"Confess" Colleen Hoover

TYTUŁ: CONFESS
AUTOR: COLLEEN HOOVER
TŁUMACZ: MATYLDA BIERNACKA
WYDAWNICTWO: OTWARTE
ROK WYDANIA: 2017
LICZBA STRON: 300
MOJA OCENA: 8/10

Colleen Hoover w krótkim czasie stała się jedną z najpopularniejszych pisarek. Jej powieści uwielbiają młode kobiety z różnych krajów. Uwielbienie do jej książek bierze się prawdopodobnie z ogromnego ładunku emocjonalnego w nich zawartego. To nie są zwykłe opowieści o miłości, ale także o problemach, poważnych życiowych dylematach. Czy jednak wydawanie kilku książek w ciągu roku nie odbija się na ich poziomie?

Auburn rozpaczliwie potrzebuje pieniędzy i szczęśliwym trafem zauważa ogłoszenie o zatrudnieniu asystentki. Owen to młody malarz, który czerpie natchnienie ze spisywanych przez obcych ludzi wyznań. Kiedy Auburn zgłasza się na jego asystentkę, chłopak jest w szoku i wie, że powinien trzymać się od niej z daleka. Wbrew wszystkiemu rodzi się między nimi wyjątkowa więź. Niestety, oboje nie mają łatwego życia, a przeszłość stale daje im się we znaki. Oboje muszą zdecydować, do jakich poświęceń są skłonni. Czy będą potrafili uwolnić się od przeszłości? Czy dla dobra swojego i innych będą musieli poświęcić łączące ich uczucie?

Nie wiem jak pisać tę recenzję, żeby nikt nie zrozumiał mnie źle. Jestem osobą, która przeczytała już bardzo wiele powieści Hoover i lubi je ze sobą porównywać. Niektóre z nich postawiły poprzeczkę naprawdę bardzo wysoko, przez co do każdej kolejnej podchodzę z ogromnymi oczekiwaniami. Niedawno przeczytałam "It ends with us" i książka zrobiła na mnie wrażenie, ale czegoś mi w niej zabrakło. Teraz wydaje mi się, że w przypadku "Confess" zabrakło jeszcze więcej i zastanawiam się dlaczego. Niewykluczone, że wynika to ze zbyt wielkich oczekiwań. Miałam chyba nadzieję, że każda książka będzie lepsza od poprzedniej. Może oczekuję już zbyt wiele. Drugim realnym wytłumaczeniem jest to, iż Hoover pisze książkę za książką, a takie tempo może sprawić, iż nie każda będzie arcydziełem. Poza tym gusta są różne i przecież nie wszystkie jej powieści muszą trafić akurat do mnie. 

Cały czas mam jednak to wrażenie, że w "Confess" gdzieś zabrakło mi tych emocji, a także jakiegoś elementu zaskoczenia, większego rozbudowania fabuły. Liczyłam na to, że autorka stworzyła intrygującą relację malarza i jego asystentki, tymczasem czegoś takiego zupełnie nie było. Mam jeszcze jedną teorię - tłumaczenie. Odkryłam, że wszystkie moje ulubione powieści Hoover były tłumaczone przez Piotra Grzegorzewskiego. Może po prostu styl tego tłumacza bardziej przypadł mi do gustu? Chyba musiałabym spróbować przeczytać te książki w oryginale i porównać je, ale skąd znaleźć na to czas?

Co oprócz braku emocji i większych zaskoczeń uważam za minus tej powieści? Bohaterów. Niestety, ale są dość nijacy, zwłaszcza Owen. Liczyłam na postać takiego mrocznego malarza i przez chwilkę wydawało mi się, że tak właśnie będzie. Nic bardziej mylnego. Owen jest zbyt dobry, zbyt idealny, po prostu nudny. Auburn też nie ma jakichś szczególnie interesujących cech. Podziwiam miłość tych postaci do bliskich im osób, ale chyba nic więcej. Niestety. Ich relacja również nie jest jakaś szczególnie fascynująca. Właściwie ciężko uwierzyć w to uczucie. Oczywiście nie oznacza to, że "Confess" jest słabą książką. Po prostu nie jest to szczyt możliwości Hoover. Powieść tę czytało się całkiem dobrze i z zainteresowaniem. Zabrakło jej jednak nieco bardziej skomplikowanych rozwiązań.

