"Pamiętnik Nastolatki 6"
„Pamiętnik nastolatki 6” Beaty Andrzejczuk to kolejna część
serii, którą czytam już od wielu lat. Za każdym razem zaskakuje czytelnika
czymś nowym. Gdy sięgam po te powieści, wręcz je pożeram, 2-3 godziny i
przeczytane. Muszę przyznać, że nie mogę się doczekać kolejnej, niestety
ostatniej już części. Ta wywołała u mnie ogromny smutek, jest dość
przygnębiająca, ale jak zwykle poruszająca wiele istotnych tematów. Dobrze, że
na rynku wydawniczym można jeszcze znaleźć mądre obyczajówki dla młodzieży,
gdyż ostatnio zbyt często pojawiają się puste i po prostu głupie książki (nie
chcę kogokolwiek urazić, ale taka jest moja opinia).
Nastał bardzo trudny czas dla Maksyma i Natki. Ich związek
wystawiony jest na ciężką próbę. Chłopak leży w szpitalu, przechodzi operacje,
nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie mógł chodzić. Jego kuzyna twierdzi, że
wszystko stało się z winy Natalii. Jakby tego było mało, pojawiają się intrygi
Kamili i Aleksandry, a koło Natki znowu kręci się Bartosz oraz Jeremi. Czy
para, której kibicuje tak wiele polskich nastolatek, przetrwa?
Pamiętam, jak kiedyś jedna dziewczyna krytykowała całą serię
za to, że życie Natki pozbawione jest poważnych problemów, że kocha się w niej
tylu chłopaków, a Maksym to chodzący ideał. Cóż, jego wady widoczne były
przecież już od samego początku, kiedy pojawił się w „Pamiętniku”. W tej części
stają się jeszcze bardziej widoczne i doprowadzają do wielu przykrych sytuacji,
poważnych błędów. Właściwie z początku ten bohatera bardzo mnie denerwował,
dopiero z czasem go polubiłam. Wcześniej kibicowałam Natce i Jackowi, ale już
jakiś czas temu zrozumiałam, że to Maksym powinien być tym jedynym dla Natki.
Pytanie tylko, czy dziewczyna zaakceptuje jego wady, które w trudnych chwilach
dają się we znaki, a chłopak komplikuje wszystko jeszcze bardziej? A może to on
wreszcie zrozumie swoje błędy i się zmieni?
Uczucie między bohaterami staje się coraz trudniejsze,
napotyka na liczne przeszkody i przeciwności losu. Natalia długo nie wiedziała,
czego tak naprawdę chce. Teraz powoli dorośleje i zaczyna sobie zdawać sprawę z
własnych uczuć. „Pamiętnik Nastolatki 6” uświadamia nam, że prawdziwa miłość
wymaga poświęceń, cierpliwości, akceptacji drugiej osoby takiej, jaka jest.
Ciężka choroba, niepełnosprawność nie powinny powodować rezygnacji ze związku i
dotyczy to obu stron, jednak trzeba też zdawać sobie sprawę z tego, że to
wielka odpowiedzialność. Kochając kogoś,
musimy szanować jego decyzje, nie wolno manipulować drugą osobą. Z tym ma
problem Maksym, który chce ułożyć Natalii życie, tak jak on chce. Wiem, że
można go zrozumieć, po wypadku, chorobie ludzie często zachowują się podobnie
jak on, irracjonalnie. Chłopak pragnie, by Natka była szczęśliwa, ale swoim
działaniem doprowadza do zupełnie przeciwnego efektu.
Po raz kolejny autorka oswaja czytelników z tematem, jakim
jest przebaczenie. Prawdziwa miłość potrafi wybaczyć wszystko, ale to przecież
za mało, bo o wiele trudniej jest zapomnieć i zacząć na nowo, od początku.
Często pomimo tego, że komuś przebaczymy, nie potrafimy dalej się z nią
przyjaźnić, czy chodzić. Ból w sercu pozostaje nadal. Natalia przekona się też,
że czasem o wiele trudniej jest wybaczyć kłamstwo, manipulację, niż zdradę.
Okazję do podarowania komuś drugiej szansy będzie miała Zuza. Czy doceni usilne
starania Witosza i zapomni o tym jednym błędzie?
Momentami denerwowało mnie jednak zachowanie Natki. Jej
chłopak leży w szpitalu, a ona spotyka się z Bartoszem i idzie sobie do klubu z
Jeremim, ponadto prawie się całują? Jeśli o to chodzi, zawiodłam się na Natce.
Później, w wyniku takiego zachowania ma same problemy, na własne życzenie. Może
to z powodu młodego wieku, wiadomo, że często popełniamy błędy. Oprócz tej
jednej rzeczy bardzo podobała mi się ta książka. Nie jest też smutna przez cały
czas, zdarzają się zabawne momenty, pechowe historie Zuzy. Zupełnie szczerze
polecam tę książkę wszystkim nastolatkom, a także dorosłym, którzy dzięki niej
mogą bardziej nas zrozumieć.
Nie znam tej serii :(
OdpowiedzUsuńMoże po nią sięgnę, jeszcze zobaczę :-)
OdpowiedzUsuńOch uwielbiam Pamiętnik nastolatki! Pamiętam jak kilka lat temu całkiem przypadkiem przeczytałam pierwszą część, która okazała się świetna :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Przeczytałam poprzednie części pod przymusem pani z biblioteki, bo miałam dość jej gadania jakie to ja powinnam, a jakie nie powinnam czytać książki. Bo przecież według niej `problemy nastolatki` to odpowiedni temat dla mnie, za co miałam ochotę ją udusić. Tak więc wypożyczyłam też tą cześć ale nie dałam rady jej zmęczyć, i została nieprzeczytana. Jednak ciesze się, że tobie ta seria się podoba :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Rzeczywiście, nie każdy lubi taką tematykę :)
UsuńZgadzam się ta seria książek jest najlepsza.
UsuńSłuchajcie ta książka jest mega ale mnie też denerwuje w pewnych momentach czasami mam ochotę podejść i strzelić Natalii w ten jej głupi łeb a czasami wydaje mi się że to książka o mnie . Najlepiej dałabym ją do przeczytania mamie lepiej by mnie zrozumiała .
OdpowiedzUsuńJa też bardzo, ale to bardzo lubię tą serię i jestem zawiedziona, że nie będzie części 8... :( Naprawdę nad tym ubolewam, bo czytam ją i przeżywam to wszystko tak jak Natalia. Po prostu źle się czuję, kiedy pomyślę, że "Pamiętnik nastolatki 7" to będzie ostatnia część i już potem nie ukaże się na półkach. :-(
OdpowiedzUsuńPrzy tej książce śmieję się do rozpuku, i ryczę jak małe dziecko. Czasem mam ochotę wejść do tego świata, żeby w nim pobyć a innym razem nie chcę znać "chłopaków" Natalii. Mam ochotę wysłać Natkę na terapię albo do psychiatry bo ona nie radzi sobie ze zwykłymi rzeczami. A na koniec PN6 przez tydzień miałam ochotę udusić Maksyma za to co zrobił. On uważał się za dorosłego. Gówno prawda - rozpuszczony dzieciak.
OdpowiedzUsuńCzytałam o tej serii, ale ją sobie daruję... chyba i tak wyrosłam z takich książek, mimo że w zasadzie czytam te skierowane dla młodszych czytelników :D
OdpowiedzUsuń