środa, 29 stycznia 2014

"Alibi na szczęście"

TYTUŁ: ALIBI NA SZCZĘŚCIE
AUTOR: ANNA FICNER-OGONOWSKA
WYDAWNICTWO: ZNAK
DATA WYDANIA: 2012
LICZBA STRON: 653
MOJA OCENA: 9/10



W zeszłym roku kupiłam mojej mamie "Alibi na szczęście" Anny Ficner-Ogonowskiej i bardzo jej się ta powieść spodobała. Postanowiłam, że i ja po nią sięgnę, tym bardziej, że poleca ją wiele znanych aktorów, jak np. Danuta Stenka, Artur Żmijewski. "Daj się porwać tej pięknej historii o miłości, przed którą nie da się uciec. Przestań się spieszyć i pomyśl o tym, co w życiu najważniejsze" - głosi napis z okładki. Czy "Alibi na szczęście" rzeczywiście jest tak rewelacyjne?

Mikołaj zobaczył na plaży piękną młodą kobietę i zapragnął ją poznać. Wkrótce zupełnie przypadkiem znów się spotykają... Hania rok temu straciła wszystko, a teraz jej życie wypełnia głównie praca w szkole. Boi się uczuć i zaangażowania, jednak Mikołaj nie poddaje się i zamierza walczyć o miłość. Pomaga mu Dominika, przyjaciółka Hani, która sama przeżywa kolejną historię miłosną, może wreszcie tę jedyną?

"Alibi na szczęście" to rzeczywiście ciepła i pełna uroku opowieść, od której trudno się oderwać. Po każdym przeczytanym rozdziale mówiłam sobie: "jeszcze chociaż jeden" i tak oto znikałam na kilka godzin. Nie przypuszczałam, że to będzie aż tak ciekawa powieść. Tu dzieje się naprawdę dużo, ale czasami akcja też zwalnia, np. gdy Hania jest nad morzem. Wtedy przychodzi czas refleksji, a czytelnik aż czuje taki wewnętrzny spokój. Styl, jakim napisana jest ta książka, bardzo przypadł mi do gustu, ujmujący, trochę poetycki, pełen wdzięku. Piękne opisy sprawiają, że wręcz czuć zapach morza, słychać jego szum...

Ogromne brawa należą się autorce za bohaterów. Hania została przedstawiona naprawdę realnie, moim zdaniem zachowuje się tak, jak większość kobiet zachowywałoby się w jej sytuacji. Bardzo polubiłam energiczną, żywiołową Dominikę, która ma ogromne poczucie humoru i rewelacyjne teksty, ale jest też pomocna, uczuciowa. Każdy chciałby mieć taką przyjaciółkę. Podziwiam także panią Irenkę, bardzo mądrą kobietę, potrafiącą doradzić, ale też wspierać. Na uwagę zasługuje również Aldonka, Przemek i wielu innych bohaterów. Mikołaja oczywiście też polubiłam, ale może jest trochę zbyt idealny? Co prawda raczej mnie to nie denerwowało, ani nie przeszkadzało, jednak niektórzy mogą się przyczepić. Mówiąc o bohaterach muszę wspomnieć, że Anna Ficner-Ogonowska świetnie połączyła ze sobą ich losy, tak naturalnie i zabawnie.

"Alibi na szczęście" to ogromna dawka nadziei. Uświadamia nam, że miłość może spotkać każdego i nawet po bardzo trudnych przeżyciach jesteśmy w stanie odnaleźć szczęście. Mówi też, że o ukochaną osobę powinniśmy walczyć do końca. Radzi, aby nie przegapić prawdziwego uczucia i chociaż spróbować dać komuś szansę. To również historia o tym, jak ciężko uporać się ze wspomnieniami, rozpaczą i równie trudno o tym mówić. Nie można jednak żyć tylko przeszłością, czasem trzeba zacząć od nowa. Nie wolno bać się uczuć i ludzi, bo przecież tak naprawdę nikt z nas nie chce być sam.

Książkę Anny Ficner-Ogonowskiej polecam każdemu, kto chce się oderwać od codzienności. Ta historia na pewno poprawi Wam humor, a może da jakieś wskazówki i czegoś nauczy? Przekonacie się, że warto dążyć do szczęścia, a miłości nie można odrzucać. To zabawna, wzruszająca i mądra powieść. Oby pojawiało się takich więcej! Tymczasem ja już wkrótce zabieram się za kolejne części.

Książka przeczytana w ramach wyzwań:
52 książki 2014
Serie na starcie 2014
Book Lovers
Grunt to okladka
Czytam opasłe tomiska

MAM DO WAS PROŚBĘ. MOJA KOLEŻANKA BIERZE UDZIAŁ W KONKURSIE I POTRZEBUJE GŁOSÓW. WIĘC JEŚLI MOŻECIE TO GŁOSUJCIE NA PRACĘ NR 8 (NIE ŚMIEJCIE SIĘ, ŻE ONE DIRECTION XD)
http://www.kotek.pl/kotek/56,111367,15344601,Wygraj_perfumy_One_Direction__Our_Moment___GLOSOWANIE.html

13 komentarzy:

  1. Słyszałam o tej pozycji dobre opinie, jednak nigdy nie odczuwałam potrzeby przeczytania jej. Może kiedyś się to zmieni, lecz w najbliższym czasie nie planuje sięgać po nią.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie poznałabym to alibi, nie często czytam powieści tego typu, ale ta ciekawi. Szczególnie, że czytałam sporo pozytywnych opinii. Też biorę udział w wyzwaniu z okładką. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już od jakiegoś czasu mam tę powieść w planach...na pewno ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. 653 strony? :o Nigdy bym nie pomyślała, że ta książka ma tyle stron :O
    Brzmi naprawdę ciekawie dlatego jak tylko znajdę czas i książkę to przeczytam :D
    Zagłosowałam c;

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nie czytałam żadnej książki tej autorki i do tej pory myślałam, że to bardziej klimaty mojej mamy, ale skoro Tobie się spodobała, to może i mi przypadnie do gustu? Postaram się przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja na razie chyba sobie odpuszczę ze względu na brak czasu i mnóstwo pozycji "do przeczytania", ale, kto wie, może kiedyś?
    P.S. Zgadnij, co w pierwszym akapicie sprawiło, że zaczęłam nucić "Zemstę na wroga"? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej nie ogarnęłam a teraz to gra mi w głowie, no nie :( Ja gdy pisałam pierwszy akapit to przypomniało mi się to co ostatnio na polaczku oglądaliśmy :D

      Usuń
    2. Wiedziałam, że zacznie grać (muahahaha) xd Aaa! Stenka! Faktycznie :D

      Usuń
  7. Czytałam ją, dwie kolejne części również. Niestety z każdą kolejną coraz gorzej mi się czytało

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się, że książka zbiera tak pozytywne recenzje, bo nabyłam ją już dość dawno i ciągle przymierzam się do czytania. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka kojarzy mi się w filmami typu "Tylko mnie kochaj", "Nigdy w życiu" itp.
    Ja spasuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękna historia, ale to typowe romansidło, jak dla mnie. ♥

    Zapraszam do mnie! shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba nie słyszałam o niej wcześniej, ale Twoja recenzja jest tak zachęcająca, że z chęcią po nią kiedyś sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło jeśli dodasz chociaż krótki komentarz :) Jeśli chcesz - zostaw adres swojego bloga, a na pewno go odwiedzę ;)

Czytelnicy