wtorek, 25 sierpnia 2015

"Maybe someday" Colleen Hoover

Okładka książki Maybe SomedayTYTUŁ: MAYBE SOMEDAY
AUTOR: COLLEEN HOOVER
WYDAWNICTWO: OTWARTE
ROK WYDANIA: 2015
LICZBA STRON: 381
MOJA OCENA: 10/10


Colleen Hoover to autorka, która potrafi mnie bardzo pozytywnie zaskoczyć, ale i rozczarowania już mi się zdarzały. "Maybe someday" zapowiadało się całkiem obiecująco, toteż czułam, że muszę tę powieść przeczytać. Na szczęście mogę z czystym sumieniem napisać, że za tę książkę należą się autorce wielkie brawa.

Ridge od kilku lat jest w szczęśliwym związku, gra na gitarze i tworzy piosenki dla zespołu, do którego należy. Niestety od pewnego czasu brakuje mu weny i nie potrafi wymyślić dobrych tekstów do swojej muzyki. Jednak któregoś razu spostrzega, że dziewczyna z przeciwnego balkonu słucha jego gry, a na dodatek do niej śpiewa. Chłopak czuje, iż to jedyna szansa na słowa do jego piosenek i proponuje dziewczynie współpracę.
Sydney uczęszcza na studia muzyczne i musi sama się utrzymywać. Ojciec nie daje jej pieniędzy, ponieważ... zrezygnowała z prawa! Ma chłopaka Huntera, ale w dniu swoich urodzin dowiaduje się czegoś, co rujnuje jej dotychczasowe życie. Kiedy poznaje Ridge'a uświadamia sobie, że może być jeszcze gorzej...

"Maybe someday" to książka, która wciąga już od pierwszych stron i nie pozwala czytelnikowi się nudzić. Została napisana lekkim, ale bardzo płynnym stylem, a co najważniejsze - aż kipi od emocji! Bałam się, że "Hopeless" to jedyna powieść Hoover, która jest emocjonalna do takiego stopnia, ale na szczęście "Maybe someday" również. Emocje wprost wylewają się ze stron, towarzyszą bohaterom i czytelnikowi od początku do końca. Poza tym autorka odpowiednio je dozuje i dzięki temu tworzy niepowtarzalny klimat. Całości dopełnia naprawdę świetne przedstawienie skomplikowanych relacji międzyludzkich. Tutaj nic nie jest proste i oczywiste, a wręcz przeciwnie, bolesne, trudne, wykraczające poza logikę.

Powieść ta zasługuje na uwagę także ze względu na problematykę. Stawia ona wiele pytań czytelnikowi, skłania do refleksji i próby zrozumienia działania ludzkich uczuć. To opowieść o miłości, od której trudno uciec, chociaż by się chciało. Miłości silniejszej od woli. Książka o moralności, uczciwości i wierności. O tym, jak łatwo zranić drugą osobę, ale i siebie. Bohaterowie znaleźli się w naprawdę trudnej sytuacji, z której każde wyjście jest w pewien sposób złe i bolesne dla kogoś. Ridge kocha swoją dziewczynę, wiele razem przeżyli, ale czuje, że między nim, a Sydney zaczyna się coś dziać. Jak postępować w takiej sytuacji? Natomiast Sydney doskonale wie, jak czuje się osoba zdradzona i nie chce, aby ktoś czuł się tak przez nią. Wie jednak także, jak to jest cierpieć z powodu niespełnionego uczucia... Uwierzcie, że sytuacja w jakiej postawieni są bohaterowie jest bardzo skomplikowana. Ich postępowanie można oceniać różnie, ale czy w ogóle istnieje jakaś recepta, jak zachowywać się w takich momentach?

