wtorek, 30 kwietnia 2013

"Istoty Chaosu"



   „Ethan myślał, że zdążył się już przyzwyczaić do strasznych i niemożliwych rzeczy, które od czasu, kiedy poznał Lenę, działy się w Gatlin. Ale kiedy razem z Leną wrócili do domu, okazało się, że słowa “straszny” i “niemożliwy” nabrały nowego znaczenia. Szarańcza, niespotykane upały i gwałtowne burze zaczęły nawiedzać Gatlin… Wszytko wskazywało na to, że powodem tych nieszczęść jest Lena, która nie potrafi zapanować nad swoimi mocami. Czas płynął i tylko jedno było pewne… miasteczko przestanie istnieć, jeśli straszliwe moce kłębiące się nad nim nie zostaną ujarzmione, a to wymaga wielkiej ofiary”.
Istoty chaosu - Kami Garcia   Muszę przyznać, że „Istoty Chaosu” Kami Garci i Margaret Stohl trochę mnie rozczarowały. Poprzednie części po prostu uwielbiam, więc po tej spodziewałam się czegoś rewelacyjnego. Brakowało mi jakiegoś punktu kulminacyjnego, rozwinięcia akcji, wszystko było zbyt statyczne. Nie działo się nic konkretnego, jak chociażby w drugiej części cała wędrówka przez tunele. Tutaj owszem, zeszli do podziemi, ale tylko na chwilę. Nie wiem, czy autorkom zaczęło brakować pomysłów, czy może ta część miała taka być. Według mnie powinno się dziać, przecież panuje chaos, ludzie myślą, że to koniec świata, a to wszystko jakieś niewiarygodne. Oczywiście podobały mi się niektóre momenty, urok plantacji, gospodarstw. Klimat książki nadal ten sam, jest ona dobrze napisana, ale czegoś brakuje. Mimo wszystko przeczytałam ją bardzo szybko i nie mogę powiedzieć, że się nudziłam albo że żałuję czasu spędzonego na tej lekturze.
   „Istoty Chaosu” zaczynają się ciekawie. Niekontrolowane zjawiska, wręcz kataklizmy, podejrzenie końca świata. Nastrój grozy jest świetny, lubię takie klimaty, ale dlaczego autorki nie wykorzystały tego pomysłu?! Bohaterowie mają wiele kłopotów, chociażby Marian, która musi ponieść karę za zmienienie i zaburzenie porządku. Zmieniło się przecież wszystko. Linka uwielbiają wszystkie dziewczyny, Ridley chodzi do szkoły. To wszystko wprowadza wiele zamieszania, wywołuje często komiczne, a czasami również tragiczne wydarzenia. Ciekawy jest wątek miłości Rid i Linka, zastanawia mnie tylko to, że skoro oboje coś do siebie czują, to dlaczego tak się zachowują? Fani Johna Breeda także nie będą zawiedzeni. Ten tajemniczy bohater znowu się pojawi, tym razem zaskakująco, w nieco lepszej postaci. On również dowie się, czym jest prawdziwe uczucie.
   Książka znów mówi o poświęceniu, trudnych wyborach. Czy jesteśmy w stanie oddać życie za tych, których kochamy? Główni bohaterowie znów poznają gorycz rozstania, tym razem innego niż w poprzedniej części. Dowiedzą się też, jak ciężko jest żegnać się z najbliższymi, wiedząc, że już nigdy mogą ich nie zobaczyć. Oczywiście znowu pojawią się wizje, Lena pozna tajemnicę swojej matki, drugą stronę całej tej przykrej historii. Ta część „Kronik Obdarzonych” jest niezwykle wzruszająca i smutna. Jak zapowiedzieli wydawcy, tym razem happy endu nie będzie. Właściwie dzięki temu nie jest to cukierkowa powieść, gdzie wszystko układa się dobrze i dobrze kończy.
   Polecam ją wszystkim fanom „Kronik Obdarzonych”, jeśli ktoś jeszcze nie czytał, radzę zacząć od pierwszej części, inaczej nie ma to sensu. Myślę, że nie każdy z Was się rozczaruje, czytałam recenzje pełne zachwytów, każdy lubi co innego. Oczywiście nie mogę się doczekać czwartej i podobno ostatniej już książki z tej serii, a szkoda.

5 komentarzy:

  1. i mi książka bardzo się podobała i z niecierpliwością czekam na czwarty tom.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ciągnie mnie do tej serii, aczkolwiek brak happy endu brzmi kusząco ; )

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią obejrzę ekranizację tomu 1, jednak nie zabiorę się niestety za czytanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Poluję na pierwszą część... niestety wiem, że będzie ciężko ją dorwać :( o kontynuacjach nie wspominajac...

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło jeśli dodasz chociaż krótki komentarz :) Jeśli chcesz - zostaw adres swojego bloga, a na pewno go odwiedzę ;)

Czytelnicy