niedziela, 11 listopada 2012

"Drużyna"



  Fani „Zwiadowców” nie musieli zbyt długo martwić się wieścią o zakończeniu całej serii. Po pierwsze, John Flanagan planuje jednak nadal ją kontynuować, a po drugie, właśnie ukazują się poszczególne części „Drużyny”, nowej trylogii tego autora. Właśnie jestem po lekturze pierwszej i drugiej części , czyli „Wyrzutków” i „Najeźdźców”. Czy moja tęsknota za „Zwiadowcami” choć na chwilę została uśpiona?
  Marzenie każdego chłopaka ze Skandii to zostać wojownikiem. Najpierw jednak dzieleni są na grupy, w celu przebycia odpowiedniego szkolenia, po którym zostanie wyłoniona najlepsza grupa . Hal Mikkelson, którego matka jest Araluenką i byłą niewolnicą, a ojciec poległ w walce, to niewysoki i szczupły szesnastolatek. Zostaje skirlem Czapli, drużyny składającej się z chłopaków, których nikt nie chciał do swojej ekipy. Czy udowodnią Erakowi, że są prawdziwymi wojownikami? Jak poradzą sobie z licznymi trudnościami, na otwartym morzu oraz w walce z piratami? Przed nimi wiele wyzwań i niebezpiecznych misji.
  Akcja „Drużyny” rozgrywa się w tym samym świecie, co „Zwiadowców”, jednak autor nie skupił się na Araluenie, ale na Skandii (odpowiednik Skandynawii). Umiejętnie wprowadza czytelników w surowy klimat i ciekawe krajobrazy tego kraju, tak iż można poczuć, że naprawdę jest się w tych stronach. Widać, że Flanagan ma lekkie pióro, potrafi zainteresować oraz rozbawić. Co najważniejsze – nadal nie brakuje mu pomysłów, a tego przecież oczekujemy od znanych i lubianych pisarzy. Kreuje również interesujących bohaterów. Każdy z nich jest inny, ma swoje zalety, ale też wady, które nie są w książce pominięte. Owszem, Hal jest trochę podobny do Willa, a Stig do Horace’a, ale osobiście wybaczam te podobieństwo, choć możliwe, że niektórych może to nieco zirytować. Jednak to ciekawe – zobaczyć ulubionych bohaterów w innej wersji.
  Obie części „Drużyny” mówią nam o tym, jak ważna jest prawdziwa przyjaźń, upór, determinacja, odwaga. Jeśli wszyscy chłopacy z drużyny nie nauczą się współpracować, nie wygrają. Bohaterowie są zdolni do wielu poświęceń na rzecz swoich kumpli, a także pomocy im. Podkreślona także została zasada fair-play, tak ważna w rywalizacji. Bardzo wzruszył mnie moment, gdy Czaple zrezygnowały ze zwycięstwa w danej konkurencji, aby pomóc tonącym Wilkom, a nie każdego było stać na taki czyn… Oczywiście pojawiło się o wiele więcej podobnych sytuacji. Autor uświadamia nam, że nie liczy się tylko siła mięśni, ale także dobre serce i inteligencja.
  „Drużyna” może nas nauczyć tego, iż każdy człowiek jest wartościowy, nawet jeśli różni się od pozostałych. Zwraca uwagę na to, że każdy z nas popełnia błędy, ale powinien wyciągać z nich wnioski. Przede wszystkim zaś  należy dać mu drugą szansę i pomóc wrócić na tę właściwą drogę. Przecież tak łatwo można się zagubić i nie radząc sobie z problemami, zniszczyć całe swoje życie… W takiej sytuacji był Thorn, wielki wojownik, który stracił rękę i nie potrafiąc pogodzić się z kalectwem szukał ukojenia w alkoholu.
  Na uwagę zasługuje także postać Lydii, która udowadnia, że dziewczyna również potrafi być waleczna i dzielna. Nie zgadza się na małżeństwo z przymusu, razem z Czaplami walczy przeciwko piratom. Przed nie lada wyzwaniem stanie również Erak, który będzie musiał nauczyć się wybaczać, zresztą nie tylko on. Trudną sztuką okaże się także przepraszanie. „Tylko wielkiego człowieka stać na przeprosiny.” – „Wyrzutki” s.317.
  Z „Drużyną” powinni się zapoznać nie tylko wielbiciele „Zwiadowców”. To seria pełna przygód, śmiechu i wzruszeń, która zaprasza do zupełnie innego świata, jednocześnie tak bliskiego rzeczywistemu. Czy jest lepsza od poprzedniczki? Dla mnie „Zwiadowcy” na zawsze pozostaną moją ukochaną serią fantasty, ale „Drużynę” polubiłam bardzo i już nie mogę doczekać się kolejnej części!

15 komentarzy:

  1. Może będzie okazja by się przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie znam żadnej z powieści tego autora, ale mam nadzieję, że w końcu to się zmieni :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomijając fakt, że doszłąm do fragmentu "w walce z piratami" i śmiałam się do końca recenzji, to sprawiłaś, że, kurczę, aż mi się chce sięgnąć po tych "Zwiadowców".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piratami? :D To wiesz jak się czułam czytając książkę :D

      Usuń
  4. Nie, spasuję. Miałaś lepsze książki recenzowane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy co dla kogo znaczy lepsze :D Ja lubię takie w stylu "Zwiadowców", a Ty jakie? :)

      Usuń
  5. Nie słyszałam jeszcze o tej książce..:D
    Może się do niej przekonam...;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaraz zaraz, będą kolejne części Zwiadowców?! To ja nigdy nie dogonię końca historii, jestem dopiero po 6 tomie ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cię pobije. Dzisiaj przeczytałam pierwszy B)

      Usuń
  7. Nie jestem fanką „Zwiadowców” , ale mój braciszek tak i zamierzam jemu całą serię dać w prezencie na urodziny. Mam nadzieję, że będzie przyjemnie zaskoczony.

    OdpowiedzUsuń
  8. Od dawna mam wielką chęć przeczytać "Zwiadowców", ta seria wydaje się równie ciekawa. Koniecznie muszę się rozejrzeć za tymi dwoma cyklami!

    OdpowiedzUsuń
  9. Sama niedawno recenzowałam tą książkę i byłam zachwycona tak więc dodaje Cię do obserwowanych i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nominowałam Cię do zabawy, mam nadzieję, że to nie problem i weźmiesz w tym udział:) http://kulturalna-rzeczywistosc.blogspot.com/2012/11/liebster-blog.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Aaaaa gdy tylko skończę zwiadowców pierwsze co robię to lecę na skrzydłach do księgarni po drużynę! :)
    Lawenda

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło jeśli dodasz chociaż krótki komentarz :) Jeśli chcesz - zostaw adres swojego bloga, a na pewno go odwiedzę ;)

Czytelnicy