"Maybe someday" to również powieść o muzyce, zatracaniu się w niej, odczuwaniu wszechobecnych dźwięków całym ciałem, o jej oddziaływaniu na człowieka i zdolności spajającej. Colleen Hoover napisała także o głuchocie, która dla nas jest czymś niewyobrażalnym i strasznym... Problemy z mówieniem, utrudniony kontakt z otoczeniem, a przede wszystkim brak możliwości usłyszenia czegokolwiek! Autorka pokazuje jednak, że nawet w takiej sytuacji można odnaleźć w sobie siłę, nie rezygnować z normalnego życia i tego, co się kocha.

Bohaterowie w "Maybe someday" borykają się naprawdę z różnymi problemami. Oprócz tych, które już wymieniłam, są to także: kłopoty rodzinne, ciężkie wspomnienia z dzieciństwa, nieuleczalna choroba itd. Zostali bardzo ciekawie wykreowani. Z jednej strony czytelnik ich lubi, kibicuje im, ale z drugiej nie zawsze popiera ich poczynania. Hoover świetnie opisuje ich rozterki, myśli, rozdarcie wewnętrzne. Niczego i nikogo nie idealizuje, pisze szczerze i do bólu realnie. Również postacie drugoplanowe są intrygujące, chociażby Warren, który pomimo wszystkich swoich wad, ma w sobie coś, co sprawia, że czytelnik się uśmiecha i nie potrafi go nie lubić.

"Maybe someday" to idealna propozycja dla tych, którzy lubią niebanalne, mądre, skłaniające do refleksji powieści. Nie jest to kolejna infantylna historyjka o słodkiej miłości, tylko książka o tym, jak bardzo ta miłość jest trudna, jak łatwo przez nią kogoś zranić i zwyczajnie się pogubić, jak mocno czasami chciałoby się od niej uciec. Poza tym to wzruszająca opowieść o muzyce i niepełnosprawności, o przełamywaniu barier i słabości.

17 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podoba to wplątanie wątku muzycznego w romans. Chcę przeczytać tę książkę, po prostu! :) Szczególnie, że nie jest to kolejna infantylna historia - takich mam już dosyć. Pozostaje mi koczować na moment kiedy znajdę ją w księgarni.
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak ładnie o niej napisałaś, że muszę przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie sprawdzę czy mnie również urzeknie:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Przede mną Hopeless, jeśli mi się spodoba to pewnie sięgnę i po tę książkę, szczególnie, że czytam same pozytywne recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje must read, oby jak najszybciej upolować :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
  6. Podpisuje się pod Twoją recenzją w zupełności, gdyż ta książka skradła także moje serce.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zabrałam się za pisanie tu komentarza odnośnie mojej refleksji na temat tej recenzji... ale... ale chyba wolę się na spokojnie rozpisać o tym u siebie na blogu. Komentarz to nie jest najbardziej hmm... widoczny środek przekazu :D
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Colleen Hoover jest moją ulubioną autorką, ale przyznam się, że czytałam tylko jedną jej książkę i niestety nie tą. Na Maybe Someday mam wielką ochotę i na pewno zawita ona na mojej półce :)
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Może kiedyś się przekonam do tej książki, ale na razie nie mam na nią zbyt dużej ochoty...

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozwiałaś moje wątpliwości co do tej książki i teraz wiem, że jak ją przeczytam, to nie "rzygnę tęczą". Dzięki i pozdrawiam ;)

    melomol.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Słyszałam rożne opinie na temat tej powieści, jedne złe inne dobre... ale w zasadzie ja i tak nie planuję czytać tej książki. Jakoś mnie ta tematyka nie porywa ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nic dodać nic ująć. Zgadzam się z twoją opinią i cieszę się, że spodobała ci się tak jak mnie! :) Mam nadzieję, że w najnowszej książce CoHo na której premierę czekam (zostały cztery dni!), autorka udowodni, że znów można zmieścić wiele emocji i zaskoczyć czytelnika. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie kolejna książka Hoover? A ja jak szukałam w necie to nie mogłam znaleźć :( Cóż za niespodzianka! :D

      Usuń

Będzie mi miło jeśli dodasz chociaż krótki komentarz :) Jeśli chcesz - zostaw adres swojego bloga, a na pewno go odwiedzę ;)

Czytelnicy