniss i Peeta mają odbyć obowiązkowe Tournee Zwycięzców.
Trwają też przygotowania do 75. Głodowych Igrzysk. Bezwzględny Kapitol tym
razem wpadł na naprawdę okrutny pomysł. Z każdego Dystryktu dwoje wylosowanych
Zwycięzców weźmie udział w Igrzyskach Ćwierćwiecza. Zwycięży najlepszy z
najlepszych…
Druga część „Igrzysk Śmierci”, pt.: „W pierścieniu ognia”
autorstwa Suzanne Collins zainteresowała mnie jeszcze bardziej niż pierwsza. Akcja
jest coraz ciekawsza, naprawdę dużo się dzieje! Moją uwagę szczególnie zwróciła
wędrówka bohaterów przez trującą mgłę i tajemniczy wybuch. Ponadto ludzie
zaczynają się buntować, w efekcie czego szykuje się powstanie. Dynamiczne opisy
powodują, że czytelnik się nie nudzi, a całość czyta się jednym tchem.

Nienawiść i okrucieństwo nie są w stanie zniszczyć uczuć.
Niektórzy uczestnicy Igrzysk pomagają sobie nawzajem, tworzą sojusze, które
czasem przeradzają się w przyjaźń. Pomimo tego, iż wygrać może tylko jedna osoba,
Katniss i jej sojusznicy wspierają osoby słabsze, starsze. Są gotowi do
poświęceń dla drugiej osoby, nawet kosztem własnego życia. To piękny przykład
pozytywnych uczuć, które są silniejsze od zła.
„W pierścieniu ognia” to także opowieść o miłości. Katniss i
Peeta nadal udają, że są parą (z tym, że on rzeczywiście ją kocha). Coraz
bardziej pogrążają się w kłamstwach, których już nie da się odkręcić. Tymczasem
dziewczyna nie jest pewna swoich uczuć. Bardzo ważny jest dla niej Gale, a
znajomości z nim nie jest w stanie ukryć przed władzą. Jedynym wyjściem by
zniszczyć plotki jest ślub z Peetą. Autorka próbuje odpowiedzieć na pytanie,
czy można postępować wbrew sobie, dla dobra sprawy. Poza tym czasami jesteśmy
nieświadomi tego, co naprawdę czujemy i potrzebujemy czasu, aby to zrozumieć.
Całą serię polecam zarówno młodzieży, jak i dorosłym. To
wzruszająca książka mówiąca o walce ze złem i dążeniu do sprawiedliwości. Daje
nadzieję i nie pozwala się poddawać.
Też podobała mi się bardziej niż pierwsza część :)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że napisałaś o co chodzi w 75. Igrzyskach bo dla mnie to był największy czytelniczy szok. Miałem to szczęście, że nie wiedziałem jeszcze do czego dojdzie, a gdybym przeczytał recenzje przez książką to już nie miałbym takiej niespodzianki :P
Mam w planach i nawet czeka już na półce, tylko jakoś czasu brakuje :/ Ehhh... żeby tylko doba była dłuższa :P
OdpowiedzUsuńTaaaaak! "Igrzyska śmierci" górą <3
OdpowiedzUsuńWłaśnie jestem w trakcie czytania "W pierścieniu ognia" - około 1/3 za mną. Autorka trzyma poziom, aczkolwiek jak na razie, większą sympatią darzę "Igrzyska śmierci" - jakoś bardziej mi się podobały... Ale ta część również trzyma w napięciu, więc jest dobrze. :)
OdpowiedzUsuńSłyszałam wiele zachwalań na temat tej książki! Od moich przyjaciółek i innych dziewczyn, prowadzących blogi:) ,,Igrzyska śmierci" na pewno przeczytam! Nie ma bata ;)
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie!
http://createdeternity.blogspot.com/
Poluję w bibliotece na "Igrzyska śmierci" ;) To czy zajrzę do tej drugiej części zależy od tego czy spodoba mi się pierwsza :)
OdpowiedzUsuńNa razie czytałam pierwszą część. Ale teraz jak przeczytałam Twoją recenzję: szczęka mi opadła. Kolejne Igrzyska? No bez jaj. O mało nie dostałam zawału przy pierwszej części. .__.
OdpowiedzUsuńNajlepsza część całej trylogii. Po tym, jak przeczytałam pierwszą część nawet narracja w czasie teraźniejszym przestała mi przeszkadzać, a raczej nie jestem jej fanką. MOże się jeszcze kiedyś na nią skuszę. :)
OdpowiedzUsuńhttp://our-humble-opinions.blogspot.com/