środa, 10 lipca 2013

"Namiestniczka. Księga II"



Recenzja opublikowana także na moim blogu: agdzia13ewangelina.blogi.kotek.pl     
           Kiedy „Namiestniczka. Księga II. Dzieci Pogranicza” Wiery Szkolnikowej trafiła do mych rąk, byłam bardzo zadowolona, ponieważ pierwsza część tej trylogii podobała mi się. Moim zdaniem ta jest jeszcze lepsza, gdyż widać, że autorka popracowała nad pewnymi rzeczami, poprawiła swój styl, ale o tym za chwilę.
                Po śmierci Enrissy namiestniczką zostaje Salome Jasna, jest ona jednak zbyt słaba, co wykorzystuje Wielka Rada. Tak naprawdę to właśnie magowie rządzą w Imperium Anryjskim. Niestety, w kraju dzieje się coraz gorzej. Tajemnicza zaraza okalecza i zabija wielu poddanych. Konflikt między ludźmi a elfami narasta. Płoną całe wioski, a jedyną nadzieją jest zapowiadany od wieków powrót króla.
                Znowu jestem pod wrażeniem fabuły tej powieści. Autorka stworzyła tak wiele postaci i wątków, a mimo tego nie można się w tym pogubić. Niektórzy twierdzą, że jeśli ominie się kilka kartek, dalej jest się w tym samym miejscu, bo w książce nic konkretnego się nie dzieje.  Nie zgadzam się z tym. To książka, która pozwala nam obserwować życie pewnej społeczności. Dostrzegamy, jak ogromny wpływ mają poczynania władzy nawet na zwykłego, prostego człowieka. Wielki plus dla Wiery Szkolnikowej za to, że tym razem skupiła się także na uczuciach, opisała przeżycia  wewnętrzne, emocje bohaterów. W poprzedniej części trochę tego brakowało, owszem zakochiwali się, nienawidzili, ale czytelnicy nie mogli wniknąć do ich serc.
                Salome to kobieta tak bardzo inna niż Enrissa i właściwie żadna z nich nie była wzorową namiestniczką. Władca powinien być zarazem dobry i stanowczy, sprawiedliwy, wrażliwy na krzywdę poddanych, ale nie może też być zbyt pobłażliwy. Salome jest za słaba, nie ma własnego zdania, pozwala sobą manipulować. To nie jest zła osoba, ma dobre serce, ale cechuje ją nieporadność. Dziewczyna zdaje sobie z tego sprawę i cierpi, bo wie, że to przez nią np. zginęło wielu poddanych. Jednak pomimo chwil zwątpienia, wciąż wierzy, że król powróci. Kocha go, choć nie wie jaki jest, wyimaginowała sobie go. Czy jej wiara i uczucie zostaną wynagrodzone?
                Oczywiście pozostałe wątki są również niezmiernie ciekawe i długo mogłabym o nich pisać, ale wspomnę o tych najważniejszych dla mnie. Bardzo wzruszyła mnie historia Solli i jej męża, niegdyś marynarza, oderwanego przez władzę od ukochanego morza. Kobieta widzi, jak jej małżonek się męczy i tęsknie patrzy na błękitną wodę. Postanawia pomóc mu uciec, wiedząc, że będzie to koniec ich związku. Tę sytuację świetnie opisuje powiedzenie: „Jeśli kogoś kochasz, musisz pozwolić mu odejść, a jeśli ta osoba cię kocha, wróci”. Czy będzie happy end? Przeczytajcie.
                Oprócz tego kontynuowany jest wątek magicznej więzi pomiędzy bliźniętami. Niektórzy będą próbowali z tym walczyć, uwolnić się. Na czytelników czekają także opowieści o zemście, nienawiści, chorej miłości matki do syna, a także wielkiej miłości Tairin i księcia Kve-Erro, wystawionej na wiele ciężkich prób. Będą intrygi, aranżowane małżeństwa, egzekucje, a także nowa ustawa, która mówi, że narzeczeni mają rok na to, by się poznać i pokochać zanim wezmą ślub. Czy miłością można usprawiedliwić zdradę? Czy można poświęcić się dla dobra poddanych?
                „Namiestniczka” nie spodoba się każdemu, ale polecam ją wielbicielom fantasy, opowieści o władzy, królestwie, intrygach, miłości i nienawiści, a przede wszystkim ludziach, takich jak my. Ponad 550 stron powieści zapewni Wam świetną rozrywkę na wakacje, myślę, że czasu spędzonego z tą lekturą nie pożałujecie, wręcz będziecie chcieli do niej powrócić. Tymczasem ja planuję kupić sobie trzecią część, gdyż już od dłuższego czasu jest w sprzedaży. Powiem Wam jeszcze tylko tyle, że w tej książce, tak jak w życiu, nie wszystko kończy się dobrze.

3 komentarze:

  1. Chyba nie dla mnie. Nie czytałam jeszcze pierwszego tomu, ale jakoś nie widzi mi się ta seria :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może się skuszę na pierwszy tom? Wydaje mi się, że mi się spodoba.

    in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę od Ciebie "Namiestniczkę" pożyczyć, bo coraz bardziej mnie ciekawi ; )

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło jeśli dodasz chociaż krótki komentarz :) Jeśli chcesz - zostaw adres swojego bloga, a na pewno go odwiedzę ;)

Czytelnicy