piątek, 10 lipca 2015

"Następczyni" Kiera Cass

Rywalki. Tom 4. Następczyni - Cass KieraTYTUŁ: NASTĘPCZYNI
SERIA: SELEKCJA #4
AUTOR: KIERA CASS
WYDAWNICTWO: JAGUAR
ROK WYDANIA: 2015
LICZBA STRON: 359
MOJA OCENA: 9/10

Pamiętam, jak bardzo oczarowała mnie powieść "Rywalki". Nie mogłam się od niej oderwać i doczekać się kolejnej! "Elita" spełniła moje oczekiwania. Niestety, przy trzeciej już było gorzej... Nie mogłam uwierzyć, że tak wspaniałą historię można tak zepsuć. Gdy dowiedziałam się, że Kiera Cass napisała kolejną książkę, ale tym razem już nie z Ami w roli głównej, miałam wiele obaw. Podsycały je negatywne recenzje "Następczyni", które tak często znajdowałam w blogosferze. Właściwie już chciałam zrezygnować z sięgania po tę powieść, aby nie psuć sobie jeszcze bardziej całej serii, ale los chciał, że wygrałam tę książkę. Zabrałam się więc za czytanie i... przepadłam.

UWAGA! OPIS ZAWIERA SPOILERY POPRZEDNICH CZĘŚCI!
Dwadzieścia lat temu książę Maxon wstąpił na tron i poślubił Americę Singer. Teraz ich córka Eadlyn ma już osiemnaście lat i pomimo tego, że podziwia uczucie swoich rodziców, sama nie planuje wychodzić za mąż. Tymczasem sytuacja w kraju wygląda coraz bardziej nieciekawie... Mimo zniesienia systemu kastowego, zamieszki nie ustępują, a równości nie każdy przestrzega. Aby odwrócić uwagę społeczeństwa, rodzina królewska decyduje się na kolejne Eliminacje. Tym razem będą one miały na celu znalezienie męża dla Eadlyn. Dziewczyna nie chce jednak w ogóle słyszeć o czymś takim. Ostatecznie za namową bliskich ulega, ale stawia własne warunki. Liczy na to, że uda jej się zakończyć Eliminacje jako singielka...

Nie spodziewałam się, że "Następczyni" okaże się tak wciągającą historią! Czytając tę książkę, nie można się nudzić, zapewniam. Tyle się dzieje, akcja biegnie do przodu jak szalona. Dla mnie właśnie to jest jedną z najważniejszych kwestii w powieściach. Jeżeli wydarzenia potrafią mnie porwać, mój odbiór danej książki z reguły okazuje się bardzo pozytywny. Poza tym całość czyta się naprawdę szybko i płynnie. Styl autorki nie jest jakiś wyszukany, kwiecisty itd., pewnie wiele osób mogłoby się przyczepić, że zbyt prosty, ale nie przeszkadzało mi to, choć zgadzam się, że zmiana mogłaby podziałać na plus.

Muszę się przyczepić do jeszcze jednej rzeczy, która jest moją taką całkowicie subiektywną uwagą i myślę, że nie każdy zwrócił na to uwagę. Otóż powód, dla którego organizowane są Eliminacje, jest chyba trochę naciągany, a może nawet bardzo... Nie sądzę, żeby miały one pomóc w uspokojeniu nastrojów społeczeństwa. Owszem, kraj zawsze żyje tym, co dzieje się w rodzinie królewskiej (wystarczy spojrzeć na szum wokół narodzin córki Williama i Kate), ale w przypadku Illei nie uważam, żeby to załatwiło sprawę. Rozumiem, że nie da się od razu wymyślić nowych reform i działań, lecz autorka mogła lepiej nie łączyć tych dwóch spraw, a jako przyczynę Eliminacji podać po prostu konieczność znalezienia małżonka dla przyszłej królowej. Z historii wiemy, że z reguły dla młodych kobiet, a tym bardziej z królewskich rodów, szukano partnera, z różnych względów.

Nie rozumiem, dlaczego sporo grupa czytelników narzeka na Eadlyn. Przecież to taka ciekawa postać! Przede wszystkim bardzo nieoczywista. Jest rozpieszczona, egoistyczna, władcza, bywa też złośliwa, ale z drugiej strony ma dużo pomysłów, kocha swoją rodzinę, potrafi wyrazić własne zdanie. Myślę, że w głębi duszy to całkiem wrażliwa osoba. Najbardziej podobało mi się, jak bawiła się tymi Eliminacjami. Jej sabotaż zapowiadał się obiecująco, ale więcej już Wam nie zdradzę. Musicie dowiedzieć się sami!