"Confess" to opowieść o sztuce, miłości, szczerości, poświęceniu. Czasami musimy wybrać między jedną ważną nam osobą a drugą, między miłością a prawdą, dobrem swoim a dobrem naszych bliskich. Wybory te nigdy nie są łatwe i ciężko wskazać jedno słuszne rozwiązanie. Warto jednak kierować się w życiu prawdą oraz mieć świadomość tego, że to, co z pozoru wydaje nam się właściwe, niekoniecznie takie jest. Książka może i nie podbiła mojego serca jakoś szczególnie, ale polecam ją wszystkim fanom twórczości Colleen Hoover oraz książek New Adult. Musicie sami przeczytać tę książkę i stwierdzić, czy podzielacie moje zdanie. Póki co moimi ulubionymi powieściami Hoover są: "Hopeless", "Maybe someday" oraz "November 9".

Komentarze

  1. Szkoda,że nie do końca jesteś zadowolona z lektury. Ja jestem na tak. Na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po przeczytaniu Twojej opinii można by sądzić, że książka Ci się nie podobała, bo same jej wady wymieniasz. Ale jednak ocena 8/10 dość wysoka. Pewnie chodzi Ci o te wysokie oczekiwania. Jako jakaś tak powieść New Adult wypada dobrze, ale że to książka Hoover to oczekuje się więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że się rozczarowałaś. Ja póki co nie mam jej w planach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę sięgnąć po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Eh, ale ja mimo wszystko nie przepadam za romansami ;/ - co nie zmienia faktu, że fajnie piszesz ;D!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam ja w planach, bo uwielbiam Hoover.

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę wreszcie sięgnąć po książkę autorstwa Colleen Hoover, aż wstyd jej nie znać.
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
  8. Hoover zdecydowanie nie jest dla mnie. Nie moje klimaty, nie mój gatunek. Zupełnie mnie do tego nie ciągnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam nadzieję niedlugo po nią sięgnąć, bo autorkę uwielbiam. Na razie na początku mojego stosu książek do przeczytania jest "Slammed" tejże pisarki.

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie:
    biblioteka-feniksa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Pomimo tego, że książka nie wywołuje większych emocji to jednak dam jej szansę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Colleen Hoover czytałam tylko dwie książki, ale mam wielką ochotę sięgnąć po jeszcze kilka. "Confess" znajduje się na mojej liście i z pewnością ją przeczytam, aby wyrobić sobie własną opinię :)
    Pozdrawiam,
    Od książki strony

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam ostatnio i dla mnie ten romans jest po prostu... zbyt bajkowy sam w sobie. Poza tym np. nie wierzę, by Owen, przy tak doskonałej aparycji, mógł uchodzić za ćpuna i nie mieć znajomych XD

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja jestem zadowolona z tej lektury autorki, bo inne nie były moim zdaniem tak dobre jak ta ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytałam książek autorki, może zmienię to za jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam podobne wrażenia z lektury - czegoś mi w niej zabrakło takiego charakterystycznego dla Colleen Hoover. Ogólnie historia piękna, książka zła nie jest, ale po Colleen Hoover oczekuję sporo, bo wiem na co ją stać :) Tu jakby poszła na łatwiznę :/

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba czas, abym ja zaczęła czytać książki Hoover.

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam powieści z gatunku New Adult, dlatego muszę koniecznie zapoznać się z powyższą pozycją.

    OdpowiedzUsuń
  18. Raczej tej książki nie będę czytać.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ta książka jest bardzo fajna, ale moje ulubione to te same co twoje :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Książki autorki jeszcze przede mną i mam nadzieję, że po tę jej pozycję również uda mi się sięgnąć. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja wciąż nie przeczytałam żadnej książki tej autorki... :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Niezawodna Hoover zawsze potrafi zadowolić.Aczkolwiek jeśli mam być szczera, "Maybe Someday" również podobała mi się bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja o dziwo dobrze wspominam tę powieść, może to kwestia tego, że to była moja pierwsza historia od tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Będzie mi miło jeśli dodasz chociaż krótki komentarz :) Jeśli chcesz - zostaw adres swojego bloga, a na pewno go odwiedzę ;)

Obserwatorzy


Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Popularne posty z tego bloga

PRZEDPREMIEROWO "Pasażerka" Alexandra Bracken

PRZEDPREMIEROWO "Czerwony parasol" Wiktor Mrok

"Buntowniczka z pustyni" Alwyn Hamilton