Walka na śmierć i życie - "Igrzyska Śmierci"
Czy wyobrażacie sobie igrzyska na śmierć i życie, z których
wyjść cało może jedynie jedna osoba? Poznajcie Panem, państwo podzielone na
dwanaście dystryktów. Co roku z każdego z nich dwoje nastolatków, dziewczyna i
chłopak w wieku 12-18 lat, zostaje wylosowanych na Głodowe Igrzyska. To
wszystko znajdziecie w książce „Igrzyska Śmierci” autorstwa Suzanne Collins.
Spotkałam się z licznymi pochlebnymi opiniami tej powieści, wielu znajomych
polecało mi ją. Postanowiłam sprawdzić, czy rzeczywiście jest taka dobra.

Jakiś czas temu usłyszałam, że z wielu amerykańskich
bibliotek „Igrzyska Śmierci” zostały wycofane, a wręcz zakazane młodzieży. Jako
powód podano, że znajduje się w nich zbyt wiele przemocy oraz, że głoszą
wartości antyrodzinne. Co do tego drugiego, powiedziałabym, że wręcz
przeciwnie. Główna bohaterka opiekuje się siostrą i matką, często ryzykuje
życiem, by zapewnić im jedzenie, a w ostateczności, by uratować siostrę, idzie
na igrzyska zamiast niej. Przecież to przykład wielkiej siostrzanej miłości,
gotowej do poświęceń i wyrzeczeń. Jeśli zaś chodzi o przemoc, owszem występuje ona
w książce, ale nie mogę stwierdzić, że powieść jest napisana zbyt drastycznym i
okrutnym językiem. Znam wiele książek znacznie bardziej brutalnych niż ta.
Zresztą „Igrzyska Śmierci” nie są dla dziesięciolatków, tylko nieco już
dojrzalszych czytelników, którzy wiedzą, że zło istnieje, ale trzeba mu się
przeciwstawić.
„Igrzyska Śmierci” to walka o przetrwanie. Autorka dokładnie
opisała wysiłki Katniss, która obiecała siostrze, że przeżyje. Książka mówi nam
o tym, że nie można podporządkować się złu, tylko trzeba z nim walczyć. „Po
prostu usiłuję znaleźć sposób na to, aby… pokazać Kapitolowi, że mu nie
uległem. Chcę dowieść, że jestem kimś więcej, niż zaledwie pionkiem w ich
igrzyskach (…). Chcę coś zrobić, tu i teraz, aby ich zawstydzić, aby dowieść,
że to oni są winni. Muszę pokazać Kapitolowi, że cokolwiek zrobi, do
czegokolwiek nas przymusi, w głębi duszy pozostaniemy niezwyciężeni.” – 222str.
Książka mówi nam, że nigdy nie należy się poddawać, zawsze powinniśmy być ponad
tym, co chce nas zniszczyć.
Pomimo tego, iż Głodowe Igrzyska pełne są śmierci,
okrucieństwa i chorób, nie są one w stanie być silniejsze od przyjaźni i
miłości. Katniss zawiązuje sojusz z Rue i choć teoretycznie są wrogami, w
rzeczywistości wspierają się i troszczą o siebie. Jest jeszcze Peeta, zakochany
w dziewczynie, od kiedy sięga pamięcią. Ona dla dobra sprawy, wiedząc, że może
być to szansa na ocalenie, zarówno jej, jak i jego, zgadza się udawać, że
również go kocha. Jednak czy aby na pewno to tylko gra? Razem będą walczyć z
głodem i chorobami, postarają się ocalić siebie nawzajem. To także piękny
przykład troski o drugą osobę.
„Igrzyska Śmierci” mówią również o tym, jakie zmiany w
psychice człowieka powstają po traumatycznych przeżyciach. Takim osobom później
bardzo ciężko jest odnaleźć szczęście, ułożyć sobie życie wolne od strachu i
przemocy. Potrzeba ogromnej siły i hartu ducha, by przezwyciężyć i odłożyć na
bok złe wspomnienia. To przykre, ale niestety prawdziwe.
„Igrzyska Śmierci” polecam wszystkim, którzy potrafią
odróżnić dobro od zła i są gotowi na książkę skłaniającą do przemyśleń i
refleksji. Uważam, że zasłużyła na tak ogromną popularność, choć nie nazwałabym
jej jedną z moich ulubionych książek, jest jakby niedopracowana. Czegoś mi w
niej brakuje, co by mnie szczególnie ujęło i zapadło mi w pamięć. Może to
kwestia gustu. Mimo wszystko podobała mi się i naprawdę warto po nią sięgnąć.
Chciałabym zwrócić jeszcze uwagę na narrację pierwszoosobową w czasie
teraźniejszym. Bardzo rzadko spotyka się takie powieści. Tymczasem ja nie mogę
doczekać się drugiej części, a wam radzę jak najszybciej udać się do księgarni
lub biblioteki.
Narracja początkowo mi przeszkadzała, trudno było się do niej przyzwyczaić, ale i tak twierdzę, że ta powieść jest genialna^^
OdpowiedzUsuńMam ją dopiero w planach :) Mam też nadzieję, że uda mi się przeczytać przynajmniej ten tom jeszcze w tym roku :)
OdpowiedzUsuńPrzymierzam się do tej pozycji :)
OdpowiedzUsuńpozdrowienia z www.ksiazka-od-kuchni.blogspot.com
Poluję na tę książkę w bibliotece i mam nadzieję, że uda mi się ją dorwać ;)
OdpowiedzUsuńLubię całą serię. Sama nie wiem za co . Może za to, że w końcu to coś innego ? :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Mi narracja nie przeszkadzała, ale to jest kwestia przyzwyczajenia :) Bo pamiętam, że jak się pierwszy raz z takową spotkałem w innej powieści, to niewygodnie mi się czytało.
OdpowiedzUsuńMyślę, że warto poświęcić czas na przeczytanie..:)
OdpowiedzUsuńwarto, warto ;)
UsuńCałkowicie się zgadzam :) Uwielbiam całą trylogię :)
OdpowiedzUsuńNarracja w czasie teraźniejszym nie jest moją ulubioną, ale po jakimś czasie przestała mnie irytować. Mam nadzieję, ze jeszcze kiedyś dane mi będzie ją przeczytać jeszcze raz.
OdpowiedzUsuńhttp://our-humble-opinions.blogspot.com/