Kilka słów należy się także kandydatom. Moim ulubieńcem zdecydowanie jest Kile. Ma w sobie coś ujmującego. Polubiłam także Henriego, bo chłopak ma dobre serce, ale w moim rankingu z Kile'em nie ma szans. Pozostali chłopacy też są całkiem ciekawi, niektórzy trochę pyskaci, inni mają intrygujące pomysły, jeszcze inni okazują się dość ordynarni... Myślę, że istotną postacią jest również Erik, tłumacz Henriego. Spodziewam się, że w następnej części namiesza. Jeśli chodzi o pozostałych bohaterów, to pojawia się oczywiście America, Maxon, Marlee, Aspen, Lucy, May itd. Myślę, że obdarzycie sympatią również braci Eadlyn, a w szczególności Ahrena.

"Następczyni" to powieść, która podobnie jak "Rywalki" okazała się wciągającą, magiczną i baśniową historią z domieszką reality show. Bardzo się cieszę, że Kiera Cass znów potrafiła swoją książką mnie oczarować, jestem więc w stanie wybaczyć jej potknięcie w "Jedynej". Fanom całej serii ogromnie polecam, zaś tym, którzy jeszcze nie czytali "Selekcji", radzę zacząć od początku. Wprawdzie "Następczyni" to już zupełnie inna historia, ale najpierw warto poznać opowieść o rodzicach Eadlyn. Osobiście chyba nie wytrzymam do czasu, kiedy ukaże się kolejna część. Tak bardzo chciałabym poznać dalsze losy głównej bohaterki!



17 komentarzy:

  1. Mam pierwsze trzy tomy tej serii, ale jeszcze nie znalazłam czasu, żeby zabrać się za ich czytanie. Niemniej jednak postaram się w końcu nadrobić zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie bardzo druga część zawiodła, więc nie wiem czy dotrwam do czwartej...

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam całą trylogię "Selekcja" i bardzo mi się podobała :) Co do "Następczyni" mam ją w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam! :D
    Przyjemna lektura! Miło się czyta.
    Lecz w moim przypadku - coś na raz ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety, ale ja w dalszym ciągu nie zapoznałam się z żadnym tomem serii ;)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Może uda mi się kiedyś poznać całą serię:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę zabrać się za tą serię ale jak na złość nie ma jej w mojej bibliotece, a byłam święcie przekonana, że chociaż pierwszą część tam znajdę :P Cóż, trzeba będzie kupić kiedyś ;/
    Ogólnie recenzja zachęcająca, nie czytałam tylko opisu książki, bo nie chcę psuć sobie napięcia przy czytaniu pierwszych tomów :D
    Pozdrawiam ^^
    pusta-szklanka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam na razie drugą część na półce, a trzeba najpierw zabrać się za pierwszą ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Całą serię mam w planach przeczytać :) Jednak nie wiem kiedy to nastąpi, bo lista książek "must read" jest trochę długa :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam pierwszych tomów, więc wstrzymam się z czytaniem recenzji kontynuacji ;) Ale muszę się wziąć za Rywalki w końcu !

    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. książka już czeka na swoją kolej, ale pewnie szybko po nią nie sięgnę.
    wspólniczka czytała i odradza, a takie zdanie ma wiele osób. z drugiej strony krążą i dobre opnie, także jeszcze się zastanowię. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo zachęcająca recenzja, zdecydowanie wyczuwam tu coś dla siebie. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja po drugim tomie wymiękłam... Książka zaczęła działać mi na nerwy, ale i tak za niedługo zabiorę się za trzecią i czwartą część :)
    http://pizama-w-koty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. te okładki sa tak bajeczne, że mogłabym ciągle się w nie patrzeć :)
    taka ze mnie trochę marzycielka czasami... ale która z nas nie marzy o takiej sukni? :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Książka zdecydowanie wymiata!!!
    Myślałam, że będzie taka sobie, ale oczywiście ze względu na moją miłość do "Rywalek", nie powstrzymałam się także od przeczytania "Następczyni".
    I jestem zakochana <3 <3 <3
    http://lakaksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Będę musiała w końcu przeczytać "Jedyną", a później zabrać się za "Następczynię", aczkolwiek zabolało mnie, że wspomniałaś iż w tym tomie pojawia się znów Aspen. Chyba miałam nadzieję, że zginie gdzieś po drodze. :D Tak czy inaczej, jestem ciekawa jak odbiorę córeczkę Maxona, jestem ciekawa jak odbiorę finał Selekcji. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło jeśli dodasz chociaż krótki komentarz :) Jeśli chcesz - zostaw adres swojego bloga, a na pewno go odwiedzę ;)

Czytelnicy