środa, 10 października 2012

Świat bez dorosłych - „Gone: Zniknęli. Faza piąta: Ciemność”

  Na skutek awarii elektrowni jądrowej, miasteczko Perdido Beach zostaje odcięte od świata. Wszystkie osoby powyżej 15 roku życia znikają. Zaczyna się czas próby i walki o życie dla pozostałych dzieciaków i nastolatków. Tak w skrócie można scharakteryzować serię „Gone: Zniknęli” Michaela Granta. W tej recenzji zajmę się treścią całej serii, ale w szczególności dotyczy ona piątej części, czyli „Gone: Zniknęli. Faza piąta: Ciemność”.

  Na młodych mieszkańców ETAP-u czeka kolejne wyzwanie. Rozpoczyna się CIEMNOŚĆ… Tymczasem Diana spodziewa się dziecka, nie wie jednak, że w jego ciele planuje odrodzić się Gaiaphage. Jednocześnie, po drugiej stronie kopuły, ludność zaczyna nabierać podejrzeń co do przyczyny i przebiegu całej tej tajemniczej i niewyjaśnionej sytuacji. Rozwiązanie zagadki jest już blisko, jednak czy dzieciaki zdążą uratować się zanim nastanie wieczna ciemność?
  „Gone: Zniknęli” to oryginalna, dystopijna seria dla młodzieży. Opowiada o świecie bez dorosłych, bez zasad, bez zakazów i nakazów. Fajne życie? No właśnie niekoniecznie… Młodzi muszą sami poradzić sobie z chaosem, który zapanował, a także walczyć z głodem, plagą, ciemnością. Autor świetnie przedstawił ponurą wizję takiego społeczeństwa. Na domiar złego, nie potrafią ze sobą współpracować. Okrutny Drake, Caine, Diana i ich spółka są przeciwko Samowi, Astrid, Quinnie, Lanie, Edillio itp. Spór pomiędzy nimi i niecne plany pierwszej grupy, zaostrzą wystarczająco już trudną sytuację.
  Seria Granta zawiera elementy horroru. Momentami bywa naprawdę strasznie: robale zjadające ludzi od środka, kamienny człowiek, bicz zamiast ręki. Ponadto okazuje się, że wielu nastolatków jest mutantami o nadprzyrodzonych zdolnościach. Czasem bywa to pomocne, ale może doprowadzić do zagłady. W każdej części na czytelników czeka wiele tajemnic. Najbardziej intrygujący jest Pete, kilkuletni autystyk. Czy to możliwe, by to właśnie on był sprawcą wszystkiego? Kim zaś, lub czym jest przerażające, bezlitosne, ukryte w jaskini Gaiaphage?
  „Gone: Zniknęli” to także opowieść o sile przyjaźni. Jedynie wspólnymi siłami jesteśmy w stanie poradzić sobie z prawdziwymi niebezpieczeństwami. W serii znajdziecie także wątki dotyczące miłości. Czytelnicy mogą śledzić jak rodzi się uczucie między Astrid i Samem i jak wiele przeciwności musi ono pokonać. Jednak dla mnie znacznie ciekawsza jest historia Diany i Caine’a. Oboje są po „tej złej stronie”, czy może połączyć ich prawdziwa miłość? Czy okrucieństwo, przebiegłość i zło dopuszczą do ich serc jakiekolwiek uczucia? Według autora ważna jest także nadzieja, która daje siłę i pomaga przetrwać wszystko.
  Co nowego w części piątej? Przede wszystkim powraca Astrid, jednak nie jest już tą samą dziewczyną, co kiedyś. Przestała wierzyć, dręczą ją wyrzuty sumienia. Wydaje się, że także Diana się zmienia, ale czy Gaiaphage pozwoli jej na to? Muszę przyznać, że ta część mnie rozczarowała. Wydaje mi się, że autorowi powoli zaczyna brakować pomysłów. Czuć, że całość staje się naciągana, pisana na siłę, po to, aby doprowadzić serię do końca, bez polotu. „Gone” już nie śni mi się po nocach, przestało przerażać i wciągać. A szkoda, gdyż była to naprawdę świetna seria... Pomimo tego, z niecierpliwością czekam na szóstą, ostatnią już powieść z tej serii i mam nadzieję, że na koniec „Gone” znów odżyje i zostawi w mojej pamięci dobry ślad.

4 komentarze:

  1. Widziałam gdzieś książki z tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam już jakieś recenzje na temat tej serii i mnie zaciekawiły. Poluję na tę książkę, wiem, że na pewno pierwsza część (dalsze może też) są u mnie w bibliotece, więc mam nadzieję, że trafię na nią na półce ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O tych książkach do tej pory wiedziałam jedynie tyle, że istnieją, ale muszę przyznać, że mnie zaciekawiłaś."Gone" wydaje się być dość oryginalną serią : )

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło jeśli dodasz chociaż krótki komentarz :) Jeśli chcesz - zostaw adres swojego bloga, a na pewno go odwiedzę ;)

Czytelnicy