Złodzieje bohaterami?
Lubimy czytać książki fantasy o wielkich bohaterach, którzy
dokonują niezwykłych czynów. Tym razem jednak czytelnicy mają okazję poznać
dwóch łotrzyków, którzy nie stronią od kradzieży, podstępnych intryg i niecnych
planów. Jednak wszystko dla „dobra sprawy”. Motyw znany, ale ciekawy, dlatego z
chęcią zapoznałam się z książką „Królewska krew. Wieża elfów” autorstwa Michaela
J. Sullivana.
„Zamordowany
został król. Władza przeszła w ręce spiskowców, którzy sądzili, że każdy
element ich planu był doskonały. Poza jednym. Winą próbowali obarczyć Royce’a i
Hadriana. Ci nie są jednak byle złodziejaszkami i nie pójdą dobrowolnie pod
pręgierz. To okryty złą sławą duet Riyira, i nikt nie powstrzyma ich przed
krwawą zemstą! Los królestwa spoczywa w rękach dwóch najemników.”

Co jeszcze znajdziecie w tej książce? Przede wszystkim
intrygi, w które zamieszany jest każdy z występujących w powieści postaci. Nic
nie będzie oczywiste, przed wami liczne i niespodziewane zwroty akcji,
morderstwa, kradzieże, walki o władzę. Jest miłość i nienawiść, dobro i zło,
odwaga oraz tchórzostwo, ocalenie i śmierć. Myślę, że to gratka dla fanów
książek stylizowanych na średniowieczu. Oczywiście są również elementy fantasy,
czyli magia oraz smoki, krasnale, czarodzieje i elfy. Między tymi ostatnimi, a
ludźmi panuje odwieczny konflikt.
Chociaż „Królewska krew. Wieża elfów” jest powieścią, która
ma na celu rozrywkę i nie jest moralizatorska, ani nadmiernie pouczająca, można
odnaleźć w niej ważne dla człowieka wartości. Pozwala zastanowić się, czy
przestępstwa dla dobra sprawy są słusznym rozwiązaniem problemów. Mówi także o
tym, że nienawiść nie pomaga nawet na wojnie. Daje do zrozumienia, że bardzo
łatwo jest osądzić niewinnych ludzi, gdy tymczasem zło kryje się zupełnie gdzie
indziej… Uczy pojednania i troski o rodzinę, gdyż nie trudno ją stracić.
Opowiada o dążeniu do prawdy i zwycięstwie dobra nad złem.
Komu polecam powieść Sullivana? Wielbicielom literatury
fantasy, przygodowej oraz nawiązującej do średniowiecza. Książka jest pełna
humoru, przygód i pozwala oderwać się od rzeczywistości na długie godziny, gdyż
ma ponad 700 stron. Nie powiem, że jest jedną z moich ulubionych, ale bardzo mi
się podobała i z przyjemnością sięgnę po drugą część.
Przy takich historiach zawsze boję się, że nie trafię na nic oryginalnego, ale to wydaje się być ciekawe. Nie wiem jeszcze, czy to przeczytam, lecz też nie wykluczam :)
OdpowiedzUsuńOoooo! Dobre fantasy wyczuwam^^ Chociaż może być trochę schematyczne. Już sam tytuł od razu skojarzył mi się z "Wiedźminem" ("Krew elfów" mi się przypomniała). Na razie chyba raczej nie, ale kiedyś pewnie tak : )
OdpowiedzUsuńNo no... tak "biegam" po tych blogach z recenzjami i nic porządnego, ale tu?? Pełen profesjonalizm! Recenzje nie zawierają spojlerów, są łatwe do zrozumienia. Ciekawy styl pisania. Także piszę blog, może miałabyś czas zajrzeć? A co do książki. Już pędzę do biblioteki...
OdpowiedzUsuńadres URL mojego bloga: http://nonsensowo.blog.pl/
Wydaje się serio ciekawa, sięgnę ;p
OdpowiedzUsuńCzytałam jedynie drugi tom (tj. trzeci i czwarty :P), ale bardzo chcę nadrobić swoje zaległości także i z tym :D
OdpowiedzUsuńNie słyszałam o tej książce, ale jakoś mnie nie zainteresowała ;)
OdpowiedzUsuń