"Młody świat" Chris Weitz

TYTUŁ: MŁODY ŚWIAT
SERIA: MŁODY ŚWIAT #1
AUTOR: CHRIS WEITZ
TŁUMACZ: OLGA SIARA
WYDAWNICTWO: INSIGNIS
ROK WYDANIA: 2017
MOJA OCENA: 7/10
Kilka lat temu zapanowała moda na powieści postapokaliptyczne, antyutopie itp. Co prawda ten szał już jest nieco mniejszy, ale co jakiś czas pojawiają się kolejne serie książkowe wpisujące się w tę konwencję. Do takich powieści można zaliczyć również "Młody świat", czyli pierwszą część serii o nastolatkach, którzy zostali sami w Nowym Jorku. Czy książka wyróżnia się czymś wśród wielu tego typu lektur?
Na Ziemi zostały już tylko osoby w wieku nastoletnim. Zarówno dorośli, jak i dzieci wyginęli z powodu epidemii nieznanej choroby, z którą nikt nie potrafił sobie poradzić. Młodzi muszą nauczyć się życia w zupełnie nowej rzeczywistości. Cały czas liczą na to, że znajdą lekarstwo na chorobę, która za kilka lat z pewnością dopadnie także ich. Przywódcą jednej z nastoletnich grup jest Jefferson, przejmujący stery po zmarłym bracie. Pomaga mu między innymi Donna, w której skrycie się podkochuje. Któregoś dnia okazuje się, że lek na okrutną chorobę może naprawdę istnieć, jednak droga do tego jest długa i niebezpieczna...
Muszę przyznać, że książka bardzo przypomina mi serię autorstwa M. Granta "Gone: Zniknęli". Tam również przedstawiony został świat, w którym dorośli wyginęli. Młodzież musiała zawalczyć o przetrwanie, ustalić własne prawa i spróbować znaleźć dla siebie jakiś ratunek. W tym przypadku jest podobnie. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że ciężko jest wymyślić coś, co jeszcze nigdy nie pojawiło się w literaturze, toteż podobny motyw nie zniechęcił mnie do lektury. Byłam ciekawa, jak taki temat i pomysł zostanie zrealizowany przez innego autora. Póki co czytelnicy mogą zapoznać się dopiero z pierwszą częścią serii Weitza, więc oceniać można jedynie po początku całej historii. Na daną chwilę widzę w niej duży potencjał, choć nie porwała mnie aż tak jak "Gone".
Ogromnym plusem tej powieści jest to, iż wciąga już od pierwszych stron. Nie znajdziecie tu zbędnego wstępu, tylko od razu zostaniecie rzucenie w sam środek wydarzeń, a uwierzcie, że dzieje się naprawdę dużo. Czytając tę książkę, nie można się nudzić. Według mnie zaletą jest również to, iż narratorów jest dwóch, Jefferson oraz Donna. Dzięki temu można poznać dwa punkty widzenia i zgłębić uczucia oraz emocje, które targają tymi bohaterami.
Styl autora przypadł mi do gustu. Zupełnie inaczej pisze "część Donny", a inaczej Jeffersona, dzięki czemu widać, że potrafi bawić się słowem, dostosowywać je do sytuacji, postaci itp. Całość czytało się przyjemnie i sprawnie. Autorowi udało się również stworzyć odpowiedni klimat, taki przepełniony niepokojem.
Wizja świata bez dorosłych, przedstawiona przez autora jest naprawdę ciekawa. Widać tę bezkarność, a zarazem próbę ustalenia nowych norm i zasad. Każdy chce przeżyć, niekiedy nawet kosztem innych. Tworzą się grupy, które często są przeciwko sobie, w obrębie niektórych członkowie nawzajem się wspierają, ale zdarzają się też takie grupy, które są razem tylko przeciw wrogom. Zainteresowały mnie nawet "zwykłe" sytuacje, typu próby zdobycia jedzenia itp. Przyczepię się tylko do tego, że autor mógł jeszcze szerzej opisać całą sytuację, w której znaleźli się bohaterowie. Momentami miałam wrażenie, że brakuje trochę rozwinięcia pomysłu.
Jeśli chodzi o bohaterów, to są oni różnorodni i każdy z nich ma jakieś zalety i wady. Szczególnie polubiłam główne postacie, zresztą to na nich autor skupił się najbardziej. Co do wątku miłosnego, nie jest on jakoś szczególnie narzucający się czytelnikowi. Owszem, opisane są rozterki targające bohaterami, ale nie zdominowały one tej powieści.
Jeśli lubicie postapokaliptyczne serie to "Młody świat" powinien przypaść wam do gustu. Odnajdziecie tu wartką akcję, emocje oraz zarówno desperackie, jak i te bardziej przemyślane próby przetrwania. Jest to dopiero początek serii, wiem myślę, że można liczyć na to, iż w kolejnych akcja rozwinie się jeszcze bardziej. Może nie jest to arcydzieło, ale na pewno całkiem dobra propozycja na spożytkowanie wolnego czasu.
Odwiedźcie mnie na Facebooku! KLIKNIJ TU
Odwiedźcie mnie na Facebooku! KLIKNIJ TU
Czuję, że to coś dla mnie. Takie historie właśnie najbardziej mnie wciągają.
OdpowiedzUsuńChyba nie dla mnie, ale wiem komu ją polecić - mój luby lubi takie klimaty. Myślę, że książka przypadnie mu do gustu :)
OdpowiedzUsuńDawno nie czytałam postapokaliptycznej książki. Może więc się skuszę.
OdpowiedzUsuńNie jestem fanką postapokaliptycznych powieści, więc jednak spasuję.
OdpowiedzUsuńMoje pierwsze skojarzenie było z "Władcą much". Wiadomo, jak skończyły się rządy dzieci na wyspie. Zaciekawiłaś mnie recenzją. Ciekawe jak do tematu podszedł pisarz. Pamiętam dziwne wrażenie, kiedy czytałam "Władcę much", że na wyspie nie było dzieci, tylko dorośli, a dopiero gdy na wyspie naprawdę pojawili się dorośli, dzieci jakby wróciły do swoich dziecięcych ról. Było to naprawdę niezwykłe doznanie. Ciekawe, jak tu poradziły sobie nastolatki. Chyba sięgnę po tę post-apokaliptyczną powieść.
OdpowiedzUsuńJa póki co jestem przesycona tym gatunkiem. Może kiedyś.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! :)
os-meus-libros.blogspot.com
Raczej tylko od czasu do czasu sięgam po takie książki.
OdpowiedzUsuńKsiążka czeka na mnie już od jakiegoś czasu. Muszę w końcu zacząć ją czytać.
OdpowiedzUsuńLubię takie klimaty, więc na pewno nie odmówię :)
OdpowiedzUsuńZapowiada się ciekawie :)
OdpowiedzUsuńŚwiat bez dorosłych? Ciekawy temat, o czymś takim jeszcze nie czytałam. Na daną chwilę dam sobie jednak z książką spokój, bo rzadko sięgam po powieści tego gatunku, a widzę, że pomimo zalet ta wybitnie Cię nie porwała. Poczekam jeszcze na recenzje kolejnych części serii.
OdpowiedzUsuńChyba to jednak nie jest moja tematyka...
OdpowiedzUsuńLubię takie klimaty, nawet moja praca maturalna z polskiego związana była z apokalipsą, chętnie po nią sięgnę :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
ver-reads.blogspot.com
Może kiedyś w wolnym czasie bo to jednak nie mój klimat
OdpowiedzUsuńNa pewno będę miała tę powieść na uwadze ;)
OdpowiedzUsuńOMG!!! Jak ja chcę przeczytac ta książkęę!!
OdpowiedzUsuńhttp://teczowabiblioteczka.blogspot.com
Oj chyba nie dla mne ;]
OdpowiedzUsuńHistoria o nastolatkach, którzy zostali sami, była też w serii "Jutro", z tym że tam bohaterowie musieli sobie radzić bez dorosłych, bo wybuchła wojna. Nawet lubię tego typu powieści, bo czytając je, można zobaczyć taki przyspieszony do potęgi n-tej proces dojrzewania. W tego typu pozycjach nawet nie sama akcja jest ważna, a osobowość bohaterów - jeśli autor nie umie dobrze opisywać psychiki, to książka jest już dla mnie stracona. Ale w tym przypadku chyba pisarz podołał :)
OdpowiedzUsuńZainteresowałaś mnie :)
OdpowiedzUsuńMyślę, że ta pozycja nie jest dla mnie, ale może kiedyś gdy nie będę wiedziała co przeczytać to po nią sięgnę.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam.
www.nacpana-ksiazkami.blogspot.de
jednak nie mój klimat :-)
OdpowiedzUsuńDałabym szansę temu pierwszemu tomowi :)
OdpowiedzUsuń